Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Chandra, czyli matka jako typowa kobieta

***

I tak biegasz, od małego, do małego, od zlewu, po łokcie. Czas leci nieubłaganie. Mijają Wam tak dni, tygodnie. Cieszycie się, śmiejecie i koicie do snu. Płaczecie. Starasz się być Mamą numero uno! Super Mamą wręcz! Mamą z najwyższej półki! Każdego dnia przychodzi wieczór i masz te kilka chwil dla siebie, mogłabyś wziąć odprężająca kąpiel, opiłować paznokcie, zrobić sobie maseczkę, cokolwiek dla swojego ciała. Książka, film, relaks? Mogłabyś poczuć się znów, jak prawdziwa kobieta. No właśnie, mogłabyś.

***

Zazwyczaj w te „moje” wieczory, wybieram jedną z miliona czynności, które czekały w kolejce cały dzień, albo siadam z P, bo mam wrażenie, że wciąż jakoś mało Nas w tym wszystkim. I tak mijają dni, tygodnie. Zarówno mnie jak i Wam. Jesteście razem z ukochanymi, staracie się wspierać i nawet Wam wychodzi. I przychodzi taki dzień, dzień przed świętami, dzień zakupowy (istne szaleństwo!).

W centrum handlowym:

Chodzimy bez celu (cel w sumie jest, ale brak chęci realizacji) i myślę sama do siebie:

– Miałaś o siebie zadbać, kupić coś ładnego! Może sukienka? Nie, jakoś nic mi nie pasuje. Hmm kosmetyk? Właściwie po co? Perfum? I tak nigdzie nie chodzę. To za drogie, to za kolorowe, to mierzy za ładna kobieta.

Ostatnia myśl przeszyła mnie niczym piorun i kazała się zatrzymać. Brzmiała mniej więcej tak:

– Nie mam ochoty niczego przymierzać, nie chcę tu w ogóle być <tupie nóżką jak mała dziewczynka>. Wiecie taki bunt czterolatki, coś w ten deseń.

 

Rozmowa chwilę wcześniej (można było jeszcze zrezygnować):

– Jak nie miałaś ochoty jechać, trzeba było powiedzieć – powiedział P.
Nic nie mówię, tylko wracam pamięcią do chwili sprzed 30 minut i wiem, że ma rację, pytał. Milczę jednak dalej.

– A w ogóle to chciałam zostać w domu – wycedziłam, jakbym nie słyszała jego słów sprzed chwili.
– Żartujesz? Przecież pytałem czy masz ochotę iść. Mogliśmy zostać. – zirytował się, odwrócił i szedł dalej z Karolkiem w nosidełku.

Szybki zwrot akcji i odpowiedź:
– No tak! Ale pewne rzeczy po prostu trzeba.
Cisza.

***

Cóż kochane mamusie, złapało i mnie. Dziwna to przypadłość. Człowiek jest zmęczony, czasem nawet przemęczony, niewyspany i czuje się taki hmm wyzuty! Tak, to dobre słowo. Czuje się wyzuta z siebie samej, ze swojej kobiecości. Ze swego piękna, oryginalności, odrobiny tajemnicy. Przecież to znacie.

Ta słodka codzienność, w tym samym rozciągniętym dresie, albo lepiej w piżamie i z ciągłym „cyckiem” na wierzchu, bo mały nie potrafi się zdecydować czy będzie jadł, czy jednak nie. Nasza kochana codzienność. I tak jak już pisałam Wam kiedyś o równowadze, to ważne, żeby nie dokładać sobie dodatkowego zmartwienia, gdy padamy na pysk. To wtedy nie czas, aby się gnębić swoim wyglądem, sauté* tak bardzo (żeby nie powiedzieć wypłowiałym). Cóż, wszystkie jesteśmy tylko kobietami i lubimy sobie dowalać. Poważnie! Każda z nas potrzebuje czuć się piękna, niezależnie od sytuacji. Tego nie potrafimy odpuścić.

A bywa tak, że mąż jest na tyle wyrozumiałą istotą, że kocha równo i w tym dresie i z cyckiem, po milion razy wyciągniętym, nie w jego stronę. Przytula, całuje, mówi komplementy. I co jest z nami, kobietami nie tak? Dlaczego to wtedy nam jakoś nie wystarcza?

Nie obraźcie się panowie! My te komplementy bardzo doceniamy i jeszcze bardziej ich potrzebujemy (spróbujcie owego procederu zaprzestać, a zobaczycie różnicę ;), chociaż może nie warto ryzykować), ale tutaj chodzi o coś zgoła innego, o swoje własne poczucie bycia piękną i zadbaną kobietą.

Gdzie w życiu mamy odnaleźć kobiecość? Powiem szczerze, że szukać nie jest łatwo, szczególnie od kiedy zaczęłam swoją blogową przygodę. Wszędzie widzę zdjęcia pięknych Matek, z jeszcze ładniejszymi dziećmi. Mamy te są jakby żywcem wyjęte z rozkładówek, zawsze idealne, wypielęgnowane, stylowe. Patrząc na te zdjęcia, aż czujecie zapach drogich perfum! I ja wiem, że to wszystko to jedynie urywek, moment. A gdzieś obok nich, za planem zdjęciowym płacze dziecko i robi się kolejna kupka. Jednak te Mamy, mają czas na tę chwilową mistyfikację, na to upiększenie rzeczywistości. I zazwyczaj mi to nie przeszkadza. Cóż, do czasu aż przyjdzie taki dziwny dzień, dzień kiedy czuję się gorzej niż faktycznie na to wygląda. Znacie to pewnie, aż za dobrze.

Pojechaliśmy na te zakupy, miałam w końcu znaleźć płaszczyk. Musze nadmienić, że byłam po którejś z kolei, cięższej nocy. Czułam się tak zmarnowana, że najprościej nie pasowałam do tego świątecznego, błyszczącego centrum handlowego. Wszędzie miliony ubrań, dodatków i pięknych kobiet. Wierzcie lub nie, ale czułam się tak podle, że nawet zakup całego centrum nie pozwoliłby mi się wpasować w otoczenie. Miałam wrażenie, że pomimo wszystko będę taką szarą myszką pośród piękna. Oj jak ja żałowałam, że chociażby nie pomalowałam się jakoś sensownie, tylko wyszłam od tak, bez większych ceregieli. To nie był dzień na naturalność. Miałam wrażenie, że stoję na froncie, totalnie rozbrojona przeciwko wypaśnej artylerii.

Weszliśmy z mężem do jednego ze sklepów, dla mnie oczywiście nic (bo założyłam okulary pomijające wszystkie możliwie cele), natomiast dla męża szał! Szybciutko znalazło się kilka T-shirtów i sweter. Tak to był jego dzień! Bo jak to facet, średnio lubi zakupy.

– Zobacz jaka torba, taka jakiej szukałaś w zeszłym roku! – Rzucił, zadowolony z siebie P.
– Mhm, niezła – szepnęłam, nawet nie patrząc w jej stronę.Tak, to była super torba! I w przecenie 50%.
– Kotku, może ją weźmiemy – zaproponował.Toż, to facet idealny!

Zgodziłam się (jak już ktoś mnie prosi, żebym coś sobie kupiła). W kasie zastała nas średnio urodziwa Pani, ale z pięknymi paznokciami! Zadbana i koniec końców wyglądająca dobrze, nawet bardzo dobrze. Zapłaciłam i odeszłam z niesmakiem, czując się jak wrzuta guma chodnikowa.

Podobno kobiecość odkrywa się dopiero będąc mamą. Podobno, mając to maleństwo zaczynamy prawdziwie rozumieć siebie jako kobiety. Zaczynamy być czułe i troskliwe, uwrażliwiamy się. Prawdziwie kochamy i dbamy o najbliższych. Chcemy uczyć dobra i szacunku. Strzeżemy tego domowego ogniska. I to moje kochane jest kobiecość. Przy dodatku odrobiny magii, w postaci czasu dla siebie, tworzy się z tego prawdziwa, wyjątkowa i piękna kobieta. Nie tylko piękna ciałem, zadbana i wystylizowana. Ale także piękna sercem. Zdolna do poświęceń dla swoich ukochanych. Mądra doświadczeniem, które płynie z każdej nieprzespanej nocy. Kobieta piękna, wiedząca że są granice tego, co może z siebie dać, nawet tym których kocha. Bo kochane Mamy, szczęśliwa kobieta, tworzy szczęśliwy i kochający Dom.

I tak już jest ten świat zbudowany, że czasem wpadamy w ten stan i czujemy się gorsze, brzydsze, za niezadbane. I wtedy jest ten moment! Przychodzi On. Daje buziaka w czoło i zapewnia, że nawet w tym dresie, to Ty i tylko Ty jesteś najseksowniejszą kobietą pod słońcem!

A zakupy? Nic straconego! Przeniosły się na inny dzień, (zaznaczam) dobry dzień! Dzień, w którym czułam się że tak powiem, sobą. I jakoś znalazł się idealny płaszczyk, a nawet ładna obcisła sukienka i bolerko, wszystko na Wigilijny wieczór. Gdzieś pomiędzy sklepami dopadła mnie taka refleksja, że być może ten zły dzień, to taki alarm z wewnątrz, że czas na zmiany. Nie czekałam długo. Zmiany to zmiany! Zakupiłam farbę do włosów i umówiłam termin na manicure hybrydowy.

***

Nie będę Wam pisać bzdur, że wygląd się nie liczy, bo liczy się! Same, dla siebie mamy czuć się piękne! To sedno. Musimy jednak pamiętać, że ta kolorowa otoczka to tylko jeden z czynników. To przykre, ale gdy brak kobiecie pięknego serca, żaden make up tego nie zakryje.

Mamusie! Jesteście piękne! Pamiętajcie o tym! A gorsze dni? Jak były tak będą, ale to tylko dni! 🙂

Zróbcie dziś coś dla siebie kochane! Jesteście tego warte! Dajcie znać w komentarzu, co Wam poprawia humor w takie „złe” dni? :). Mężowie stają na wysokości zadania?

***

Jeśli podobał się Wam wpis, proszę o udostępnianie :).
Będzie mi miło jeśli polubicie mnie również na facebooku.
Buziaki!

* naturalny wygląd

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Małgorzata Ostrowska says:

    To takie normalne i życiowe, ja czasem siedząc z Jaskiem w domu, wyglądam, jakbym dopiero co wstała z łóżka. Miewam swoje gorsze dnia, ale to ma chyba każdy z nas.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, są dni które całe potrafię przechodzić w piżamie :). Grunt, że po takich dniach wstaje nowy dzień i zazwyczaj jest lepiej!

  2. Anna - Szkolne inspiracje says:

    „Siedząc” w domu z dziećmi, na ogół nie mamy ochoty robić się na bóstwo. Dla mnie najlepszą opcją był w miarę szybki powrót do pracy. Może i byłam zmęczona, ale przynajmniej mogłam ubrać się jak człowiek i wyjść do ludzi. Czas poświęcony dzieciom był przyjemnością, a nie koniecznością. Myślę, że drugi raz postąpiłabym tak samo.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, człowieka szybciej mobilizuje się, gdy musi wyjsć do ludzi :). Pozdrawiam!

  3. Karolina K. says:

    U mnie niestety już w czasie ciąży pojawiają się co jakiś czas tego typu gorsze dni. Zaczynam się czuć nieatrakcyjna, zaniedbana. Niby nie pracuję, więc mam na to więcej czasu, ale skoro nie wychodzę do pracy, ze znajomymi się spotykam raz na jakiś czas, to nie widzę potrzeby ciągłego upiększania się. Po co mam się malować, jak siedzę w domu? W dodatku brzuszek rośnie, prawie cała zawartość szafy ley nie ruszona od kilku miesięcy i czeka ”na lepsze czasy”, a ja chodzę wciąż w tym samym. W połowie rzeczy w które się mieszę wyglądam jak w worku, cholernie nieatrakcyjnie i grubo. Czuję się więc źle. A czasem, tak jak u ciebie czuję się całkiem dobrze i normalnie. Kiedy mam ochotę coś e sobą zrobić. Takie zrobienie make’upu czy paznokcie, niby tak powierzchowne a potrafi nas podnieść z kolan. A czasem wystarczy jak mój chłopak do mnie podejdzie, gdy jesteśmy w centrum handlowym i powie, że wyglądam jak Sexy Mama… 🙂 i jak ich nie uwielbiać za takie chwile?

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Grunt to prawdziwy mężczyzna u boku, prawda? Taki zawsze podniesie z ruin :). Bo jeśli dla swojego mężczyzny jesteśmy piękne to chyba warto w to uwierzyć, w końcu mamy się podobać temu jedynemu i sobie samym, a niekoniecznie połowie osiedla! 😉 Jeśli chodzi o zrobienie sobie paznokci, makijażu czy wypad do fryzjera, pamiętaj o tym po porodzie. Jak poczujesz się z sobą bardzo źle, poproś swojego Lubego, aby zajął się maleństwem a Ty wyskocz coś dla siebie zrobić, gwarantuję że poczujesz się odświeżona, zrozumiesz że się da, że świat być może wygląda inaczej, ale tak naprawdę to ten sam świat, jedynie na innych zasadach :). Powodzenia!

  4. Matka-kura says:

    Jestem mamą od 16 lat i chandra za mną niejedna. Pocieszające jest jednak to, że z czasem coraz rzadziej dopada. Więc – albo się przyzwyczajamy do roli mamy i tej naszej trochę „zepsutej” kobiecości, albo – zaczynamy się trochę bardziej ogarniać z tym wszystkim. Z czasem jest coraz łatwiej, bo i dzieci coraz starsze. Nie znaczy to, że i mama szesnastoletniej córki nie może mieć chandry. Oj może! Tyle tylko, że nie ma to już związku z naszym wyglądem, ale poczuciem, że to – co było i jest sensem naszego życia, za chwilę wyfrunie i zostaniemy sami. I co wtedy robić?

  5. Gosia - VictoriaHandmade.pl says:

    Chandra dopada każdego… myślę, że warto czasem po postu sobie na to pozwolić.. jakby nie było jest to pewne wyładowanie swoich emocji 🙂
    Przy okazji Wesołych Świąt 😀

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Masz rację! To także możliwość odreagowania :). Jeśli oczywiście tak się to potraktuje, bo myślę że nie u każdej z nas tak będzie. Kobiety są skomplikowane ^^

  6. My Home Rules says:

    Kazego dopada, niestety 🙁

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Grunt to wyciągnąć wnioski 🙂

  7. Kasia says:

    U mnie w takie dni mam tylko jedno lekarstwo a jest nią moja siostra.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dobrze mieć rodzeństwo, zawsze uważałam, że mimo różnorakich kłutni, nikt nie zrozumie tak jak brat czy siostra

  8. Bookendorfina Izabela Pycio says:

    Spokojnie i z uśmiechem podchodzę do takich dni, wliczone są w ogólny bilans życia, czasem nawet może i potrzebne. Cudownie jak bliska osoba potrafi nam wesprzeć, nawet drobnym gestem czy słowem, które potem okazuje się tak znaczące. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo chciałabym mieć Twoje podejście! U mnie niestety w takie dni jest burza 🙂 Pozdrawiam ciepło!

  9. Z naciskeim na szczęście says:

    Miło jest mieć oparcie w drugiej osobie w tych prostych ale i w tych trudnych sprawach. 🙂
    Pozdrawiam cieplutko <3

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Nie wyobrażam sobie życia bez tego męskiego, wyrozumiałego ramienia :). Wszystkim życzę takiego oparcia! Pozdrawiam 🙂

  10. Smiley Project says:

    Kryzysy nas może złapać w każdym wieku ;(

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, ale grunt to się nie dawać 😀

  11. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Masz rację, każda z nas ma takie dni. Kiedy pisałaś o tym, że stoisz na froncie totalnie rozbrojona – czułam się, jakbym stała tam obok Ciebie, równie bezbronna! Czasem tak mam, że „muszę” gdzieś wyjść, a nie mam ani czasu ani ochoty, żeby się wyszykować i wychodzę taka goła… Myślę, że to nie jest dobry pomysł. Warto odrzucić wszystkie „muszę” i przenieść je na dzień, kiedy będę „chciała”!
    I tak, masz rację, wszystkie jesteśmy piękne! Ale czasami ciężko to dostrzec, a wszystko przez kobiecy kanon piękna pokazywany wszędzie i na każdym kroku. Kanon, który jest sztucznie ustawiany, umalowany i sfotoszopowany… Dobrze mieć przy sobie mężczyznę, który zawsze w chwilach grozy zarzuci komplementem i akceptuje nas taką, jaką jesteśmy 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety ja także często zapominam o tym, że mało jest tych prawdziwych „muszę” w naszym życiu, a reszta to tylko głupia presja, na którą sobie pozwalamy. Uczymy się całe życie, a dziecko uczy egoizmu :). Pozdrawiam ciepło!

  12. Diana z Pieniadzjestkobieta says:

    Każdy czasem miewa tak, grunt to sobie przetłumaczyć, że nie da się zrobić wszystkiego w jednym czasie. Perfekcja wcale nie jest taka super, a raczej dążenie do niej 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie! Warto umieć odpuścić, także sobie samej!

  13. Agata says:

    Wygląd się jak liczy, jeśli pomaga nam mieć odrobinkę lepsze samopoczucie. Jak jadę do biura w zwykłych ciuchach to czuję się jak Kopciuszek, przy koleżankach w szpilkach i garsonkach i zawsze żałuję, że nie spędziłam 5min dłużej przed lustrem 😉 Ostatnio uczę się chodzić do sklepu bez makijażu, choć na początku ciężko było się przełamać. Są dni, gdy mam totalnie w nosie jak wyglądam, ot, my kobiety jesteśmy dziwne 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie opisałaś to co czuję, kobiety potrafią być bardzo skrajne :D. Tak jak mówisz czasem mam gdzieś to jak wyglądam, a czasem sama masakruję się za swój wygląd. Myślę, że to wszystko robimy, aby dawać sobie radę, w tym nieco sztucznym świecie. Raz staramy się nadążyć, a czasem wiedząc ile to będzie kosztować, nawet nie próbujemy 🙂

  14. Nikola says:

    Nie jestem jeszcze mamą, ale doceniam tekst- bardzo mądry i ważny. życzę Ci, żebyś zawsze się czuła tak wewnętrznie piękna. Sama dla siebie. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To piękne życzenia :). Wiadomo mnie rakże nie zawsze to wychodzi, ale grunt to pracować nad zobą :). Pozdrawiam!

  15. Młoda mama pisze says:

    Czytałam z przyjemnością i jakbym widziała w tym siebie. Ile razyja wychodziłam gdzieś nieumalowana,bo na to zabrakło czasu. A paznokcie? ostatnio raz malowałam… jeszcze w ciąży. Niech ten tekst będzie dla mnie refleksją nad zmianami – moze i ja powinnam wybrać się na maniciure.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Myślę, że zawsze warto spróbować zrobić coś tylko dla siebie 🙂

  16. Magda RuBa says:

    Podniósł mnie na duchu Twój tekst:) każda z nas miewa kryzysy, jestesmy tylko ludźmi, grunt to pozbierać sie po każdym i cieszyć sie tym co mamy.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo się cieszę, że mogłam poprawić Ci humor swoją pisaniną :). Masz rację, upadki to nie problem, grunt ażeby potrafić wstać, otrzepać się z kurzu i iść dalej. Pozdrawiam!

  17. Miłka says:

    Każdemu zdarzają się gorsze dni… Byle do wiosny! 😉 Super, że masz takie oparcie w mężu 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda, to akurat prawdziwy mężczyzna :). Zima ma swój urok, ale marzę już o górskich wypadach (maluch jest za malutki żeby zabrać go teraz) ;). Pozdrawiam!

  18. yakie fayne says:

    oj, uczucie dobrze mi znane, szczególnie gdy za oknem jest tak buro 🙁 brrr

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      I to minie 🙂 przyjdzie wiosna! 🌷

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe