Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

 Puk! Puk!

Witam! Dzień Dobry!

Skoro dotarłeś aż tutaj, musimy się bliżej poznać, zatem nie ma na co czekać!

Zapraszam do lektury!

(Uwaga: Zapewne treści tu umieszczane będą się sukcesywnie zmieniać, gdyż Mamatywna jest osobą nieco ekscentryczną)

***

   Witam raz jeszcze w moim małym, nieco chaotycznym świecie! Świecie pełnym fotografii, bajek i wierszy, ale spokojnie! To nie wszystko. Spotkasz tutaj masę humoru i nierozłącznej z nim ironii, tematy błahe i poważne, przeplatające się jak to w życiu, niemalże w tym samym momencie.

   Chciałabym Cię zainspirować tym co codzienne i proste, spróbować nakłonić do patrzenia szerzej na zwykłe ścieżki, ale także podzielić się tym, co ten punkt widzenia może przynieść. Postaram się zmotywować przede wszystkim Mamy do wiary w siebie, w to że są silnymi i pięknymi Kobietami niezależnie od sytuacji. Podzielę się z Tobą moją opinią na różnorakie tematy i podpowiem jak ja sobie radzę w wielu codziennych sytuacjach, a na sam koniec zaproszę Cię do swojej kuchni, a tutaj u Mamatywnej jest zawsze ciekawie!

Więc kim jest Mamatywna?

Absolwentka pielęgniarstwa, pracująca na oddziale neurologicznym, kochająca swoją pracę jako powołanie i jako miejsce. Studiowała także filozofię, co pokazało jej właściwą drogę w życiu i pozwoliło patrzeć na świat nieco inaczej. Mamatywna jest świeżo upieczoną mamą kilkumiesięcznego Liska i żoną P. Ma 27 lat i dopiero uczy się życia, ale nowa droga pochłonęła ją już bez reszty i da z siebie 200%, tego możecie być pewni!

   Wygląd i funkcjonalność owego bloga zawdzięczam mojemu niezawodnemu P. Podobnie jak ogrom inspiracji, siłę i wiarę, których tak często mi brak. Od kilku miesięcy wspomaga go mały Lisek, a mając wsparcie takich dwóch mężczyzn, to nie może się nie udać!

Ps: Zapomniałabym wspomnieć, że czasem odrobinę pofilozofuję na poważnie i trochę mniej, ale to mam nadzieję mi wybaczysz :).

Mamatywna