Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Mniej znaczy więcej, czyli felieton o maśle Shea.

***

Zdradzę wam, że problem z rozstępami miałam chyba od zawsze, wystarczyło przytyć 2 kg, schudnąć 3kg (albo odwrotnie) i już miałam od losu piękny prezent w postaci różowych pajęczynek na udach i pośladkach. 

Nie dziwota, że gdy tylko dowiedziałam się o ciąży zapaliła mi się czerwona lampka: Lepiej działaj zawczasu, bo po wszystkim będzie za późno na pielęgnacje i za drogo na laser. Cóż, więc począć? Wyruszyłam zwiedzać drogerie i szukać tego wyjątkowego czegoś, co zapewni mi boską (chciałoby się rzec, niemowlęcą!) gładkość skóry. Po mojej kilkugodzinnej ekspedycji zrozumiałam, że kosmetyki „ (…) For mum’s” kosztują swoje.

***

Przetestowałam kilka renomowanych marek, ale i zwyczajne kosmetyki dla „nieciężarnych”. Jako, że nie potrafiłam się zdecydować na jeden konkretny kosmetyk, postanowiłam zagłębić się w internety i tym sposobem znalazłam bardzo ciekawy artykuł o maśle Shea.

Masło Shea? Pomyślałam, że skądś znam znam tę nazwę i tak okazało się, że większość dobrych jakościowo produktów (a także te teoretycznie bardziej naturalne od innych) zawiera w swoim składzie ten nawilżacz. Temat mnie zaciekawił i wciągnął. Dowiedziałam się, że owe masełka dzielimy na rafinowane i nierafinowane. Te pierwsze dodawane są do wielu kosmetyków, drugie natomiast mają konsystencję wosku. Takie no .. kuleczki, które możemy dowolnie rozcierać w dłoniach i nakładać bezpośrednio na skórę albo dodawać do wody. Możemy je też (podobno!) stosować jako maseczka na twarzy lub włosy (opcja dla odważnych).

Istny cud, miód i poziomki! Pomyślałam. Szybciutko pochwaliłam się mężowi, co odkryłam i już następnego dnia wyruszyliśmy do malutkiej mydlarni, na spotkanie z kosmetycznym przeznaczeniem. Masło było! A jakże! Nawet wiele, wiele masełek, w różnych gramaturach, pudełeczkach i kolorach, z tym że kosztowało około 50 zł za 50g, nie myliście się, 50 zł za opakowanie wielkości pomadki do ust. Chciałam coś powiedzieć, ale po chwili odrzuciłam ten zamiar i pomyślałam jedynie, że te masełka musiał urodzić złoty baobab. Tak moi kochani, tym sposobem minęłam się z przeznaczeniem, wychodząc lekko zmieszana.

Uruchomiłam plan B, Allegro! I to był najlepszy pomysł ever. Powiem szczerze, że od tamtej chwili, gdy tylko mam kupić coś droższego sprawdzam najpierw Allegro i Ceneo. Warto! Wierzcie mi. W ekspresowym tempie znalazłam kilkanaście aukcji z nierafinowanym masełkiem Shea w gramaturze 0,5 kg prosto z Afryki, w zwyczajnych plastikowych pudłach za niecałe 35 zł. Cóż, nie chciałam nawet przeliczać ile kosztowałabym mnie taka 0,5 kilowa przyjemność w przydrożnej mydlarni.

Tym sposobem dorobiłam się naprawdę wartościowego kosmetyku, w sporej ilości, która wystarczyła na niemalże całe 8 miesięcy (pod koniec dokupiłam drugie opakowanie, które służy mi do dziś ;)). Po kilku dniach stosowania byłam pewna że resztę balsamów mogę odłożyć na lepsze czasy. Chciałam przybliżyć wam działanie tego naturalnego panaceum w kilku prostych zastosowaniach. Miłej lektury!

1. Jako balsam.
Masło jest bardzo tłuste i długo się wchłania, trzeba mieć to na uwadze przed zastosowaniem, gdyż nie jest to kosmetyk, który możemy nałożyć po rannej kąpieli, spiesząc się na zakupy, albo do kina. Trzeba dać mu czas i że tak powiem warunki do działania. Ja stosowałam go raz dziennie wieczorem, po rozgrzewającej kąpieli. Kosmetyk w zależności od temperatury zachowuje się nieco inaczej. Najprościej rozpuszcza się przez potarcie w dłoniach i nałożenie na skórę ud, pośladków, piersi oraz brzucha. Po wmasowaniu masła w ciało, najlepiej ubrać coś, co może iść na straty, bo tłustych plam nie dopierzecie niczym, ja mam nawet kilka pamiątkowych śladów stosowania na ścianie! Dlatego warto uważać ;).

Taki codzienny rytuał działa nawilżająco, kojąco oraz minimalizuje powstawanie rozstępów, powiem szczerze, że mam może ze dwa na piersi i tak naprawdę nie wiem, czy nie powstały już po porodzie, podczas nawału pokarmu, kiedy to zaniechałam dbania o skórę na kilka tygodni (ledwo rozróżniałam wtedy dni tygodnia, mając pod opieką 2kg cudo). Wracając do domu, pierwsze co zrobiłam po połowicznej kąpieli, bez zanurzania, ale zawsze we „własnej” wannie, to obejrzałam się przed lustrem szukając znanych mi już pajęczynek, a tutaj niespodzianka! Tak jak nie było ich podczas ciąży, tak nie pojawiły się po porodzie.

2. Jako reduktor blizn i starych rozstępów.
Przy systematycznym stosowaniu masła Shea, okazało się że stare, białe już rozstępy zmniejszyły się i to konkretnie. Ponad to, jak że poród odbyłam poprzez cesarskie cięcie i została mi po nim kolorowa wtedy jeszcze blizna 🙂 i tutaj masełko znalazło swoje zastosowanie. Po pozbyciu się opatrunku starałam się stosować masełko jako kompres. Nakładałam gruba warstwę kosmetyku na wygojoną bliznę i zakrywałam gazikami, taki nowy „opatrunek” zostawiałam na 30 minut. Dziś, blizna wygląda już bardzo ładnie, jest dużo jaśniejsza, a minęły raptem 3 miesiące. Aktualnie smaruję ją jedynie na noc.

3. Jako oliwka do kąpieli dla nas i naszego maleństwa.
Niewielką ilość kosmetyku można rozpuścić w dłoni pod bieżącą wodą, genialnie natłuszcza i koi skórę, szczególnie niemowlęcą. Stosuję ja od 6 tygodnia życia mojego malucha i jestem bardzo zadowolona. Jego skóra jest jeszcze delikatniejsza, ale co najważniejsze masło go nie uczula. Niestety wcześniej, kilka ze znanych marek nam nie posłużyło i borykaliśmy się z paskudnym uczuleniem.

4. Nawilżanie przesuszonych i podrażnionych miejsc.
Masełko znalazło zastosowanie w leczeniu alergii skórnych u mojego Liska, o czym wspomniałam wyżej, ale także przy odparzeniu pośladkowym, a nawet w zapobieganiu ciemieniusze (niestety może się ona przydarzyć każdemu dziecko, niezależnie od stopnia wypielęgnowania).

5. Maseczka do włosów.
Osobiście nie przetestowałam tej opcji, ale czekam na wasze doświadczenia! Być może ktoś już próbował i podzieli się efektami?

6. Jest hipoalergiczne!
I najważniejsze, co mnie skłoniło do spróbowania :). Masełko może być stosowane nawet u osób z atopią, która często dotyka maluszki, szczególnie urodzone przedwcześnie.

***

Jak przekonałam się na własnej skórze, czasem mniej znaczy więcej, szczególnie jeśli mowa o ciąży w świecie marketingu, bo jak wiadomo zarobić chce każdy, ale naszego dobra już nie koniecznie. A Ty droga mamo postaw na prostotę! Myślę, że warto spróbować, zarówno dla Ciebie jak i dla Twojego maluszka, a i parę złotych zostanie w portfelu na coś ładnego 🙂 albo na kolejne śpioszki!

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Klaudia says:

    Masło shea jest super!

  2. simple.dancer says:

    A ja właśnie nie mogę się przekonać do tego produktu… to znaczy, ciężko jest mi podjąć ostateczną decyzję ‚dobrze, spróbuję!’… stosowałam olejek arganowy, który niesamowicie wysuszał moją skórę, olejek migdałowy, z którego efektów również nie byłam zadowolona i to masło shea cały czas, gdzieś się pojawia, a ja się boję, że znów się zawiodę 🙁 Twoja wyczerpująca recenzja jednak pozostawia zielone światełko temu produktowi 🙂 może w końcu się przekonam! Pozdrawiam, Aneta

  3. Magdalena says:

    Nie próbowałam jeszcze, w tej chwili używam Oleju Kokosowego. Szczególnie smaruje nim mojego szkraba. Działa na suchą skórę. Też mam rozstępy po ciąży i wypróbuje to cudo na nie.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      O! Musze wypróbować olej kokosowy :). Fajnie działa na skórę maluszka?

  4. kammin says:

    bardzo ciekawy temat aż czuję potrzebę zajrzeć na allegro…:) Tylko u mnie kiepsko z systematycznością:(

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      U mnie tez ciężko, ale widząc efekty jest jakoś łatwiej 🙂

  5. Bookendorfina Izabela Pycio says:

    Sama byłam zaskoczona osiągniętymi efektami, jak najbardziej polecam, w moim przypadku świetnie się sprawdziło. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo miło czytać! 🙂 Pozdrawiam!

  6. Ewelina says:

    dużo słyszałam o tym masełku 🙂 i były to same pochlebne opinie. Chyba sama się na nie skuszę. Być może dzięki niemu pozbędę się blizn…
    pozdrawiam

  7. Dziecko we Mgle says:

    Chyba wiem na co wydam pieniążki po najbliższej wypłacie 😀
    O maśle tym czytałam wiele dobrego, ale jakoś tak ciągle nam było nie po drodze…Chyba najwyższy czas to zmienić 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Myślę, że naprawdę warto! 🙂

  8. Klaudia says:

    To masło jest świetne, stosuję jako maseczkę i balsam. Nic złego powiedzieć nie mogę, tylko szczerze polecam wszystkim 🙂 Pozdrawiam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że są inne osoby ceniące naturalne kosmetyki :).

  9. Sylwia Szutko - Fashion Hero says:

    Nie miałam pojęcia o tak licznych, pozytywnych zaletach masła shea!
    Cieszę się, że tu trafiłam i mogłam i pogłębić swoją wiedzę na ten temat, dzięki temu masło shea trafi do listy moich kolejnych zakupów :)))
    Pozdrawiam!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że zainspirowałam! 🙂 Wydatek naprawdę jest nieduży, a z masełka korzysta się bardzoooo długo! 🙂

  10. Magdalena says:

    Wypróbuje na rozstępy, które też zrobiły mi się po ciąży. Mam nadzieje, że pomoże.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Myślę, że będziesz zaskoczona z efektu :). Pozdrawiam!

  11. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Po pierwsze – bardzo ładny, profesjonalny blog!
    Po drugie – jaka szkoda, że nie znałam masła shea wcześniej 🙁 w czasie ciąży wydałam majątek na balsamy dla mam, a rozstępy i tak się pojawiły… A właściwie temat masła shea się przewijał i to niejednokrotnie w wielu kosmetykach, ale pewnie gdybym spojrzała na skład tych specyfików, okazałoby się, że są go tam śladowe ilości 😉 Na przyszłość będę mądrzejsza – dzięki temu wpisowi! Pozdrawiam ciepło :*

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję za miłe słowa :). Nic straconego! Jeszcze pewno się przyda! :>

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe