Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Z postanowień noworocznych: Domowe SPA

***

I tak kochani minęły święta, jak co roku, stoły uginały się od jedzenia, podobnie jak brzuchy (te drugie pewnie nawet bardziej). Prezenty się już odpakowały, choinka błyszczy w tle, czekając aż się obsypie, ozdoby mienią się złotem, a kot dalej liczy płatki śniegu, których tak próżno szukać. Po świętach świat zwalnia, wszyscy wyglądamy jak na swoistym kacu. Każdy z dni pomiędzy świętami, a Nowym Rokiem (albo raczej drugim stycznia, bo pierwszego kac przestaje być jedynie wyszukaną przenośnią) jest jakby oderwany od rzeczywistości. Jesteśmy bardziej zamyśleni, melancholijni (chociaż może to tylko przejedzenie i chandra nadprogramowych kilogramów), świat wyłania się zza mgły, czekając na rozwój wypadków.

***

A my co? Nie poganiamy go, tak nam wygodnie, chociaż raz do roku zwracamy uwagę na więcej, aniżeli zazwyczaj. To idealny czas na prywatny rachunek sumienia, taki face to face przed lustrem (żartuję!). Warto rozstrzygnąć, co udało nam się w tym roku osiągnąć, co zrobiliśmy dla siebie, dla innych? Ile z zeszłorocznych planów się powiodło? Co dało nam radość, z czego jesteśmy dumni. Na jednym z blogów przeczytałam o liście do samej siebie i wiecie co? W tym roku tak właśnie zrobię! Napiszę do siebie list! O czym miałabym pisać? Cóż, myślę że nie będzie to zwyczajna lista postanowień, a emocjonalny laborat, kilka słów dla mnie z przyszłości, o tym co mnie cieszy, o pasji, o tym co boli, o porażkach i wyciągniętych z nich wnioskach. Pewno dodam też kilka słów, o nadziejach tudzież marzeniach.

Przyznam się, że coraz częściej czuję upływa czasu. Gdy dotyka mnie takie poczucie (a pod koniec roku i w każde urodziny, dzieję się to notorycznie) staram się zatrzymać i spojrzeć wstecz, na starą siebie. Uśmiechnąć się i dopiero mając pewność, że jestem w zgodzie z sobą, iść dalej naprzód.

Tak to już bywa kochani, że aby nie pogubić się po drodze, warto przypomnieć sobie, po co w ogóle była nam ta cała wędrówka.

***

Dobrze już dobrze, zrobiło się zbyt melancholijnie prawda? Przejdźmy zatem do konkretów :). Wiecie, już że Mamatywna lubi czasem pofilozofować.

Chciałam Was kochane Mamusie namówić na taki List! Pomyślcie jak miło będzie przeczytać kilka słów od samej siebie, dokładnie za rok, dajmy na to w Sylwestra :). Żeby jednak nie było tak łatwo, do Listu dorzucę Wam coś szczególnego, coś dla ukojenia zarówno ducha jak i ciała!

Może uznacie to za zabawne, ale moim pierwszym postanowieniem noworocznym będzie większa dbałość o siebie i wiem, że podziękuję sobie za to w grudniu 2017 (jeśli dam radę, bo wiadomo jak to bywa z mamusinym rozkładem dnia). Przed urodzeniem malucha, starałam się każdego dnia zadbać o swoje ciało przy pomocy ostrej gąbki, peelingu i ulubionego balsamu, a raz w tygodniu zrobić sobie całościowe, domowe SPA! Cóż, od kiedy maluszek jest z nami, moje kąpiele kończą się na pierwszym krzyku (znacie to? :)) Karolka, a wieczorami nie mam już siły (a nawet ochoty) na długą kąpiel.

Koniec z tym! Obiecuję to zmienić! Czas zadbać o siebie, bo na to zasługuję (ba! nawet bardziej niż wcześniej). Po ciężkim tygodniu z maluchem, po tych nocach, kupkach, lulaniach i wspieraniu, mam prawo do relaksu! To nie chodzi o pozwolenie od kogoś, dobrze o tym wiecie ;). To my same musimy tego chcieć, aby stało się zadość! Nie wystarczy, że mąż cztery razy na tydzień proponuje, iż po karmieniu zajmie się małym, a ja mam wskakiwać do wanny, jak dawniej. Nie! Nie pomoże także jego strofujący wzrok, gdy zamiast poczytać książkę biorę się za pranie (które równie dobrze można zrobić jutro, ale cóż). Wieczór ma być dla nas, Mamusie! Nic się jednak nie zmieni, jeśli same tego nie zechcemy.

***

Zatem do dzieła! mam dla Was wyzwanie :). Dokładnie, wyzwanie!

Dam Wam dziś przepis na domowe SPA, a Wy możecie go modyfikować jak Wam się podoba, w zależności od potrzeb czy upodobań. Zasada jest jedna, począwszy od 1 stycznia, raz w tygodniu fundujecie sobie takie mini SPA.

To jak kochane?
Spróbujecie ze mną?

 

Jak zacząć?

Teoretycznie to proste, staracie się działać jak każdego dnia, z tym że zamiast sterty wieczornych obowiązków, albo leżenia przy serialu, grzecznie mówicie partnerowi, że znikacie na półtorej godzinki. Tak kochane! Aż na tyle. Albo i na dłużej, jeśli macie ochotę (i możliwość). Chodzi o to, aby nie szukać wymówek. Wiadomo, z maluchami różnie bywa, bo ząbek, bo zatwardzenie, bo karmienie. I tym sposobem trudno coś zaplanować, ale UWAGA większość spraw może załatwić Wasz luby. Poważnie!

Nakarmcie maleństwo i oddajcie tatusiowi, obojgu dobrze to zrobi. I serio, tata da radę! Tylko mu pozwólcie :).

 

Co będzie potrzebne?

  • Ulubiona książka albo muzyka,
  • kieliszek z ulubionym napojem (polecam chłodne soki, albo bezalkoholowy grzaniec domowej roboty, prawie jak wino!),
  • ulubiony peeling,
  • piana albo sól do kąpieli,
  • maseczka: oliwa/cytryna, zmielone płatki owsiane,
  • rozgrzewająca maseczka na uda: dowolny balsam, ostre przyprawy, cynamon, kawa, folia aluminiowa (przeźroczysta),
  • maseczka na stopy: balsam nawilżający, grubsze skarpetki albo dwie pary cieńszych.

 

Maseczka z płatków owsianych

Ta maseczka może działać odświeżająco, albo nawilżająco, w zależności od tego czy użyjecie oliwy, czy cytryny.

Dwie łyżki płatków owsianych zmielić na mąkę, następnie dodać 1/3 szklanki wrzątku, aby płatki napęczniały. Jeśli chcecie odświeżyć skórę, dodajcie sok z połowy cytryny, jeśli zależy Wam na nawilżeniu, łyżkę oliwy. Masa ma się trzymać skóry po nałożeniu, jeśli odpada, dodajcie wody, jeśli jest za rzadka, dosypcie płatków.

Przed nałożeniem maseczki oczyśćcie dobrze twarz, masę zostawiamy na 15-20 minut, a następnie spłukujemy letnia wodą (UWAGA: koty lubią ją zjadać, jeśli macie takowego, nie da Wam spokoju!).

 

Czas na relaks

Czas na kąpiel! Napełnijcie wannę wodą i dodajcie, to co lubicie. Ja preferuję słodkie płyny do kąpieli, np. „Caramel Waffle” od Luksji. Lubie także wszelkiego rodzaju sole do kąpieli, ale zazwyczaj wybieram jedno, nie łączę piany z solą. Płyn dobrze nawilży skórę, sól detoksykuje, odświeży. Co do zapachu, wybieracie co lubicie :). Taka kąpiel może dodać Wam energii, odprężyć, ukoić nerwy albo odświeżyć, na co tylko macie ochotę!

Woda gotowa? Super! Nalejcie ulubiony napój do kieliszka, przygotujcie książkę albo muzykę, nałóżcie maseczkę i wskakujcie! Zasada jest taka, leżycie tak co najmniej 15-20 minut, do czasu spłukania maseczki. Ja radze jednak dłużej, około 40 minut, aby faktycznie się zrelaksować.

 

Czas na masaż

Macie swój ulubiony peeling? Nie? Ja polecam któryś od Ziaji, szczególnie przyjemny jest z serii „cupuacu”. Nie jesteście przekonane do peelingów? Żaden problem! Wystarczy gąbka z ostrą powierzchnią.

Dobrze. Żegnamy się z wodą i dokładnie masujemy każdy fragment ciała gąbką z ulubionym żelem, albo peelingiem. Szorujemy co najmniej 5 minut, bo chcemy pozbyć się cellulitu moje Panie! To walka! Zatem się przyłóżcie, na koniec spłukujemy.

Następnie polewamy ciało (każdy fragment!) na zmianę ciepłą i zimną wodą, kończąc na serii zimnej (poważnie zimnej, nie chłodnej, bez oszustw!). Chodzi o to, aby pobudzić krążenie, takie hartowanie świetnie wpływa na skórę, ujędrniając ją.

 

Po kąpieli

Nadszedł czas na natłuszczanie :). Nie cierpię tego, serio! Ale mus to mus! Chcesz być piękna to cierp, mawiała mi mama. I cholerka miała rację!

Jeśli jesteście w posiadaniu balsamu Ziaji z serii „cupuacu”, nakładanego na mokro, będzie sprawniej. Przed hartowaniem, nakładamy kosmetyk i spłukujemy po około minucie. Jeśli nie, stosujecie swoje ulubione mazidło, u mnie najzwyklejszy balsam z dodatkiem masła shea od Isany.

 

Balsam na uda i pośladki

Po wszystkim, gdy jesteście już namoczone i pachnące, czas na kolejny etap walki z cellulitem! Do pojemniczka nałóżcie dowolny balsam, 3-4 stołowe łyżki. Dodajcie łyżeczkę cynamonu, odrobinę chilli i czarnego pieprzu, imbir mielony oraz 2 łyżeczki mielonej kawy. Całość należy wymieszać i nakładać na ciało grubą warstwą, delikatnie wmasowując. Interesują nas uda, pośladki i ewentualnie brzuch. Następnie owijamy się folią spożywczą (nie aluminiową! Tą przezroczystą) i zakładamy ciepłe legginsy, aby specyfik mógł działać. Pozostawiamy na godzinę, następnie spłukujemy w wannie letnia wodą.

Balsam ma działanie rozgrzewające i detoksykujące, dosłownie wypacamy toksyny i tłuszczyk, a do tego nie dość, że jest nam cieplutko, to towarzyszy nam słodki zapach kawy z cynamonem. Polecam na tę godzinkę oczekiwania wejść pod kołderkę z książką, zaryzykuję stwierdzeniem, że nic tak nie odpręża :). Musicie spróbować!

 

Na koniec, stopy!

Zaraz po okręceniu się folią jak świąteczna szyneczka, spójrzcie na moment w stronę stóp. Nałóżcie na nie grubą warstwę balsamu i ubierzcie dwie pary skarpetek, bądź jedne grubsze (szkoda byłoby sobie narobić balsamowych śladów prawda? Tego wieczoru sprzątaniu mówimy stanowczo nie!). Najlepiej byłoby z takim opatrunkiem, położyć się spać i to gorąco Wam polecam! Jeśli ta opcja Wam odpowiada, o stopy zadbajcie dopiero po zmyciu balsamu z kawy, tuż przed snem. Jeśli jednak nie lubicie spać w skarpetkach, ściągnijcie je już przed zmywaniem kawowej maseczki.

***

I to tyle Mamuśki! Mam nadzieję, że spróbujecie dać sobie te półtorej godzinki czasu dla Was samych, jeśli Wam się uda, obiecuję że poczujecie się o niebo lepiej! Takie SPA działa cuda po ciężkim dniu, mnie pomagało nawet po trzech dyżurach pod rząd. Z jednej strony czułam, że dbam o siebie, a z drugiej miałam chwile, aby ukoić nerwy, odprężyć się i po wszystkim spokojnie zasnąć w ramionach ukochanego mężczyzny. Aktualnie liczę się z pobudkami, ale myślę że i tak warto! 🙂

***

Pamiętajcie, zasługujecie na chwilę dla siebie, ale tylko Wy możecie ją sobie dać! Jeśli lubicie świece, kadzidła, słodkie ciasteczka, umilcie sobie ten czas i użyjcie ich! Dajcie się ponieść wyobraźni i rozpieśćcie swoje zmysły!

Wierzę w Was!
Dobranoc kochani!

Mamatywna

Dyskusja:


  1. W Krainie Zabawek says:

    Zgadzam sie w 100% teraz kiedy pisze prace magisterska raz w tygodniuobowiazkowo zamylam sie w lazience i to jwst relaks dla mnie 😀

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Taki domowy, prywatny reset 🙂

  2. Karolina z Odnova says:

    Jak dobrze, że znalazłam Twój wpis…dzięki niemu uświadomiłam sobie, że w noworocznych postanowieniach nie uwzględniłam siebie!!! Mało tego nigdy wcześniej nie robiłam domowego spa…nie żebym się nie myła, swe lico też traktuję smarowidlem i ścieram pilingiem tu i ówdzie 😉. Ale godzinę – co więcej półtorej tylko dla siebie?…to normalnie nieprzystoi. Obiecuję Tobie i sobie, że począwszy od jutra będę uprawiała te nieprzyzwoitości, a co matce też coś się należy 😉.
    Ściskam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Jasne, że nam przystoi! Za te wszystkie noce, śniadanka, obiadki, sprzątanie, opatrzone kolanka, całowane czółka :). Za to, że jesteśmy pełnoetatowymi mamami i żonami, należy nam się ten wyjątkowy czas, moment tylko dla nas, abyśmy poczuły się zadbane i wypoczęte! Powodzenia 🙂

  3. Karolina K. says:

    Bardzo mi się podoba pomysł listem do siebie. Mimo że jest już pierwszy stycznia, myślę, e nie jest jeszcze na to za późno, tym bardziej, że to dość leniwy dzień. Chyba więc dziś sobie coś podobnego organizuję. A jeśli chodzi o takie mini-domowe-SPA, to jest prawdziwa rewelacja. Nigdy na to nie zwracałam uwagi, wskakiwałam do wanny, albo pod prysznic, myłam się i tyle. Dopiero odkąd zaszłam w ciążę, zaczęłam bardziej o siebie dbać i skradać takie chwile relaksu dla siebie. Może w ciut uboższej wersji, ale i tak bardzo relaksujące i przyjemne. Boje się, że po urodzeniu małej nie będę miała na to czasu, więc póki co korzystam z godzin spędzonych w łazience 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Z dbaniem o siebie, miałam podobnie, wcześniej byłam tak pochłonięta pracą, że takie spa bywało raz na miesiąc, dwa, kiedy faktycznie potrzebowałam relaksu :). Co do listu, cały styczeń myślę to dobry czas na przemyślenia, na spokojnie, nie ma co się popędzać, ja w tym roku też musiałam przesunąć swoją selfkonwersację z powodu wizyty w szpitalu :). Spokój to najlepszy doradca. Buziak!

  4. Bożena says:

    U mnie żadnych postanowień, tylko realizacja planu :)))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Powodzenia zatem! 🙂

  5. Karolina Kary B. says:

    Fajny pomysł z listem do siebie 😀 Tylko ja lubię listy niespodzianki. Jakby go tu napisać, żeby był niespodzianką? 😉

    Co do domowego SPA – poproszę o wersję bez kąpieli 🙂 Może być prysznicowa. Zazwyczaj jestem na bakier z balsamowaniem zwłok. A zimą to już w ogóle rozleniwiam się kompletnie. Będzie nad czym pracować na wiosnę 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Hmmm napisać do siebie trzy po czym dwa spalić? 😛 Albo poprosić kogoś bliskiego, aby napisał za nas! Co do kąpieli, bez kąpieli ^^ na wiosnę to przed SPA można włączyć jakieś mordercze ćwiczenia i szybkie szorowanie z hartowaniem :D. Pozdrawiam!

  6. New Life Easier says:

    SPA sobie robiłam, przed porodem. Teraz to nie takie łatwe. U mnie prysznic pół godzinny to max z mojego spa. No chyba ze zatrudnie babcie to mama spokojnie sobie odpocznie. Ale obiecuje sobie, jako postanowienie noworczne – bedzie SPA!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja właśnie identycznie i dlatego też wymyśliłam sobie takie postanowienie. U mnie zazwyczaj jest 10 minutowy (żeby tylko) prysznic, bo mały chyba wyczuwa moment dotyku mojej stopy z wodą :). Zazwyczaj kończy się to alarmem i nagłą potrzebą obecności mamy. I co z tego, że maluch zasnął 10 minut wcześniej po sowitym cycku! 😉

  7. Nie domowa kura says:

    Jak kura ostatnio zrobiła sobie domowe spa to… Pan Mąż musiał przetykać odpływ bo wpadło mi do umywalki trochę maseczki z glinką, która w kontakcie z wodą zamienia się w taką jakby gumę 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Haha, cel uświęca środki 😀 a Pan Mąż mógł się wykazać! 😛

  8. Gosia says:

    Praktukuję prawie każdego wieczoru:)))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Szczęściara! 😀 ehhh muszę się zabrać za siebie! 😀

  9. My Home Rules says:

    Czasami organizuję sobie w domu domowe SPA, nazywam to „dniem piękności”.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie! Robiłam tak do porodu, a teraz jakoś ten czas zawsze mi ucieka, trzeba to zmienić! 🙂

  10. Szymon Owedyk says:

    Aż miło po takim domowym spa 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dla Panów wersja z zimnym piwkiem i dobrą książką 😉

  11. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Wiesz, że w swoich planach na 2017 nie pomyślałam nawet o chwili dla siebie?! A przecież to taka istotna kwestia! Dzięki za przypomnienie mi o sobie 😉
    Nigdy nie robiłam sobie domowego SPA. Jasne, peeling raz w tygodniu i codzienne balsamowanie to tak. Ale żeby cały wieczór poświęcić dla swojego ciała? Nigdy tego nie robiłam! Osobiście lubię peelingi owocowe, gruboziarniste – dobrze zdzierają 😀 A balsamy najlepiej też owocowe, ale muszą być mocno nawilżające i najlepiej wylewane z tubki, bo inne wchodzą mi pod paznokcie przy wydłubywaniu… 😛
    Zapisuję sobie Twoje przepisy i będę działać od razu od Nowego Roku, a co! 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja również lubię te gruboziarniste, ale o aromacie kawy, wanilii, czekolady :). Lubię słodkie 😀 i nic na to nie poradzę! Była taka sera Tutti frutti z Faromy, to idealne kosmetyki dla Ciebie! Poza wersją karmel i cynamon, masz sama soczyście owocowe! To co od pierwszego robimy sobie przyjemność? 😉 pozdrawiam!

  12. Marta Kraszewska says:

    Nie przepadam za kąpielą, ale książka jak najbardziej! I zgadza się, ze strofujacu wzrok itp nic nie dadzą, jeśli same nie będziemy chciały odpocząć.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czasem wystarczy godzina dla siebie, np. na książę czy posłuchanie muzyki i już człowiekowi jakoś tak lepiej! Kąpiel to tylko propozycja, mnie chodziło o zainspirowanie Was do rozpieszczania siebie :). Pozdrawiam!

  13. Marta says:

    Przyda się taki domowy relaks na koniec roku 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda! 🙂 polecam!

  14. Maciej says:

    Czy jest gdzieś wersja dla facetów? 🙂
    Swoją drogą, ciekawe jak wyglądałaby męska wersja domowego spa?
    [czyli taki męski pakiet przyjemności]

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Hmm myślę, że nie tak trudno byłoby coś wymyślić, faceci też lubią się rozpieszczać 😀 zimne piwko do wanny i mens health do poczytania, albo dobra książka? 😉 i zamiast mazideł, specyfiki do brody chociażby.

  15. Magda-Lekka Zmiana Mamy says:

    Ja też w 2017 zamierzam częściej relaksować się 🙂 Wersja podana przez Ciebie to prawdziwe domowe SPA, dobrze spędzić tak czas 🙂 Z pewnością humor od razu się poprawia i czujemy się lepiej. A innym razem wystarczy sama kąpiel i pobycie samej ze sobą 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda 🙂 dlatego proponuję taką wersję raz na jakiś czas, bo szczerze mówiąc nie zawsze ma się ochotę na takie długie zabiegi! Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny! 🙂

    2. Magda-Lekka Zmiana Mamy says:

      Dokładnie – raz na jakiś czas będzie super:) Poza tym krótsze wersje :)) Pozdrawiam ciepło 🙂

    3. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie będzie miało moc oczyszczającego rytuału ;). Do tego świece, kadzidła i wyczarujemy SPA jak z ciepłych krajów 😉

  16. Gosia says:

    Dzięki za przepis na SPA. Jednak najbardziej podoba mi się pomysł z listem do siebie. Jutro siadam i piszę.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie 🙂

  17. Iza says:

    Ja w wannie prawie codziennie spędzam co najmniej pół godziny z książką. Gorzej, że później nie chce mi się już używać żadnych mazideł 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Szczęściara 😀 ja często nie umiem znaleźć sposobności, ani na jedno, ani na drugie 🙂

  18. Młoda mama pisze says:

    Szkoda, że nie mam wanny ;p

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Eeeee no to wyrzucasz część z leżakowaniem i przechodzisz do konkretów pod prysznicem, a leżakujesz pod kołderką z książeczką :D. Może Luby zrobi masaż stóp? :))

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe