Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Fotorelacje: Zdjęcia makro, w chuście!

***

Zanim Lisek się urodził robiłam masę zdjęć. Każdy pretekst był dobry, aby zabrać ze sobą aparat. To był mój żywioł! Nie musiałabym jechać w Tatry, aby mieć co fotografować. Nawet na mojej własnej ulicy mogłam patrzeć po raz enty na konkretny zaułek i znaleźć coś więcej, coś co warto uwiecznić raz jeszcze. Pamiętam, że gdy dręczyły mnie problemy, złe myśli lub po prostu potrzebowałam na chwilę uciec, brałam aparat i znikałam na kilka godzin, kochałam tę wolność i spokój. To, że idąc miałam czas i nic mnie nie poganiało, mogłam oddać się temu bez reszty. Dziś opowiem Wam o pasji i chuście, a na koniec mam przyjemność zaprosić was na wyjątkowe (bo chusto – noszone!) zdjęcia makro. Tym razem już w zimowej odsłonie.

***

Gdy wróciliśmy z maluchem do domu, czułam że ta wolność nigdy już nie powróci, byłam szczęśliwa i rozbita zarazem. Oto przyszła nowa rola, której miałam się nauczyć, zostawiając w tyle to, co był wcześniej ważne. Nie wiem, czy ten sposób myślenia spowodowała polska mentalność, czy słuchanie przesadnych opinii życzliwych ludzi. Teorii mówiących, że dziecko to ogromny obowiązek i wyrzeczenie tak duże, że zamyka człowieka w domu. Nie mając jeszcze doświadczenia, cóż mogłam zrobić. Pogodziłam się z przysposobioną rzeczywistością i z ciężkim sercem, odłożyłam aparat na półkę.

Mijały tygodnie, a ja (o dziwo!) coraz częściej sięgałam po aparat, zdumiona że znajduję czas. To zrobiłam zdjęcie maluszkowi, to mężowi, czy ciasteczkom. Po jakimś czasie udaliśmy się do do Strąkowa, później na pobliski staw, aż w końcu na całodniowa wycieczkę do Pszczyny. Zawsze miałam ze sobą aparat. Oczywiście nie liczę tutaj pomniejszych spacerów, które odbyliśmy (a było tego sporo, możecie mi wierzyć). Widzicie, Wy już to wiecie, a ja musiałam do tego mozolnie dojść. Do tego, że dziecko to nie balast, nie (o zgrozo!) przeszkoda, a nowy członek rodziny, z którym uczymy się codzienności od zera. My także stawiamy pierwsze kroki i potykamy się, nie raz i nie dwa.

W pierwszych tygodniach życia naszego malucha, zakupiliśmy chustę i polarek do chusto – noszenia! Cóż to była za radość, gdy paczka dotarła! Byłam wniebowzięta. Oczami wyobraźni już widziałam te wszystkie fotograficzne i górskie wyprawy, oczywiście z Karolkiem na piersi. Niestety. Klops, bo maluch miał inne plany, a chusta nie odpowiadała mu wcale, a wcale. Zdradzę wam, że poczułam się wtedy głupio, jakby coś pięknego zostało mi nikczemnie odebrane. Lisek płakał, wił się, denerwował. Czyli jednak, nie wszystkie bobasy lubią chusty. Porzuciłam pomysł i wróciłam do rzeczywistości. Na szczęście jedynie na trzy miesiące :). Bo wyobraźcie sobie, że od kilku tygodni mój dzidź, nie tylko DAJE się nosić w chuście! On to uwielbia! Wpierw wyszliśmy jedynie do sklepu, później do apteki i tym sposobem dalej, i dalej. Aż w końcu dziś, bez problemu wytrzymujemy wtuleni w siebie, nawet dwie godziny.

Gdyby w sierpniu, ktoś mi powiedział, że w cztery miesiące po urodzeniu dziecka, będę śmigać z nim na piersi i robić zdjęcia szronu na liściach o 9 rano, kazałbym mu się puknąć w czoło! A gdyby dodał, że wszystko ma mieć miejsce 5 grudnia, nie wysilałabym się już nawet na komentarz. Bo co? Zimno, szron, śnieg a ja z czteromiesięcznym dzieckiem na piersi, od tak sobie maszeruję i robię zdjęcia? Ta, jasne i może jeszcze makro, z nosem przy ziemi? Tak, że tego. Ten człowiek miałby przewalone.

I tak dochodzimy do punktu, w którym nie miałam ani krztyny racji. Nie uwierzyłabym w to, że tak można! I teraz najlepsze :). Przedwczoraj nam się udało. Da się? Jasne, że tak! Teraz wiem, że nie warto się ograniczać (oczywiście, w ramach zdrowego rozsądku, jeśli jest z nami dzidziuś!). Nie byliśmy z maluchem specjalnie daleko, zaledwie w pobliskim parku, całość zajęła nam około dwóch godzin, a zdjęcia? Dla mnie bajka! A Wy sami oceńcie!

Miłego oglądania!

***

Mam tylko dla Was, taką małą refleksję. Pamiętajcie kochane Mamy, że zawsze, w każdej sytuacji należy być sobą i dążyć do tego, co się kocha, a świat jak widać tylko temu sprzyja. Jedynie co musimy, to mieć chęci i próbować (i próbować, i próbować, i upadać i wstawać!) aż się uda! W końcu, w życiu chodzi o to, aby być szczęśliwym i przejść je tak, by nie żałować.

Zatem róbcie to, co kochacie!

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Sylwia z Młoda mama pisze says:

    My również dużo podróżujemy, chociaż chusty nie miałam, a jedynie teraz nosidło. No i my nawet zaszaleliśmy, bo z kilkumiesięczną córką byliśmy nad morzem.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To musiała być wyjątkowa wyprawa! 🙂 Chciałabym być z maluszkiem nad morzem, patrzeć na fale i siedzieć w piachu! Marzenie!

  2. Rykoszetka says:

    Przyjemnie czytać o tym, jak ktoś na nowo odkrywa swoją pasję 🙂 Ani się obejrzysz a Lisek będzie biegał za Tobą z zabawkowym aparatem i naśladował swoją mamę! 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Nie sądziłam, że mając dziecko, człowiek zaczyna patrzeć na świat tak jak ono! :). To będzie piękna chwila, gdy będziemy razem chodzić na foto wyprawy! Pozdrawiamy serdecznie 😉

  3. Edyta says:

    Dzieci potrafią czasem przesłonić cały świat. A tu proszę, piękne wspomnienie ze spacerów, do którego poza tym można wracać wielokrotnie. Zarażasz optymizmem, pozdrawiam 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Każdemu z nas przyda się odrobina optymizmu :). Dziękujè za tak miłe słowa! Maluszek tamtego dnia przesłaniał mi aparat, dość skutecznie! Ale i tak daliśmy radę :). Za kilka lat wrócimy do tych zdjęć, mały zapyta gdzie wtedy był, a ja odpowiem że w chuście! :))

  4. Bookendorfina Izabela Pycio says:

    Właśnie podziwiałam zimowe górskie krajobrazy utrwalone na zdjęciach, a tu u Ciebie kolejna porcja fantastycznych ujęć szczegółów miniaturowego świata otulonego w zimowy jedwab. Uwielbiam patrzeć na świat z różnych perspektyw, dostrzegać to co wielkie, ale i cieszyć się ty, co małe. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Takie podejście potrafi dać wiele dobra na codzień :). Kiedy człowiek potrafi w tym, co zwyczajne zobaczyć coś fascynującego, jakoś i uśmiechu więcej i energii 🙂

  5. Asia says:

    Ładne zdjęcia, sama bardzo lubię też makro fotografię 🙂 a możesz się podzielić informacją, jaki polar zakupiłaś? Nasz młody też właśnie skończył 4 miesiące i wygląda na to, że czasem się da zamotać w chustę (wcześniej podobnie jak u Ciebie był wrzask i w związku z tym rezygnacja), ale zawsze mam problem jak się i jego ubrać, żeby nie zmarzł…

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że zdjęcia przypadły do gustu :). Jeśli chodzi o polarek, zakupiłam go na allegro, od użytkowniczki: Pentelka, są u niej nie tylko polarki, ale i kurteczki, świetna sprawa. Polarek mogę szczerze polecić, grzeje solidnie :). Małemu jest zawsze cieplutko, trochę ode mnie, trochę od polaru, ma 2-3 warstwy ubranka + 3 warstwy chusty. Pozdrawiam cieplutko 🙂

    2. Asia says:

      Polarek znalazłam, dzięki 🙂 ale zastanawiają mnie jeszcze te 3 warstwy chusty… z tego co wiem to i w kieszonce i w kangurku jest jedna warstwa chusty na pleckach – jest jeszcze jakieś inne wiązanie?

    3. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mam chustę elastyczną, a tę wiąże się nieco inaczej, jest tylko jeden splot i on daje trzy warstwy, aby dobrze podtrzymać maluszka. Niedługo ją zmienię, ale pod polarek była w sam raz i łatwo było się na niej uczyć :).

  6. Kobieca Myślodsiewnia says:

    Ja nie nosiłam wcale (mój wybór, nie dzidzi ;)) i pewnie dlatego nie robię takich ślicznych zdjęć! Normalnie jakbym tam z Tobą była, na tym spacerze! 😀

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że przypadły do gustu! Wesołych Świąt! :))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję 🙂

  7. Sandra W. says:

    Wszystko się da, trzeba tylko chcieć 🙂 Świetne zdjęcia!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję! 😉

  8. Kakaludek.com says:

    Masz oko! Piękne zdjęcia! My też się nosilismy ale tylko do 8kg czyli do 5mc 😉 potem był za mały na plecy, a za ciężki na przód

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi. Dziękuje! Nie wiedziałam, ze są ograniczenia do noszenia poza wagą, na plecach od którego miesiąca można malucha wiązać? 🙂 pozdrawiam!

  9. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Masz rację, najważniejsze to się nie poddawać:) A urodzenie dziecka nie musi oznaczać rezygnacji z siebie 🙂 P.S. Cudowne zdjęcia, zazdroszczę Ci talentu 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziś każdy potrafi robić zdjęcia, nie trzeba ani specjalnego sprzętu, ani studiów. Za to warto po prostu patrzeć szerzej, a to myślę, że potrafisz! :). Próbuj, a z czasem zdjęcia będą coraz lepsze, bo Ty będziesz widziała więcej! ;). Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam! 🙂

  10. Karolina Kary B. says:

    Bardzo ładne zdjęcia 🙂 Jaki obiektyw do macro?

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję, bawię się Sonym alfą z podstawką, a do macra używam jedynie soczewek, w sumie +17 :). Pozdrawiam!

  11. Matka Wielowymiarowa says:

    na poczatku macierzynstwa zawsze jest trudno, ale pozniej, im dzieck starsze latwiej jest pogodzic pewne sprawy. Dziecko nie jest przeszkoda w realizacji marzeń, aczkolwiek nikt nie powiedzial że jest to proste 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Na szczęście z czasem, jak mówisz jest coraz łatwiej i to ze wszystkim :). Maluch też „daje” z siebie więcej im jest starszy, a to ogromna motywacja :).

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe