Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

A na uspokojenie, Szkoła Rodzenia – cz.2

***

Ostatnim razem opowiedziałam Wam jak wyglądały moje poszukiwania idealnej Szkoły Rodzenia. Zwróciłam także uwagę na to, jak pomocna może być taka szkoła dla mam, rodzących po raz pierwszy. Dziś chciałam przejść do kilku konkretów. Postanowiłam Wam z grubsza przybliżyć jak funkcjonuje taka Szkoła Rodzenia, czego właściwie można się dzięki niej nauczyć oraz czy faktycznie warto z niej skorzystać. A na koniec, mam dla Was kilka smaczków zasłyszanych od naszej prowadzącej. Ciekawi? Zatem zapraszam do czytania.

***

Zatem na co zwrócić uwagę?

Dla mnie kluczowa była opinia znajomych, może nie do końca opinie internetowe, ale je także wzięłam pod uwagę. Ważna była dla mnie także cena i realne godziny spotkań. Dodatkowym atutem były elementy jogi, czy raczej gimnastyki dla kobiet w ciąży. Spotkania z ekspertami także okazały się interesujące. Ważna była dla mnie osoba prowadząca zajęcia. Była to inteligentna kobieta, o ogromnej wiedzy i dystansie do życia i swojej pracy. Zdaję sobie sprawę, że każdy z Was ma nieco inne wymagania. Dobrze, wiedzieć czego oczekujemy i nie dać się naciągnąć. Do dyspozycji mamy szkoły darmowe, jak i takie za 700 zł, warto znaleźć tutaj półśrodek. Tak, aby nie zmarnować ani pieniędzy ani swojego czasu, a co gorsza zrazić się do porodu. Z opinii kilku znajomych wiem, że szkoły rodzenia bywają różne, lepiej i gorzej prowadzone. Zatem, szukajcie tak, aby zyskać jak najwięcej dobrego. Zatem o czym należy pamiętać?

1. Zapisujemy się po 21 tygodniu ciąży, raczej nie zostawiamy tego na koniec, bo to niepotrzebny stres i wysiłek, który może indukować poród.
2. Przed podjęciem decyzji, warto dokładnie wypytać o koszty i możliwość obecności partnera, jeśli sobie tego życzymy.
3. Poszukaj opinii o danej placówce.
4. Zastanów się czego oczekujesz od szkoły i tego szukaj.
5. Spróbuj zapoznać się z planem zajęć. Czy faktycznie Ci odpowiada?
6. Zastanów się czy godziny, w których odbywają się zajęcia Cię nie obciążą.
7. Pamiętaj, że zawsze masz prawo zrezygnować po pierwszych zajęciach, bez dodatkowych kosztów.
8. Chodząc do konkretnej przyszpitalnej szkoły rodzenia nie zobowiązujesz się do porodu w towarzyszącym jej szpitalu.

Jak to wyglądało?

Trochę jak na filmach. Przyszliśmy pierwsi, korytarz był pusty. Już chcieliśmy zrezygnować, gdy pary zaczęły się schodzić. W sumie 11 par. Wszyscy lekko speszeni, ale i zaciekawieni. Przywitała nas sympatyczna Pani, zaprowadziła do sali i zaczęła opowiadać o tym, co chciałaby nam przekazać. Na koniec pierwszych zajęć rozdała maty do ćwiczeń, wszystkim przyszłym mamusiom. Panowie zostali wyproszeni, na męską pogawędkę. Ćwiczenia powtarzały się pod koniec wszystkich zajęć. Były to proste ćwiczenia, które miały nam służyć także w domu. Dobrze było porozciągać się, gdy kręgosłup lędźwiowy dawał o sobie znać. Poza gimnastyką, przerobiłyśmy pozycje porodowe w parach oraz oddychanie. Panowie natomiast dowiedzieli się, jak mogą wspierać swoje partnerki zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Podobało mi się, że zajęcia były elastyczne. W każdej chwili był czas na dyskusję, pytania i rozwianie wątpliwości. Także tematyka dodatkowa zależała wyłącznie od uczestników kursu.

A co przerobiliśmy?

Nie będę Was zanudzać szczegółową tematyką. Powiem tylko tyle, że praktycznie wszelkie informacje dotyczące karmienia piersią, typów porodu, radzenia sobie z bólem, diety i pielęgnacji noworodka były poruszone. Do tego Panie z banku komórek macierzystych. Zarówno z prywatnego (gdzie krew pępowinowa przechowywana jest dla nas) jak i narodowego (gdzie możemy oddać krew pępowinową, do której dostęp ma każdy potrzebujący).

Ważnym tematem była depresja poporodowa, tutaj prym wiedli Panowie, pytając jak mogą ją rozpoznać oraz jak wesprzeć swoje partnerki. Usłyszeliśmy wtedy cenną rzecz.

Kobiety po porodzenie nie powinno się ani pozostawiać samej sobie, ani wyręczać. Powinna czuć się potrzebna i mieć zapewniony czas dla siebie. Taka kobieta ma prawo do skrajnych emocji i nie należy jej za nie potępiać. A jak najlepiej pomóc? Obserwować. To była cenna lekcja

Inną ciekawą kwestią było indukowanie porodu poprzez przygotowywanie (hartowanie) brodawek, masaż miejsc intymnych oraz częste współżycie tuż po 37 tygodniu. Podobno takie postępowanie jest standardem na zachodzie. Gdzie dostępne są gabinety, zajmujące się owym masażem intymnym. Chodzi o to, aby nijako pobudzić i przygotować ciało do porodu. Podczas masażu i hartowania brodawek wydziela się oksytocyna, co pozwala na odbycie porodu zgodnie z terminem, o ile dzidzia nie pospieszy się Wam, tak jak nam.

Grunt to dobry prowadzący.

Dla położnej, która prowadziła zajęcia nie było tematów tabu, była szczera do bólu, a przy tym tak sympatyczna, że aż chciało się pytać. Było zabawnie. Spora część informacji była uniwersalna. Inne musiały zdarzyć się z rzeczywistością. Zabawnym jest fakt, że byłam tak nastawiona na poród naturalny, że nawet nie notowałam podczas wykładu o cesarskim cięciu. Cóż. Tak to życie czasem zaskakuje. Jedną z ostatnich przydatnych rzeczy był plan porodu, który mieliśmy uzupełnić. To wtedy zdecydowałam się na poród w wodzie. Zrobiłam wymaz, zdobyłam zaświadczenie lekarskie. Byłam gotowa. Ale Karol jak zwykle miał inne plany. Jak wiecie kilka tygodni później wylądowałam na porodówce z krwotokiem i podejrzeniem ablacji.

Ostatni temat dotyczył przygotowań do pojawienia się malucha, jednym z aspektów była torba szpitalna, ale o niej opowiem innym razem. Jak na razie zdradzę Wam, że jednym z elementów takowej torby powinna być tabliczka czekolady. Miała się przydać podczas porodu, aby szybko uzupełnić kalorie. Naszą skonsumował P. rzucony na głęboką wodę, gdy ja nagle, ponad miesiąc wcześniej trafiłam do szpitala. Ale przydała się, to fakt. Dobrze, że chociaż torbę mieliśmy spakowaną na czas.

Dlaczego warto skorzystać ze szkoły rodzenia.

1. Wiedza, którą zdobywamy jest fachowa.
2. Mamy możliwość odnalezienia odpowiedzi na wszelkie nurtujące nas pytania.
3. Możemy zobaczyć jak wygląda interesujący nas oddział i trakt porodowy.
4. Oswajamy się z tym, co ma nastąpić.
5. Nabywamy nie tylko wiedzy, ale i doświadczenia (chociażby kąpiel noworodka).
6. Samo przebywanie wśród innych kobiet w ciąży, działa terapeutycznie i kojąco.
7. Uczymy się różnych możliwości, które mamy do dyspozycji w związku z porodem i wczesnym macierzyństwem.
8. Zyskujemy poczucie mentalnego przygotowania do porodu.
9. Chodząc na szkołę wraz z mężem, zbliżacie się do siebie.
10. Po wszystkim zyskujemy większy spokój.

***

Mieliśmy szczęście wybierając zarówno dobrą szkołę jak i szpital. Wolę się nie zastanawiać, czy wszystko potoczyło by się tak pozytywnie, w innym miejscu. Szczęście czasem coś nad nami czuwa. I z przypadku do przypadku, serce mówi nam, że robimy dobrze, a koniec końców wszystko układa się jak należy. Życie to pasmo zdarzeń. Zdarzeń, które nas prowadzą.

Chciałam Wam pokazać, że dobrze wybrana szkoła rodzenia może wnieść wiele dobrego. Nie tylko zdobywamy cenne informacje, ale także i wsparcie, od innych, od prowadzących i najbliższej nam osoby. Zatem jeśli macie możliwość skorzystania z dobrej szkoły, zachęcam. Po skończeniu zajęć poczujecie, że zrobiliście coś zarówno dla siebie, dla Waszego związku jak i dla maluszka.

***

Za jakiś czas wrócę jeszcze do wspomnianej torby szpitalnej, temat wydaje mi się dość ważny, szczególnie że mnie uratował tyłek! Wszak ona jedyna była gotowa na czas!
Miłego wieczoru kochani!

Jeśli podobał Ci się ten tekst, zapraszam do polubienia mnie na Facebooku, będzie mi bardzo miło.

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Uczesz mnie, mamo! says:

    Byłam w pierwszej ciąży i … nie za wiele z niej pamiętam 😉 Ale mieli takie wypasne pufy-fotele, w które zapadałam się z całym brzuchem i normalnie miałam relaks na jakieś dwie godziny. Obojętnie o czym gadali 😉 😀 😀 😀

  2. Ewelina says:

    Bardzo ciekawy wpis. Wprawdzie szkołę rodzenia mam już za sobą, ale takie porady na pewno przydadzą się przyszłej mamie.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Pisząc go, chciałam przybliżyć możliwości takowej szkoły 🙂

  3. Małgorzata Ostrowska says:

    Żałowałam swego czasu, że nie zapisałam się, do szkoły rodzenia, ale dziś to już za póżno więc moze z 3 dzieckiem jak się na nie zdecyduję się wybiorę.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziś już pewnie wiesz więcej niż mogliby Cię nauczyć 🙂

  4. Nie Bieska says:

    Myślę, że taka szkoła rodzenia to bardzo dobry pomysł, zwłaszcza przed pierwszą ciążą. Podejrzewam, że ma się wtedy masę pytań i wątpliwości, warto je rozwiać 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie! Przy pierwszej ciąży człowiek jest nieświadomy tego, co go czeka i ma setki pytań :). W takiej sytuacji szkoła jest pomocna!

  5. Anka says:

    Dla mnie szkoła rodzenie była objawieniem.. Np. nie wiedziałam że można wychować dziecko bez smoczka, kilka dodatkowych rzeczy o karmieniu piersią i oczywiście wewnętrzny spokój 🙂 Bardzo fajny tekst przyjemnie mi się go czytało 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      U mnie było identycznie, kiedy trafi się na dobrą szkołę i pozytywnego prowadzącego, zajęcia stają się bardzo pomocne i inspirujące! Pozdrawiam cieplutko 🙂

  6. Edyta says:

    Cenne rady, warto polecić przyszłym mamom 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi 🙂

  7. Alicja - o chłopcu i says:

    Wpis z pewnością przydatny dla przyszłych Mam 🙂 pozdrawiam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mam taką nadzieję! 😀

  8. Marta says:

    W moim małym mieście jest tylko jedna szkoła rodzenia, na szczęście bardzo dobra podobno więc wybór jest oczywisty 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czasem dobrze nie mieć alternatywy, gdy coś jest dobre nie potrzebuje konkurencji do rozwoju 🙂

  9. swiat Karinki says:

    W pierwszej ciąży nie szukałam szkoły rodzenia bo ciągle słyszałam że skończy się cesarskim cięciem – niestety urodziłam naturalnie. W tamtych chwilach bardzo żałowałam, że jednak nie poszłam do szkoły rodzenia…

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja chodziłam na szkołę, a i tak nie słuchałam o cesarce, cóż los chciał inaczej. Dlatego też część informacji mi się nie przydała 🙂

  10. Magdalena Tatar Babski Blues says:

    To piękna myśl: „kobieta po porodzie ma się czuć potrzebna”, a czasami jest traktowana jak upośledzona umysłowo i fizycznie (w pewnym sensie). Oczywiscie pod pozorem troski, ale to nadal samodzielnie myśląca istota.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja myślę podobnie. Będąc po cesarce potrzebowałam pomocy, ale nadmierne wyręczanie, czy wręcz rozkazy leżenia w łożku niestety nie działały dobrze. Chciałam wrócić do siebie, chociaż odrobinę, na tyle na ile mogłam 🙂 kobiety to dziwne stworzenia!

  11. Agata says:

    Dla mnie udział w Szkole Rodzenia był totalnie bez sensu – w czasie porodu i tak położna mówiła mi, co robić, a w samej szkole nie dowiedziałam się niczego nowego. Za to usłyszałam mnóóóstwo reklam banku krwi macierzystej…

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety szkoła, szkole nierówna, dlatego pisałam że o ile mamy możliwość warto poszukać tej najlepszej 🙂

  12. Olga says:

    Widać, że trafiła Ci się fajna szkoła rodzenia. W Szczecinie jest ich bardzo mały wybór. Niby poszłam do tej polecanej przez inne ciężarne, ale ja nie byłam zadowolona. Zajęcia gimnastyczne były raz i to z jakimś trenerem z zewnątrz w ramach reklamy dla niego. Ogólnie lipa. W tej ciąży nawet się tam nie wybieram.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Szkoda, że nie udało Ci się dobrze trafić. Myślę, że teraz sama wiesz na tyle dużo, że taka szkoła Ci zbędna 🙂

  13. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Zajęcia na szkole rodzenia są bardzo ważne i chyba każdy młody rodzic powinien je przejść.
    Ja też tak mocno byłam nastawiona na poród naturalny, że temat cesarski w ogóle mnie nie interesował, a sali do cc nawet nie chciałam oglądać… Życie chciało inaczej i salę operacyjną poznałam aż za dobrze 😉 Ale gdybym miała jeszcze raz decydować, i tak poszłabym na szkołę rodzenia 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zatem miałyśmy podobne przejścia 😀 heh na szczęście wiele innych informacji mi się przydało, nie bałam się tak kąpieli pomimo rozmiaru Karola. Były nawet wzmianki o chustonoszeniu 🙂 taka szkoła na czasie.

  14. JoAsia says:

    Ważny wpis. Wiele osób odpuszcza sobie szkołę rodzenia jako niepotrzebne zawracanie głowy. Jednak jeśli to pierwsza ciąża to uważam, że jest to niesłychanie ważna rzecz. Poród, oddychanie i jego tajniki to jedna sprawa. Oprócz tego jest o wychowaniu, pielęgnacji kobiety i dziecka. Ale też pierwsza pomoc. dzięki dobrej szkole wraz z mężem zdecydowaliśmy się na chustowanie dziecka co robimy do teraz. Te spotkania dały nam pewien ogląd na różne podejścia do wychowania. Zachęcam wszystkie pary i mamy same również do skorzystania z tego dobrodziejstwa.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zgadzam się z Tobą 🙂 warto skorzystać, jeśli tylko mamy na to okazję, pierwsza pomoc to niesłychanie ważny temat.

  15. Gosia says:

    Wszystko przede mną 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Może przyjdzie dzień, gdy tekst się przyda 🙂

  16. MamaKarolina says:

    I w sumie po przeczytaniu tego wpisu zrobiłam się jeszcze bardziej niespokojna. Bo na moje pytania nie miał kto odpowiedzieć. Nie wiem jak kąpać noworodka i prawdę mówiąc ten temat mnie przeraża. Nie wiem nic o porodzie, nie znam pozycji, ćwiczeń, nie wiem jak oddychać, a to już coraz bliżej. A co jak sobie nie poradzę, bo jestem nie przygotowana? A mój partner? Ja to chociaż czytam ile wlezie i co mi tylko wpadnie w ręce, a on jest totalnie zielony!! I w sumie jeszcze bardziej się boję, bo wiem że ominęło mnie całkiem niezłe przygotowanie. Wiem co straciłam, niestety… 🙁

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Spokojnie słońce! Dasz sobie radę. To wszystko jest zapisane w Tobie. Położne poinstruują Cię jak oddychać. Podobno w tym momencie, człowiek i tak zapomina o wszystkim i działa instynktownie. Szkoła rodzenia uspokaja to fakt, ale dasz sobie radę bez niej 🙂 zobaczysz, ja trzymam kciuki!

  17. Sylwia z Młoda mama pisze says:

    Bardzo fajna myśl położnej odnośnie tego jak traktować kobietę po porodzie – taki złoty środek. A co do zalet to dodałabym jeszcze gadżety dla mam ;p u nas rozdawali tego pełno od sponsorów

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      My akurat dostałyśmy sporo ulotek i ewentualnie próbek 🙂 za to informacje były rzetelne! 🙂

  18. Małgorzata Ostrowska says:

    Żałowałam swego czasu, że nie zapisałam się, do szkoły rodzenia, ale dziś to już za póżno.

  19. Marta says:

    Do posiadania dzieci mam jeszcze chwilę, ale warto przeczytać tak wartościowy tekst i dowiedzieć się czegoś nowego 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi 🙂 dziękuję!

  20. Patrycja says:

    Rzeczywiście, bardzo dużo aspektów trzeba wziąć pod uwagę wybierając taką szkołę:)

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety, aby być zadowolonym i nie pogubić się jeszcze bardziej to tak, trzeba troszkę powybrzydzać 😉

  21. Maga says:

    Nie planuję ciąży w najbliższym czasie, ale jeśli kiedyś będę, to na pewno skorzystam z takiej szkoły. Fajnie, że dzielisz się swoimi doświadczeniami 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Staram się dzielić tym, co uważam za wartościowe 🙂

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe