Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Babcia doradzi: Koty duszą niemowlęta podczas snu.

***

Jeśli pozwolicie, dziś rozpiszę się nieco na temat morderczych i podstępnych istot jakimi są koty. Nie inaczej! Wpierw te zapchlone bestie kradną nasze serca tymi no, wielkimi kocimi oczami! Wiecie jak to wygląda, zapewne znacie Shrekowego kota w butach. Zatem pamiętajcie! Każdy, ale to każdy kot zna tę sztuczkę, szczególnie gdy chce coś wymusić. Myślę, że takiego stwora należałoby eksmitować natychmiast, gdy tylko dowiemy się o ciąży, bo im dłużej będziemy zwlekać tym może być trudniej. Kocia bestia rozkocha was w sobie i przepadliście, dosłownie w trampkach. A z kotami i dziećmi to już trudniej, nigdy nie wiadomo. Kot może być zazdrosny, poddusić, podrapać, toksoplazmoza i te sprawy. Sami wiecie.

Od kiedy tylko pamiętam, towarzyszyły mi koty. Pierwszy z jakim miałam kontakt (najprawdopodobniej) był czarno-białym dachowcem, którego podarował nam dziadek. Ta kochana znajda była ze mną od 3 roku życia przez prawie 18 lat, nazwałyśmy ją z mamą Myszka. Z czasem dołączyła do niej czarna kotka, Rybka, kilka lat później strachliwy Kropek (o którym pewnie jeszcze napiszę, bo to niezła historia!) i masa dwornych znajdek na czas krótszy i dłuższy w zależności od potrzeby. Kilka lat temu do Rybki i Kropka dołączył Max, a ja dorobiłam się swojej pięknej ćwierć perski, Lady.

I kto by pomyślał że przeżyję swoje dzieciństwo! I to bez toksoplazmozy. Ha! Mimo tylu potencjalnych morderców. Ale próbowały to prawda! Dalej próbują! Nieraz znajdę w bucie jakiegoś cukierka, albo w nocy obudzę się z kotem we włosach, czasem też coś po mnie przebiegnie, toż to wszystko akty kociej przemocy! Kiedyś nawet Lady zabarykadowała mnie w łazience otwierając klapkę od szafki na buty, była 2 w nocy i próżno było wołać o pomoc. Tak to jest z tymi kotami! Jeśli decydujesz się na kota musisz go zaakceptować, że tak powiem w całości, a one mają z reguły w głowach nasrane.

Mam wrażenie, że coraz większa ilość ludzi zaczyna prawdziwie doceniać koty. Te zwierzaki mają genialną zdolność dzięki której pretendują do zwierza XXI wieku, a mianowicie potrafią pozostać bez opieki nawet 12 godzin. W dzisiejszych czasach sporo ludzi spędza długie godziny w pracy, albo nawet i dwóch. Takie osoby wracając do domu mają się do czego przytulić, a podczas dniówki nie muszą myśleć jak miewa się zwierzak, gdyż on zazwyczaj ten czas po prostu prześpi.

Pomimo tej zacnej zmiany w podejściu do kotów, wciąż źle postrzega się je w towarzystwie kobiet ciężarnych i dzieci, nie mówiąc już o noworodkach. Na własnych plecach odczułam piętno palącego spojrzenia babć (i nie tylko plecach …) na wieść, że nie mam zamiaru pozbyć się mojej kociej kompanki Lady na czas ciąży, porodu i bliżej nie określony okres „aż dziecko podrośnie”. Będąc w ciąży wiele razy pytano mnie czy nie boję się zakażenia toksoplazmozą z tytułu Lady. Czasem takie pytania sugerowały nawet że mogę być złą, nieodpowiedzialną matką, tak. Grunt to nie dać się zwariować! Zazwyczaj grzecznie milczałam uśmiechając się słodko, a czasem gdy miałam polot do dyskusji, tłumaczyłam że aby zachorować na toksoplazmozę musiałbym jednocześnie bawić się kocimi bobkami i zajadać kanapkę dajmy na to z serem. Najczęściej jednak dochodziło do mnie, że ze sceptykami nie warto polemizować.

Toksoplazmoza to jedno, ale przecież koty duszą niemowlęta we śnie! Nie wiedzieliście? To już wiecie. To fakt potwierdzony przez liczne grono babć, w tym jedną z moich niestety. Tak, to prawda. Hoduję w swoim domu morderczynię, dusicielkę. Powinnam się wstydzić. Ja wiem, że na wsiach nie wpuszczano kotów do domu, a tym bardziej do dziecięcego łóżeczka, ale żeby zaraz miały udusić?Jak dla mnie ewentualnie mogły nieco nabrudzić, pomruczeć i ogrzać stopy naszej dzidzi. No dobrze! Taki kot, zabijaka mógłby przynieść na wpół zjedzoną mysz waszemu maleństwu, na znak permanentnej przyjaźni i oddania. Może to nie brzmi fajnie, ale koty naprawdę tak robią, dzielą się posiłkiem prawie jak smoki (kto zna Szczerbatka, ten wie o co chodzi).

Ostatnią kwestią są alergie. Kiedy mój tygodniowy Lisek dostał zapalenia spojówek, od razu usłyszałam że to wina kota, jak widać tekst się nie zmienia tylko miano. Tak to jest, u tych naszych babć kochanych. Oj często w tych sytuacjach musiałam oddawać słuchawkę mężowi, albo odwrócić się i zacisnąć zęby.

Apeluję, kochane mamusie! Same wiecie, że moja historia jest jedną z wielu. Niestety często będąc w połogu (i żeby tylko wtedy!), zamiast wsparcia otrzymujemy falę krytyki i pouczanie. Oczywiście często nasze mamy, babcie i prababcie nawet, mają rację. Nieraz doradzą, dopomogą i poratują w potrzebie, to fakt! W końcu one wychowały już swoje dzieci i wiedzą dużo, dużo więcej. Tylko zastanówmy się, czy naprawdę warto rozważać w okresie poporodowym kwestię pozbycia się naszego pupila, ot tak? na wszelki wypadek? Wtedy kiedy nie mamy ani serca ani głowy do kolejnych problemów. Kiedy potrzebujemy wsparcia i pewności, że to co robimy jest słuszne, a nie dodatkowych pouczeń.

***

Zawsze byłam zdania, że we wszystkim należy mieć umiar i nie dać się zwariować, szczególnie tym których kochamy. Bakterii zarówno pies jak i kot rozsiewają tyle samo, a najwięcej to już człowiek, podobnie jest z wyrządzaniem krzywdy, jak mniemam. Zatem to co nas złości, puśćmy mimo uszu, a babcie z uśmiechem ucałujmy.

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Marta mamawbiegu.pl says:

    Oj, tż się nasłuchałam takich złotych rad 🙂 kot żyje z nami długie lata i nigdy nie było żadnej niebezpiecznej sytuacji

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      U nas podobnie! Kotka z małym dogadują się z miesiąca na miesiąc coraz lepiej :).

  2. Młoda mama pisze says:

    Moja mama też mi próbowała wmówić, że koty są agresywne. Że po narodzeniu dziecka czują się odtrącone, więc w nocy atakują dziecko. Nie wierzyłam, że kot moze celowo chcieć zrobić krzywdę domownikowi, ale znając temperament mojego kota bałam się trochę że nie chcący będzie ją gdzieś drapać itp. I o ile kot po rozłożeniu łóżeczka spał w nim codziennie dopóki nie wróciłam ze szpitala z córką to po powrocie wszedł do niego już tylko 2 razy – gdy próbował złapać komara. Za każdym razem, gdy zobaczył, że w łózeczku jest Ala to wybiegał. Tyle ze nasz kot jest dość nieufny i ciągle przekonuje się jeszcze do Ali. Jak Ala jest ze mną to kot pozwoli się jej pogłaskać, ale gdy nie stoję obok to kot jej ucieka – wzięliśmy go ze schroniska, wiec trzeba zrozumieć, że wiele przeszedł i nie ufa ludziom poza mną.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Grunt to mieć swoje zdanie i nie dać się stereotypom :). Nasza Lady jak wróciliśmy z Karolem do domu też była nieufna, choć wcześniej zdarzało jej się spać w łóżeczku. Aktualnie mały ma 5 miesięcy i z tego co obserwuję, coraz bardziej zaczynają się sobą interesować. Kotka kładzie się w pobliżu małego, bacznie obserwuje teściów którzy go pilnują, gdy my wychodzimy. Podobnie gdy płacze, nieraz to ona jest pierwsza :). Mamusia się znalazła! A mały cóż, ostatnio złapał ją już za grzbiet, zdobywają odrobinę futra ^^. Tak, że tego bardziej bałabym się o kota :). Pozdrawiam ciepło!

  3. Kobieca Myślodsiewnia says:

    Ja bardzo lubię koty – ale z daleka. Niestety mam ostrą alergię na te stworzonka, a im większe (tygrysy, lwy) tym gorzej. Alergia jest tak fatalna, że aż… śmiertelna – wystarczy, że mnie taki kociaczek zadrapnie i już puchnę i się duszę…
    Tak więc mimo ich wdzięku, puszystości i przyjacielskości – no cóż – do domu ich nie zaproszę… 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mój mąż miał alergię od dziecka i wyglądało to podobnie, cały potrafił napuchnąć, a teraz o dziwo, po latach wyleczyło się samo :D. Kurcze widzieć tygrysa i nie móc go pogłaskać? Horror! 🙂

  4. Elorence says:

    To nie jest tak, że koty nie zrobią krzywdy…
    Na wsi u mojej babci, naprawdę kot udusił niemowlę…
    Nie, nie jestem z tego powodu przesądna, bo mam kota i się go nie pozbędę 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Kurcze, a ktoś to widział? Ja akurat nie słyszałam o takiej potwierdzonej sytuacji. Bo od kiedy mówi się o zjawisku śmierci łóżeczkowej, to ludzie przestali zrzucać winę na koty. Maluszki po prostu zapominają oddychać.

  5. Karolina says:

    U mnie jest w domu amstaff który pozbawił naszego znajomego ucha, ponieważ za blisko przystawil twarz. Obecnie jestem już prawie w 6 miesiącu ciąży i nikt u mnie w domu nie chce nawet słyszeć o pozbyciu się psa… a ja biedna chodzę przerażona i zestrosowana że będę musiała zostawać sama z niemowlaków i tym psem który mnie nawet nie słucha… ale oczywiście wszystko zależy od sytuacji i od zwierzaka 🙂 zapraszam do siebie http://mamakarolina.blogspot.com

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Wszystko zależy od zwierzaka, ja przez pierwsze tygodnie bacznie przyglądałam się Lady, czy aby przypadkiem z zazdrości nie zrobi małemu krzywdy, tak jak mówisz, nigdy nie wiadomo co strzeli zwierzęciu do głowy. Przez pierwsze noce nie wpuszczaliśmy jej do sypialni, na wszelki wypadek, a dziś śpi razem z maluchem w łóżeczku :). Myślę, że jak Karol podrośnie to kocica będzie uciekała przed nim gdzie pieprz rośnie!
      Jeśli Ty sama boisz się tego psa, to nieco inna sytuacja. Gdybym nie ufałabym zwierzęciu, także czułabym się niepewnie.
      Życzę dużo zdrowia Tobie i maleństwu! A Tobie spokoju! Bo Ty jesteś teraz najważniejsza! Przypomnij o tym domownikom!

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe