Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Przepis na chiński rosół

***

Zdradzę wam, że na Śląsku nie ma niedzielnego obiadu bez tradycyjnego rosołu. Tak! Tłuściutki, słodko – słony, czasem pikantniejszy, czasem mdły, pyszności! Ehh nie koloryzuję już. To prawda, na Śląsku, każda szanująca się gospodyni przyrządza, co niedzielny rosołek, oczywiście według przepisu swojej mamy, a ona swojej mamy, a ona swojej i tak Regressus ad infinitum*. Wiadomo, taki przepis na rosół przekazywany z pokolenia, na pokolenie, zmienia się z każdą „świeżą Panią Domu” i tutaj klops. Bo ja Moi mili nie lubię rosołu, albo inaczej nie lubiłam. Widzicie, od kiedy karmię malucha piersią, to właśnie rosołek był pierwszą zupą, której mogłam spróbować. Nie macie pojęcia jak mi smakowało (tak to już jest, jak się człowiekowi zabierze podstawowe dobra)! Dwa miesiące po porodzie, ta tłusta woda, zwana dalej rosołkiem mamusi, zakrawała o boskość.

Oczywiście nie mógł to być rosół tradycyjny, o nie! Bo Karolek nie darowałby babciom takiej porcji tłuszczu. To musiał być rosołek delikatny, nie na żadnym szpondrze czy porcji rosołowej, mamusiom została jedynie czysta, goła pierś. I muszę przyznać, że takie danie to bajka! Ale dość o naszym rosole!

Jako, że niestandardowa ze mnie Pani Domu, nie spotkacie u mnie tej wyszukanej potrawy, a coś zgoła innego. Zaproponuję wam dziś pikantny i rozgrzewający chiński rosołek. Swoją drogą podobno w Chinach jest w rosołowej kwestii identycznie. Tam także, każda szanująca się Pani Domu, ma swój przepis na chiński rosół, każda inny, przekazywany z pokolenia, na pokolenie.

***

Zapraszam zatem na chiński rosołek, gwarantuje że jego smak was zaskoczy i rozgrzeje. Bo wiecie jak to bywa w grudniu, kiedy to pogoda przestaje nas rozpieszczać, a za oknem niebezpiecznie wieje chłodem. Wtedy warto sięgnąć po coś szybkiego i rozgrzewającego. Ta zupa ma jeszcze jedną zaletę, to istne panaceum na przeziębienie, ale i sposób na szybką rozgrzewkę po zimowym wędrowaniu (a nawet podczas, w termosie!). Zdziwicie się, bo przepis naprawdę nie różni się zbytnio od tego tradycyjnego, Śląskiego. Ponad to, nie trzeba wam będzie udziwnionych przypraw, ani specjalnych umiejętności. Zatem przedstawiam wam, mój autorski (chyba) przepis na chiński rosół, podawany u nas (obowiązkowo!) ze swojskim makaronem :).

Do dzieła moje Panie!

***

Rosołek:

  • szklanka bulionu z kury (albo kostka rosołowa)
  • 3l wody
  • 2 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • połowa czerwonej papryki
  • połowa żółtej papryki
  • duża pierś z kurczaka
  • świeża natka pietruszki
  • pieprz, sól, imbir, czerwona papryka, odrobina chili, kardamon, kolendra (można pominąć), gałka muszkatołowa, sos sojowy, majeranek, oregano, bazylia
  • oliwa
  • grzyby mun (ja pominęłam z racji karmienia piersią)

Makaron:

  • 1 duże jajko
  • 2 szklanki maki
  • 1 szklanka ciepłej wody

 

1. Robimy domowy makaron.

Składniki szybko wyrabiamy, dodając wody jeśli ciasto jest zbyt twarde lub mąki jeśli znacznie lepi się do rąk. Generalnie ma nam odchodzić od ręki podczas ugniatania, ale ma się nie zbierać, gdy zaczniemy wałkować. Ciasto dzielimy na dwie kulki, jedną rozwałkowujemy na jak najcieńszy płat, druga odkładamy do lodówki. Z połowy ciasta otrzymamy ok. 3 porcje makaronu. Następnie placek tniemy w długie wstążki, o szerokości ok. 0,5 cm.

Kawałki ciasta układamy na papierze do pieczenia, albo ręczniku kuchennym i podsypujemy mąką, odkładamy w suche miejsce, aby makaron się podsuszył. Podgrzewamy wodę w sprym garnku , dodajemy odrobinę soli i łyżkę oliwy. Gdy tylko woda się zagotuje, wrzucamy makaron, po jednej wstążce, bardzo wolno. Delikatnie mieszamy i czekamy, aż woda ponownie zawrze i tak, aż pozbędziemy się całości.

Makaron, co jakiś czas mieszamy, a gdy wypłynie, gotujemy w zależności od upodobań, twardawy ok. 2 minuty po wypłynięciu (ale wpierw spróbujcie!), miękki ok 10 minut. Gotowe kluski odcedzamy i przelewamy zimną wodą.

Pozostałą cześć ciasta można ugotować w drugiej turze, albo wykorzystać później (zamrożone ciasto spokojnie wytrzyma do tygodnia).

 

2. Przygotowujemy mięso.

Pierś myjemy i dokładnie obieramy ze ścięgien, następnie kroimy w długie cienki paseczki. Mięso wrzucamy do miseczki i dodajemy łyżkę oliwy, szczyptę soli, łyżeczkę sosu sojowego, odrobinę pieprzu, czerwonej papryki, chili i imbiru. Mieszamy i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie kurczaka delikatnie obsmażamy na suchej patelni (ja z racji karmienia piersią, gotuję pierś na patelni z odrobiną wody).

 

3. Gotujemy rosół.

Do 5l garnka wlewamy ok. 3l zimnej wody, włączamy gaz i do jeszcze zimnej wody, dodajemy marchew i pietruszkę pokrojoną w ok. 0,5 cm słupki, paprykę pokrojoną w dużą kostkę. Jeśli używacie grzybów mun pamiętajcie, aby namoczyć je w osolonym wrzątku, pół godziny wcześniej.

Gdy woda zawrze dodajemy łyżkę oliwy, 3 kuleczki ziela angielskiego, sól i pieprz. Całość gotujemy na wolnym ogniu, aż marchew delikatnie zmięknie (podkreślam, delikatnie! Ma być lekko twardawa), następnie dodajemy kurczaka i przyprawy.

Wrzucamy kolejno łyżeczkę sosu sojowego, szczyptę (1/4 łyżeczki) majeranku, bazylii, oregano, imbiru, kardamonu, gałki muszkatołowej, odrobinę chili (zależnie od tego jaka ostrośc preferujemy) i 1/2 łyżeczki kolendry. Pamiętajcie, aby kolendrę wpierw rozgnieść w moździerzu. Ta przyprawa doda naszej potrawie wyjątkowej,  cytrusowej nuty. Mieszamy.

UWAGA: Rosołu podczas gotowania (za żadne skarby!) nie przykrywamy, jeśli na powierzchni zobaczymy pianę musimy ja dokładnie zbierać, wszak nikt nie lubi farfocli w zupie ;).

Jeśli zbytnio ubyło nam wody, dolewamy szklankę.  Na sam koniec dodajemy szklankę bulionu z natką świeżej pietruszki. Całość mieszamy i gotujemy jeszcze przez chwilę. Próbuejmy. Za mało ostre? Dosmaczamy pieprzem. Mdłe? Dodajemy soli.

Makaron wykładamy na talerze, zalewamy rosołem i dekorujemy natką pietruszki.

***

I już gotowe! Kawałek Azji właśnie zadokował w waszych domach :). Smacznego!

* cofanie się w nieskończoność

Mamatywna

Dyskusja:


    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Lubię kuchnię orientalną ;). Stąd pomysł 😀

  1. Potłuczona Literatka says:

    Są potrawy, które smakują najlepiej u mamy – taką potrawą jest m.in. rosół 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Oj to prawda 🙂

  2. Bookendorfina Izabela Pycio says:

    Ciekawe kulinarne urozmaicenie, chętnie wypróbuję. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo zachęcam! :))

  3. Lena says:

    Czyli standardowy + papryka, grzyby i oliwa. Często jemy rosół, przyda się alternatywa!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zdrowsza, bo mamy dużo więcej warzyw! 🙂

  4. matka wielowymiarowa says:

    Fajne urozmaicenie dla moich Bąbli 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie jeśli nie jadą się orientalnie na co dzień to warto sobie urozmaicić :)) a robi się szybciutko!

  5. Justyna says:

    Ja uwielbiam rosół z kawałkiem mięsa w środku. Pycha i bardzo pożywnie

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Tak! Można się najeść! :))

  6. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Myślę, że smak zdecydowanie różni się od polskiego tradycyjnego rosołu i z pewnością jest lżejszy 🙂 Od kiedy karmię piersią nauczyłam się gotować każdą zupę na piersi z kurczaka albo w ogóle bez mięsa, teraz próbując barszczyk gotowany na wędzonych kościach albo żeberkach, nie potrafię się przełamać do tego smaku 😛 Fajnie, że makaron robisz sama 🙂 Nigdy nie próbowałam, ale skoro nie jest to takie trudne, to może najwyższy czas spróbować? Super przepis, zapisuję!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mam dokładnie to samo! Jedynie smak kurczaka mi podchodzi, nie wyobrażam sobie spróbować teraz np. tatara czy spaghetti na mielonej wołowinie (tak! bo Mamatywna nawet spaghetti robi z mielonym kurczakiem :D). A makaron naprawdę warto wypróbować, ma świetny smak 🙂 Całkiem inny niż sklepowe, tym bardziej, że można do niego dodać np. sos pomidorowy albo drobnego szpinaku i mamy naprawdę fajną podstawkę na pastę. Ale uwaga, rośnie bardzoooo mocno! 🙂

  7. Agnieszka says:

    Pamiętam, że kiedyś mój brat mi zrobił i bardzo mi smakowało. Muszę kiedyś sama spróbować.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo polecam! Jest naprawdę prosty w wykonaniu 🙂

  8. Ewa Glapa says:

    Mniam, wygląda smakowicie!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zapraszam zatem do skorzystania z przepisu 🙂

  9. Młoda mama pisze says:

    Moja mama lubi do rosołu dodawać trochę papryki i grzybek. Tak dla smaku. Muszę jej powiedzieć, że robi prawie chiński rosól 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Haha, coś w tym jest :). Jednak tutaj prawdziwy smak tworzą przyprawy, spotkałam się też z dodatkiem trawy cytrynowej 🙂

  10. Ewa says:

    Wow prezentuje się fantastycznie !

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję 🙂

  11. Kobieca Myślodsiewnia says:

    No zaciekawiłaś mnie. Raz, że w tym roku byłam akurat w Chinach i faktycznie jadłam rosół i… no cóż… nie wzięłabym tego przepisu na pamiątkę, he he. Mimo że większość chińskich potraw naprawdę przypadła mi do gustu.
    Dwa – po Twojej liście składników widzę jednak, ze to nie ten sam przepis (ufff) więc jak tylko wykluczę imbir (strasznie źle mi się kojarzy po ciążowych rewelacjach, ekhm…) zdecydowanie jest to pomysł na obiad.
    Ale makaron kupię gotowy 😛

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Prawdziwy (internetowy) chiński rosół jest nawet w mojej, już dosyć rozbudowanej skali ostrości, super ostry :D. Super ostry i słony, coś jak faktycznie kupne zupki chińskie. Ciekawa jestem jak smakował ten u źródła? :).

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe