Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Jak poznałam czym jest miłość – część 2.

***

Pamiętacie jak wspominałam ostatnim razem, że związek to ogrom pracy? Kiedy próbowałam dociec czym jest miłość? Widzicie, uważam że jeśli chcemy stworzyć naprawdę udany związek, potrzeba nam mocnych fundamentów. Czym one są? Po pierwsze to Wasze wspólne wspomnienia, Wasza historia, to jak było w chwili, gdy się poznawaliście. Wszystkie te ważne chwile, do których wracacie (albo boicie się wracać). Sprzeczki, które udało się Wam rozwiązać, burze i tajfuny które rozegnaliście. Wszystko, co uczyniło Was sobie bliższymi i silniejszymi. Wasze pierwsze spotkania, randki, pocałunki, magia bliskości. To wszystko to ogromny potencjał kochani. Jednak to nie wystarczy, aby związek był udany.

***

Nawet najlepsza relacja w konfrontacji z codziennością potrafi zszarzeć. Pieluchy, coraz mniej czasu na czułość, pocałunki, rozmowy, nie mówiąc już o seksie. W chwili, gdy dziecko staje się dla nas najważniejsze, czasu dla siebie mamy coraz mniej. Tak niestety przez jakiś czas jest. Mając czas, często nie mamy najprościej siły, nawet na zwyczajną rozmowę o byle czym. Coraz częściej zdajemy sobie jedynie relacje z wydarzeń związanych z maluszkiem, przestajemy zwracać uwagę na partnera, próbujemy przetrwać. Unikamy sytuacji konfliktowych, bo na kłótnie i poważne dochodzenie się, także nie mamy siły. Płacz, pieluchy, wysypka, nieprzespane noce. Nawet nie patrzymy w stronę partnera, liczymy że zrozumie. Tymczasem same ubolewamy, tęsknimy za tym, co było, za swobodą i namiętnością.

Choćbyśmy nie wiem jak kochali tę swoją codzienność, przyjdzie dzień gdy ona nam nie wystarczy, gdy wspomnienia staną się wspomnieniami, a pocałunki mogą wydać się koniecznością. I tutaj musimy się zatrzymać! Nie chcemy, aby nasz związek po latach wyblakł, nie chcemy, aby nasz partner zmieniał się w kogoś kim nie jest. Marzymy o tym, aby nasz mężczyzna, był także naszym najlepszym przyjacielem. Kimś, kto zawsze nas zrozumie, wesprze, doradzi, zwyczajnie przytuli gdy jest nam źle. Chcemy wspólnie żyć, decydując z równym zaangażowaniem, o naszej wspólnej przyszłości. Chcemy marzyć! Tak po prostu, bez realnych celów. Chcemy, aby obok nas była osoba, którą akceptujemy w pełni, ale i my pragniemy być akceptowane, dokładnie takie jak jesteśmy. Niezależnie od tego, jak zmienił nas czas.

Po pierwsze rozmowa.

Możliwość komunikacji to prawdziwa magia kochane! Wiecie ile można wywnioskować z prostej wymiany słów? Spójrzcie na swoich facetów podczas zwyczajnej rozmowy. Obserwujcie ich, zwracajcie uwagę czy słowa odpowiadają emocjom. Gdy widzicie, że coś jest nie tak, pytajcie. Zastanawiacie się jak? Prosto z mostu! Wy także postarajcie się nie mydlić im oczu, że wszystko jest w porządku, gdy zwyczajnie nie jest. Kochane Mamy, wyobraźcie sobie, że Wasi faceci widzą, że coś jest nie tak, ale często boją się pytać, a nawet gdy zapytają, co im mówimy? – Nie kochanie, wszystko w porządku!

Dziewczyny, to Wasz mężczyzna! Ma prawo wiedzieć, że miałyście zły dzień! Chociażby chodziło o bzdurę. Zastanówcie się, skoro konkretna rzecz zepsuła Wam humor, może wcale nie jest taka błaha. Wymaganie od swojego partnera, aby się domyślił jest bardzooo kobiece, ale też niesamowicie dziecinne. Ułatwmy im sprawę. Przecież wiecie, że dla ich gatunku rozmowy o emocjach nie należą do najłatwiejszych. Przecież wiecie, że Panowie szybko się uczą. Słysząc od Was, że zawsze jest ok, przestaną dociekać, bo stwierdzą że coś się im ubzdurało. Panowie naprawdę są prości i chwała im za to! Nie chciałabym budować relacji sama z sobą :). Reasumując spróbujcie być wobec siebie szczerzy, tak po prostu. Zobaczycie ile to ułatwi!

Pamiętajcie o czułości.

Wiadomo, że przychodzi taki przykry czas, moment pewnego rodzaju spowszednienia. Od razu wtrącę, że nie musi on znaczyć niczego złego! Nie chodzi o to, że już siebie wzajemnie nie pociągacie, albo że przestaliście się sobie podobać. Nie! Wniosek, że mąż pewno mnie zdradza, także nie należy do najlepiej przemyślanych. Zastanówmy się, skąd może przyleźć do nas to wypalenie? Widzimy się każdego dnia, nieraz po osiem godzin, albo i więcej. W różnych sytuacjach. Jesteśmy w tych starych dresach, kapciach, bez makijażu, Panowie siedzą w podartych bokserkach i o zgrozo okazuje się, że nie idzie im nauka składania ubrań. Zdecydowanie wolą składować je na podłodze. Co począć? Powód do rozwodu? Do kłótni? Do tupania nóżką (zawsze, warto spróbować!)? Spokojnie, nie jest tak źle.

Zacznijmy od punktu pierwszego, czyli rozmowy o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Spróbujemy być szczerzy, mówmy otwarcie, co nam się nie podoba. I dziewczyny, nie róbmy nic na siłę. Gdy przychodzą te pieluchy i nieprzespane noce, wszyscy mamy prawo być zmęczeni. Mamy prawo, po prostu nie mieć ochoty, chociażbyśmy wcześniej byli demonami seksu. Wszystko wymaga czasu. Jeśli tylko będziecie rozmawiać, przetrwacie. Gdy natomiast nie będziecie robić czegoś na siłę (uwierzcie!), nie stracicie Waszej bliskości. Wiecie, że zmuszanie się do tego, czego nie chcecie prowadzi do zatracenia? Z czasem zaczynamy czuć żal. Trudno sobie z nim poradzić, stąd często obarczamy nim partnera, niesłusznie. Nie warto. Dajcie sobie czas.

Nie do końca jednak, chciałam mówić tutaj o fizyczności jako takiej. Pomyślmy, czym jest czułość? Czy to, aby nie mówienie „kocham Cię” każdego dnia? Proste „dobranoc” każdego wieczoru? Zasypianie razem, tuląc się do siebie? Trzymanie się za ręce? Przytulenie bez powodu? Jest milion sposobów, aby pokazać sobie czułość nie tylko przy pomocy dotyku, ale i prostych gestów, słów. Spróbujcie przyjrzeć się Waszej codzienności, ile jest u Was takich przejawów czułości? Próbujecie o siebie zadbać chociażby robiąc sobie wzajemnie herbatę? Masaż pleców po ciężkim dniu? Nie? Spróbujcie :).

I jeszcze jedno kochane. Nie bójcie się okazjonalnego dotyku, on nie musi prowadzić do niczego wielkiego, jeśli same tego nie chcecie. Pozbądźcie się poczucia winy względem tego, co (jak Wam się wydaje) powinnyście. Zamiast tego, oboje bądźcie szczerzy i rozmawiajcie.

Zamiast wymagać, spróbujcie dawać.

Ile z Was lubi działać pod presją? Myślę, że żadna. Chociaż stres może mobilizować, nie polecam tego w związku. Stawiałabym na zaufanie i czas! Ile razy kochane dopominałyście się kwiatów, kolacji, uwagi? A może by tak spróbować inaczej? Podstępniej. Brzmi ciekawie prawda? Obiecuję Wam, że każdy, ale to każdy facet, gdy zależy mu na jego kobiecie, kocha ją uszczęśliwiać. Faceci lubią pokazać, że o nas dbają, że są dla nas dobrzy. To chyba wynika z biologi, co nie? Lubia być takimi samcami alfa! Pozwólmy im na to! I przy okazji, odrobinę to wykorzystajmy :).

Zamiast po raz kolejny zarzucać Waszemu mężczyźnie, że czegoś nie zrobił, spróbujmy zachwalić męża koleżanki, który takie rzeczy robi po prostu od niechcenia :). Wiecie, bez złośliwości. Po prostu, w zwyczajnej rozmowie, opowiedzcie jaki to on jest super facet, bo zmywa po każdym obiedzie. Pokażcie Waszemu lubemu, że potrzebujecie pomocy! Ja wiem, że dałybyście radę same, ale we dwójkę będzie przyjemniej chociażby przy gotowaniu obiadu. Być może przy okazji odkryjecie nową formę wspólnego spędzania czasu, a już na pewno zbliżycie się do siebie.

Nie wstydźcie się prosić o pomoc! Ja wiem, że dziś modne są Matki Polki Atletki. Tylko po co, kochane tak się spinać? Kiedy Wasz samiec poczuje się potrzebny, na skrzydłach podleci do zlewu, aby wyratować Was z opresji. Tylko, aby to grało ważna jest jedna zasada! Nie oceniajcie tego, co robi, nie pouczajcie. Dajcie im być sobą, w tym co robią, niech poczują się pewnie. Przecież na to zasługują prawda? To Wasi mężczyźni, dajcie im prawo Was wesprzeć. Nie wymagajcie od nich, zamiast tego dajcie im możliwości. Niech każde z Was spróbuje być po prostu dobre dla drugiego, uczynne najprościej. W związku trzeba sobie pomagać. Jednak, aby to było możliwe trzeba wpierw dać sobie pomóc. Rozumiecie mnie dziewczyny? ;).

Unikajcie krytyki i oceniania.

Ten punkt jest ściśle powiązany z powyższym. Działanie pod widmem bycia skrytykowanym i ocenionym nie jest niczym przyjemnym. Facet czuje się wtedy, jakby stąpał po polu minowym. Zastanawia się, co Wam mówić, a czego nie. Waży słowa. Wy to oczywiście dostrzegacie i co? I kłótnia gotowa. Wy widząc, że Luby jest dziwny, pytacie co się dzieje, on zarzeka się, że nic. Standard. Zarówno komunikacja, jak i zaufanie tutaj padły. I pal licho jeśli to jednorazowa sytuacja, gorzej jeśli rzecz zaczyna się powtarzać. Jak już mówiłam faceci szybko się uczą, szczególnie unikania przykrych sytuacji. Co za tym idzie? Kolejnym razem powiedzą Wam jeszcze mniej, bo boją się być ponownie skrytykowani. Męskie ego to naprawdę rozbudowana rzecz. Łatwo je zranić.

Spróbujcie nie oceniać z góry Waszych mężczyzn, zaufać w to co mówią, posłuchać ich (tak naprawdę). Dajcie im szansę być sobą, zaufajcie im. Bo przecież wiecie, jak ważnym jest, aby ufać sobie na tyle, by rozmawiać bez skrępowania. O wszystkim.

Zaufajcie sobie, tak do końca.

Idąc dalej tym tropem. Zaufanie moje kochane. To klucz w każdym związku. Gdy ufamy sobie tak do końca, przestajemy się bać, przewidywać i czarno widzieć. Zaczynamy się skupiać na tu i teraz, przeżywamy chwile pełniej, bo przestajemy się zastanawiać, czy nasz facet aby mówi nam prawdę. Kochane Mamy! Dość powątpiewania w komplementy i czułe słowa. Gdy mężczyzna, mówi że jesteśmy piękne to tak uważa. Szkoda psuć chwile i tłumaczyć mu, że chyba stracił oczy. Mam rację? Pozwólcie sobie czerpać z chwil garściami i nie psujcie ich głupimi domysłami! Bez zaufania nie warto budować związku. To powinna być podstawa. Nie raczej podstawa, podstawy. I mówi Wam to dziewczyna zdradzona po 9 letnim związku. Prawda jest taka, że pomimo przeszłość i Waszych doświadczeń, mężczyzna którego kochacie zasługuje, aby traktować go bez uprzedzeń. To trudne. Warto jednak nad tym pracować. Oczywiście wspólnie. Jak? Rozmowa przede wszystkim!

Szanujcie się.

Na każdym kroku, w każdej sytuacji bądźcie dla siebie oparciem. Stójcie za sobą zawsze i wszędzie. Wsparcie tworzy silną więź. Jasne, że możecie mieć inne zdanie w wielu kwestiach, ale szanujcie odrębność drugiej osoby. Nie próbujcie jej zmieniać, bo przecież pokochaliście ją z tymi wszystkimi różnicami. Podczas kłótni także pamiętajcie o szacunku, bo poróżnić się to jedno, ale wyzywać i krytykować to coś zupełnie innego. Wiadomo, że nawet te wyzwiska mogą się zdarzyć. Nie ma idealnych par. Jednak nie w tym rzecz, że się nam zdarzy, a jak z tego wyjdziemy. W złości dzieją się różne rzeczy, padają różne słowa. Gdy jednak emocje opadną, spójrzcie na to pole bitewne już innym okiem. Pomyślcie o tym mężczyźnie, który stoi przed Wami, bezbronny. Przypomnijcie sobie, jak go pokochałyście. Podejdźcie i spróbujcie porozmawiać. W spokoju też jest siła.

Zdradzę Wam, że bardzo trudno odbudować raz (doszczętnie) stracony szacunek. To tak jakby przeszło się granicę, której nie warto było przekraczać. Granicę, po pokonaniu której, nic nie będzie już takie samo. Dlatego też szanujcie odrębność drugiej osoby, każdy ma prawo do bycia sobą. Przyjmijcie, że Wasz partner ma prawo do ciszy. Zrozumcie jego łzy i lęki. Szanujcie to jakim jest człowiekiem, całościowo. Akceptujcie to jak się zmienia, niezależnie od upływu czasu.

Uśmiech poproszę!

Pisałam już tutaj, o tym jakie cuda może przynieść uśmiech. W związku bywa podobnie. Czasem wystarczy szczery uśmiech, aby dodać otuchy, czasem można pożartować. W sytuacjach stresowych, kiedy oboje jesteście przemęczeni i spięci, nic tak nie rozładowuje napięcia jak żarty. To może być cokolwiek, zabawna przegadywanka, niby sparing bokserski, przechwałki, łaskotki, udawana złość. Forma dowolna! Chodzi o to, aby odreagować. Ma być zabawnie i mają opaść Wam emocje. Gorąco polecam Wam śmiech jako Waszą osobistą terapię :).

Pamiętam jak wiele razy byłam zła na mojego P. gdy próbował mnie rozśmieszyć w trudnych chwilach. Dziś wiem, że to najlepsza forma pomocy, jaką mógł mi dać. Czasem słuchanie i przytulanie osoby zdołowanej, tylko pogłębia jej stan. Śmiech, nawet początkowo niechciany, pozwala się otrząsnąć, spojrzeć z innej perspektywy. Skoro możesz się śmiać, sytuacja nie jest aż tak tragiczna, jak wydawało się na początku. Mężczyzna, który potrafi Was rozśmieszyć to prawdziwy skarb.

Na koniec mały bonus! Konkrety. Czyli jak my sobie radzimy w tej naszej codzienności 🙂

1. Randka!
Przy maluszku, bywa różnie, o naszej małej zmianie planów możecie poczytać tutaj. Czasem wystarczy sama chęć, rozmowa o takim wyjściu, aby dać poczucie że obojgu Wam zależy.
2. Wspominki.
Wspólne przeglądanie starych zdjęć i czytanie karteczek pozwala przypomnieć sobie, jak bardzo się kochamy. W codziennym biegu, można zatracić wiele. Dajcie sobie szansę, aby to odzyskać.
3. Dajcie sobie czas.
W każdym związku bywają kryzysowe momenty. Czasem zamiast działać na gorąco, warto dać sobie po prostu czas, aby emocje opadły. Przeanalizować wszystko i dopiero wtedy porozmawiać
4. Dzień lenia vel. małża.
Zazwyczaj, gdy nie mamy już siły do życia, potrzebny jest reset. Tego dnia nie robimy nic. Jemy, oglądamy seriale, odpoczywamy, zbieramy siły. Z małym także się udaje :), no może bez piwa i chipsów.
5. Zamiana ról.
Podczas kłótni starajcie się stanąć na miejscu partnera. Zrozumieć jego stanowisko. Spróbujcie tego wzajemnie, zobaczycie jakie to trudne. Każdy moment jest dobry, aby uczyć się drugiego człowieka.
6. Zróbcie coś nowego.
To może być cokolwiek, od spaceru w nieznane miejsce, po wspólną naukę tańca. Wspólne gotowanie, rozmowa po angielsku, beznadziejny film?
7. Karteczki.
Coś, co u nas stało się już tradycją. Piszcie do siebie codziennie kilka słów. Coś miłego, coś dzięki czemu dzień wyda się bardziej kolorowy. Taki liścik spróbujcie podrzucić do śniadania, książki, portfela. Gwarantuję uśmiech kochanej osoby! 🙂

***

Jak pisałam, związek to ogrom pracy. Pracy polegającej na obserwacji, rozmowie, zaufaniu, odpuszczaniu, wybaczaniu i ciągłym poznawaniu się (i wielu, wielu innych). Wiadomo, że w partnerstwie człowiek ulega wielu zmianom, ale czy to nie piękne? Właśnie to, że każdy z nas ciągle się rozwija? To, że możemy się poznawać każdego dnia, od nowa? Nie ma nic gorszego, jak patrzenie na ukochaną osobę, która szarzeje. Blednie. Pamiętajcie, że miłość to wzajemne podnoszenie się ku górze. To wsparcie niezależnie od sytuacji.

Jak to wygląda w Waszych związkach? Co Wam pozwala budować udany związek? Co Waszym zdaniem pozwala na szczęście w związku?

Śpijcie dobrze Miśki!
I pamiętajcie o codziennej dawce czułości 🙂

Jeśli podobał Ci się tekst, zapraszam do polubienia mnie na facebooku, być może zechcesz być na bieżąco :).

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Paulina says:

    Bardzo dużo wniosków można wyciągnąć z Twojego wpisu… tyle w tym prawdy, a zazwyczaj mijamy się z tym na co dzień .
    Pozdrawiam cieplutko!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety nie wszystko można zrealizować, grunt to wiedzieć mad czym pracować i w którą stronę iść 🙂

  2. piotrek says:

    łatwo zapomnieć o codziennych „obowiązkach” wobec drugiej osoby. a rzeczywiście kilka drobiazgów może mieć naprawdę duże znaczenie. słuszny wpis;)

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję za Twój czas 🙂 pozdrawiam!

  3. Zołza z kitką. says:

    Wszystkie te rady są super – jednak, nie zawsze wykonalne.
    Dzieci póki co nie mam, nie wiem więc, jak to jest żyć w małżeństwie z maleństwem. Jednak, już teraz widzę, że gdy się czasami kłócimy, a emocje sięgają zenitu, ciężko jest wejść w cudzą skórę. Owszem, gdy burza już ucichnie – nie ma sprawy. Jestem gotowa do rozmowy, do negocjacji, do pogodzenia.
    Tak szczerze – nie widzę jednak sensu, by w trakcie kłótni się hamować – wolę oczyścić atmosferę, wyrzucić wszystko, co leży mi na sercu, by zakończyć dany etap, problem, i z czystą kartą iść razem dalej 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Chciałabym posiadać taką zdolność do oczyszczenia atmosfery. U nas raczej wyrzucanie sobie wszystkiego skutkuje jedynie pogłębianiem się problemu, stąd poradziłam to zahamowanie zbędnych przykrości :). Ściskam!

  4. Radosna Chata says:

    Bardzo ciekawy i refleksyjny wpis 🙂
    Cudownie się czytało 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się 🙂

  5. Małgorzata says:

    Dobre sprawdzone spostrzeżenia

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się 😉

  6. alexanderkowo.pl says:

    To nie jest zawsze takie łatwe.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, nikt nie mówi że to łatwe, natomiast wymaga ogromu pracy 🙂

  7. Sandra W. says:

    Zgadzam się z Tobą. Taka szczera rozmowa potrafi być bardzo oczyszczająca i nigdy nie powinno się o niej zapominać. Jednak nie zawsze wszystko jest takie łatwe i piękne. Bywa, że muszę tą samą rozmowę przeprowadzać pierdyliard razy i czasem nie mam po prostu ochoty robić tego kolejny raz.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To niestety prawda, jak pisałam w cz. 1 z mężem kłócimy się jak dwie cholery, czasem lepiej odpuścić, na jakiś czas ;). Pozdrawiam serdecznie!

  8. Magda T. says:

    Najprostsze rzeczy najtrudniej wprowadzić w życie 🙂 Najważniejsze, żeby obydwie strony chciały tę codzienną pracę wykonywać, wtedy nawzajem dodajemy sobie skrzydeł. I można. Nawet przy czwórce małych dzieci, przy pracy, szkole, przedszkolu i niemowlaku. Wystarczy szanować się nawzajem i mówić do siebie i o sobie dobrze, bez złości, bez ciągłego wypominania i narzekania. Bo przecież gramy do jednej bramki.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Pięknie napisane! Współpracując można osiągnąć wszystko! Dobry, uczciwy związek przeniesie góry i poradzi sobie w każdej sytuacji!

  9. Szymon Owedyk says:

    Miłe opowiadanie 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zamysłem był poradnik, ale dziękuję 😉

  10. Karolina says:

    Super wpis, bardzo inspirujące, ciekawy blog, będę zaglądać tu częściej! Pozdrawiam 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo mi miło 🙂 Pozdrawiam!

  11. Blue Kokon says:

    Pomysł z karteczkami bardzo mi się podoba 🙂 wypróbuję!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To naprawdę fajny sposób na umilenie sobie codzienności 🙂

  12. Małgorzata says:

    Teoria łatwiejsza niż praktyka, ale nie dajemy się zwariować, a karteczki praktykujemy odkąd się znamy 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że spora ilość osób korzysta z karteczek 🙂 To piękny sposób na pokazanie sobie czułości!

  13. Marta says:

    Szacunek – to chyba sprawa najważniejsza…bez niego nie ma niczego

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Masz rację, szacunek to ważny fundament. Tutaj jednak sporo się ze sobą wiąże :). Związek to strasznie wielopoziomowa kwestia! 😀

  14. Kinga says:

    Bardzo trudno jest pamiętać o tym wszystkim zwłaszcza gdy nas porwie wir codzienności z dójką dzieci, ale masz rację wzajemny szacunek wsparcie i odrobina uczucia na codzień to jest coś co spaja, warto o tym pamiętać.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Masz rację, czasem chciałoby się o tym pamiętać, ale najprościej nie jesteśmy w stanie. Człowiek jest zmęczony, podirytowany i brak mu sił na cokolwiek. Dlatego warto znaleźć czas na najzwyklejszą rozmowę o nas, nie tylko o maluszku :). My mamy jednego okruszka i bywa ciężko z czasem, a co dopiero dwa :). Pozdrawiam i życzę wszystkie, co najlepsze! 🙂

  15. Agnieszka says:

    „Zamiast wymagać, spróbujcie dawać”. Dla mnie to jedna z najważniejszych zasad właściwie w całym życiu, nie tylko w związku.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To miłe, że znalazłaś ją również u mnie :). Wymagania rodzą niepotrzebne frustracje, a życie samo potrafi przynieść piękne niespodzianki, bez poganiania go :). Pozdrawiam cieplutko!

  16. Diana z Pieniadzjestkobieta says:

    Bardzo fajny wpis. Faktycznie przy małym dziecku mogą zdarzać się kryzy, bo świat wywraca się do góry nogami totalnie. Jednak z czasem dziecko rośnie i też jest coraz lepiej 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Własnie taką mam nadzieję, może inaczej. Wiem, że tak będzie, trzeba jedynie dać sobie czas i dbać o siebie jak tylko jesteśmy w stanie :). I tak jak piszesz, z czasem będzie spokojniej. Pozdrawiam 🙂

  17. Jola says:

    Moim wielkim odkryciem było zrozumienie zdania „NAD ZWIĄZKIEM TRZEBA PRACOWAĆ, ZAWSZE!” niby każdy wie, niby wszystko jasne, a jednak chyba nie zawsze, nie wszystkim jest znane i na prawdę zrozumiane. Każdego dnia trzeba się starać, bo nawet jeśli jest suuuper dobrze, ważne aby druga połówka wiedziała, że niezależnie od niczego będzie dobrze (na dobre i na złe). Praca nad sobą, nad związkiem (wspólna) jest kluczem 🙂
    ściskam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję za Twój komentarz! Buźka się uśmiecha, gdy takie czytam. To wszystko, co opisałam to tylko punkty, bez pracy, bez systematyczności i uporu nic z tego nie wyjdzie. Oboje partnerów musi świadomie chcieć być dla siebie, w każdej sytuacji. Być dla siebie, znaczy także odpuścić, a nieraz zrozumieć i zaakceptować złość. Tak jak napisałaś, na dobre i na złe. Oboje partnerów musi w to wierzyć i pozwalać drugiej osobie być sobą, w każdej sytuacji. I nie można spoczywać na laurach, przestać nagle rozmawiać, doceniać, dziękować. Osoba, którą kochany zawsze zasługuje na dobro :).

  18. Kuba z MyLittleAntS says:

    Odkąd z rodziną przeprowadziliśmy się na wieś, mamy mniej sytuacji „konfliktowych” każdy wyżywa się przy pracy w swojej działce i nie mamy kiedy się kłócić, bo wszystkie pierdoły się wykruszają. Jedynie podczas pakowania się rano do samochodu czasami poziom stresu jest za duży. Najważniejsze to rozmawiać.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Super, że to napisałeś :). Czasem obniżenie napięcia z zewnątrz potrafi dobrze zadziałaś na związek. Ja zauważyłam to po porodzie. W pewnym momencie zbyt wielu gości pojawiało się u nas, w efekcie czego zamiast dać sobie jakiś wspólny czas, ten dzielił się między gości i maluszka. Jakiś miesiąc później, ograniczyliśmy odwiedziny, zrobiło się spokojniej, napięcie solidnie opadło :). Pozdrawiam!

  19. Patrycja / shyshki.eu says:

    Mimo szczerych checi. Mimo wielkiej milosci. Od kazdej reguly istnieje wyjatek. Drugi raz w zyciu bede brac rozwod. Sa pewne sytuacje, rzeczy na ktore zaden czlowiek nie powinien sie godzic. Moze kiedys znowu zaufam komus i pokocham tak szczerze. Ale ……uraz wielki mam.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dlatego też pisałam, że nie można robić czegoś wbrew sobie. Jeśli człowiek czuje, że sytuacja w której się znalazł jest dla niego krzywdząca, powinien zrezygnować. To nie konkurs na pokazanie uporu i siły. Jeśli wiemy, że nic nas nie łączy, lepiej się rozejść. Temat jest bardzo trudny, moja mama jest po rozwodzie, sama przeszłam rozstanie po 9 letnim związku. Są rzeczy, których się nie wybacza, przynajmniej ja tak myślę. Gdy jedno z partnerów jest uzależnione od alkoholu, narkotyków, gier. Można próbować wspierać i ratować, ale jak długo? Jeśli ta osoba sama nie będzie chciała pomocy lub, co gorsza nie będzie widziała swojej winy, czas przeminie, a jego nikt nam nie odda. Podobnie jest w kwestii zdrady, jeśli partner dopuszcza się tego raz, moim zdaniem nie ma wytłumaczenia i wstydem jest chociażby wspominanie o szacunku. Dziękuję za tak szczery komentarz :). Pamiętaj, masz życie w swoich rękach, jesteś wielka! 🙂

  20. Panna Nikt says:

    Wszystko takie proste, ale zarazem takie trudne do zrobienia.. Szczególnie między kaszkami a poeluchami 😉 fajny wpis 👍

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, najtrudniej osiągnąć to, co pozornie proste :).

  21. JantkowaMama says:

    Przeczytałam jednym tchem i stwierdzam, że nadajemy na podobnych falach… Też wskazałabym na podobne „składowe” związku. Ale wiem też jedno. Teorie wiele osób zna, ale przyjście na świat dziecka zmienia wiele. U nas zmieniło baaardzo dużo – dwa lata temu zostaliśmy rodzicami bliźniąt. Nie będę pisać jak zmieniła się nasza rzeczywistość. Mamy bardzo mało czasu dla siebie. Czasami nie mam nawet ochoty przytulić się do swojego męża, którego przecież tak bardzo kocham…. Są dni kiedy marzę, aby zaszyć się w ciemnym pokoju i wsłuchiwać się w ciszę. Codzienność, może zabić związek od wewnątrz, ale najważniejsza jest rozmowa i to, aby nie bać się mówić o swoich emocjach.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Masz racje kochana. Ile już było takich dni, gdy marzyłam tylko o ciszy. Po całym dniu gadania do maluszka, zabaw, uśmiechów, człowiek potrzebuje pobyć sam ze sobą. W te dni, uśmiechnięty mąż, który chce mnie przytulić, najprościej mnie irytuje. Szczerze mówiąc, samej trudno mi to zaakceptować i po chwili jestem na siebie zła. Jednak wiem, że to minie, a mój P. znam mnie na tyle dobrze, że daje mi ten czas, czas którego tak bardzo mi brak. Przed maluszkiem robiłam wiele rzecz, dziś staram się robić cokolwiek, aby nie zatracić siebie. Egoizm jest ważny i równie ważnym jest, aby obok siebie mieć kogoś, kto zamiast nas krytykować, po prostu rozumie. Rozmowa pomaga w każdej sytuacji. Prosty komunikat, że mamy zły dzień ułatwia sprawę i co zabawne, czasem nie stać nas nawet na to, prawda? Tulę ciepło! 🙂

  22. MamaKarolina says:

    Czaję się tak przy tym twoim poście od wczoraj z planem skomentowania cię, ale aż ciężko się jakoś odnieść nie pisząc od razu całego wypracowania (znowu 😛 ). Ale spróbuję. Na pewno całkowicie się z tobą zgadzam!! Ja tego wszystkiego nauczyłam się (i dalej uczę) dopiero w moim obecnym związku, poprzednie nie były na tyle dojrzałe. I teraz dopiero mogę z pewnością ci przyklasnąć i powiedzieć, że absolutnie się zgadzam. Rozmowa, szacunek, drobne gesty, wzajemna czułość, wsparcie… Ale i tak najważniejsza jest szczera rozmowa i mówienie sobie o wszystkim. Większość problemów bierze się z niedomówień, albo tajemnic. Teraz na co dzień widzę, że nie wato zbyt wiele od siebie nawzajem oczekiwać, tylko trzeba dawać ile tylko jesteśmy w stanie i kochać. Widzę jak nasze problemy leczą szczere, czasem nawet aż do bólu, rozmowy, jak nam pomaga śmiech, robienie różnych rzeczy razem, a nawet zwykły całus, czy zrobienie rano śniadania… 🙂 Życzę wam długich i szczęśliwych wspólnych lat razem 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Myślę sobie, że tak naprawdę każdy związek czegoś nas nauczył, chociażby świadomości tego czego nie chcemy, to także nauka! 🙂 Sporo przeszłyśmy, po takiej dawce nauki od życia należy nam się spokój. Zapracowałyśmy na to co mamy, z tego musimy być dumne! :). Dziękuję za piękne życzenia. Ja również życzę Wam pięknej wspólnej przyszłości, ogromu szacunku i zrozumienia!

  23. Ula z prostoofinansach says:

    Rozmowa, szacunek i uśmiech to chyba moje top trzy w relacji z najbliższą mi osobą 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że moje słowa znajdują odzwierciedlenie nie tylko w moim życiu 🙂 pozdrawiam!

  24. Petite Polonaise says:

    Inspirujący wpis i dużo praktycznych wskazówek. Poza tym, sympatyczny blog 😊 pozdrawiam ciepło! 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi, że Ci się u mnie spodobało! Dziękuję za odwiedziny 🙂

  25. Ola says:

    Bardzo lubię karteczki, szczególnie gdy zupełnie się ich nie spodziewam, tak są sprytnie porzucone 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Taka codzienna karteczka staje się tradycją, to piękne! 🙂 coś czego później można uczyć dzieciaki ;). Pozdrawiam!

  26. Radosna Chata says:

    Świetne sposoby, naprawdę rewelacyjne 🙂
    Pięknie napisane i bardzo inspirujące 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi, że znalazłaś coś dla siebie 🙂

  27. Młoda mama pisze says:

    Karteczki kiedyś praktykwałam, nawet często. Zazwyczaj, gdy to ja wychodziłam i późno wracałam, więc zostawiałam gdzieś w domu taką karteczkę. Teraz dawno tego nie robiłam, bo i nie wychodzę. Ale przypomniałaś mi o tym 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Karteczki to naprawdę piękna sprawa. Wystarczy kilka chwil, aby wyczarować uśmiech :). Takie niby nic, a daje poczucie bycia kochanym. Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe