Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Jałmużna dla mam, czyli becikowe jednorazowe

***

Mówią jak to wiele nam, Matkom się należy! Pewnie słyszałaś, że dostajesz becikowe (1000 zł za nic! Bo rodzenie dzieci to pikuś), teoretycznie od tego roku kolejny 1000 zł na dokładkę. A na deser słynne 500+! O ile masz, co najmniej dwójkę maluszków! Bo jedno dziecko niestety nie opłaca się naszemu państwu. Wiecie jak to jest? Jedno to zbyt mały wkład w przyrost naturalny (17% więcej urodzeń od ogłoszenia 500+, naturalnie nie ma co!) Państwa Polskiego. Nie pozostaje nam nic, jak tylko siedzieć w domu i rodzić dzieci. Należą nam się zasiłki pielęgnacyjne, dodatki i wyrównanie 1000 zł miesięcznie, jeśli dana matka nie pracuje i nie korzysta z macierzyńskiego. Cud, miód i malina, taki piękny kraj ta nasza Polska!
Stop kochane.

Schody zaczynają się, gdy chociażby o jedno, z tym wspomnianych wyżej świadczeń zechcemy się pofatygować. Spędziłam prawie 12h (jeden dyżur w szpitalu, tak dla jasności), aby dostać to, co mi się należało, czyli jednorazowe becikowe, nasze zwyczajowe 1000 zł za urodzenie malucha. Ktoś powie, że to ogromne pieniądze za taką ilość godzin, kto dostałby tyle za 12h pracy? Spieszę odpowiedzieć, że chociażby lekarz, ale to mało istotne w tym momencie. To śmieszne, aby ktokolwiek musiał stać 12h po zapomogę, jaka się nam po prostu należy. W MOPS-ie, bo o nim mowa, spędziłam dwa dni po prawie 6h, swoje wrażenia postanowiłam ubrać w tekst, którym to chciałam się z Wami podzielić. Ale po kolei kochani!

***

Moim zdaniem, gdy w grę wchodzą świadczenia dla matek, sprawa powinna dziać się szybko. Dlaczego? To proste! Te świadczenia są skierowane głównie do świeżo upieczonych mam, czyli kobiet które niedawno urodziły. Zatem z jednej strony, albo są bezpośrednio po porodzie lub operacji przez CC. Z drugiej natomiast, jeśli odczekały jakiś czas po porodzie, mają pod opieką (i zazwyczaj na cycku) kilkumiesięczne lub kilkutygodniowe niemowlę. Ale i tak Pani w kolejce, zapewni Was, że to nikogo nie obchodzi, jakbyście chciały tak przypadkiem podejść pod okienko, wiecie (o zgrozo!), bez kolejki.

Przecież z maluchem zawsze może ktoś zostać? Co z tego, że taki miesięczniak wisi na cycku non stop? Co zostaje takowej mamie? Zabrać malca ze sobą? Trafiony! Ale uważaj! Bo dla Pani z kolejki żadna opcja nie jest dobra i to, że karmisz publicznie w miejscu, gdzie nie ma ludzkich warunków dla mamy z dzieckiem (w dziale świadczeń rodzinnych brak chociażby większej łazienki, aby wjechać tam wózkiem), zawsze jest pretekstem do rozpoczęcia dyskusji z innymi kolejkowiczami.

Jak tak można? Kobieta męża nie ma? Dziecko zawsze da się z kimś zostawić – szepnęła starsza kolejkowiczka.
Prawda, albo sama mogła zostać w domu z dzieckiem, mąż powinien załatwiać co trzeba – dodała druga.
Bezczelna, żeby dzieckiem się posługiwać, aby wejść wcześniej. Wyrodna matka – dorzucił swoje pięć groszy, ktoś trzeci.
– Szkoda słów, a może ja nie mam ochoty na to patrzeć? Cycki wywaliła i zadowolona! O jak się uśmiecha! Widzicie? – Syknęła pierwsza kolejkowa prowodyrka.

Aż, by się chciało wtrącić: „To nie patrz” albo „proszę wypierdalać” jak to mawia mój zacny małżonek. Obiecałam Wam, że dziś będzie wojennie i słowa dotrzymam.

Mamy taką sytuację. Kobieta czeka z maluszkiem pod drzwiami, tak wybrała. Widocznie nie miała z kim zostawić noworodka, a poza tym mając świadomość, że czeka się do 5-6h, kto by karmił takiego szkraba? Jeśli maluch jest na piersi, cóż każda z Was wie, że odciągać to sobie początkowo można, po 20 ml. A mąż? Może nie ma, może wyjechał, uciekł, zapadł się pod ziemię? Albo najzwyczajniej pracuje i nie jest w stanie dostać więcej urlopu. Nie mnie to jednak oceniać i szukać przyczyn. Fakt jest taki, że Pani czekała równo ze mną, może 20 minut krócej. Nikt jej nie przepuścił.

Trzask, kolejna osoba.

Bo z MOPS-ami to jest różnie – usłyszałam z innej strony.

Siedziałam spokojnie na ławce, czekając razem z pozostałymi kolejkowiczami, na oko 25 osób. Wszyscy oczekiwaliśmy na swoją kolej przekroczenia progu pokoju docelowego, miejsca w którym składa się dokumenty na świadczenia rodzinne. Wszystkie, jak leci. Co ciekawe, w tej samej kolejce czekają osoby, które składają komplet dokumentów (te są obsługiwane nawet 40 minut) oraz na pocieszenie takie, które tylko donoszą konkretne braki (te znikają na 5-10 minut). Skąd wiem? Bo ową batalię toczyłam dwukrotnie. Powiem Wam, że takie kolejki to ciekawe zjawisko społeczne, szybko nawiązują się matczyne semiprzyjaźnie opierające się na tej samej bolączce jaka spotkała współkolejkowiczów.

Widzi Pani, ja to mam trojkę dzieci! W tym jedno niepełnosprawne. Nie pracuję, bo niby jak miałabym to zrobić przy trójce? – żaliła się młoda, ciemnowłosa kobieta.
To oczywiste – przytaknęła druga.
Ponad pół roku temu złożyłam podanie o 500+, dziś piąty raz donoszę dokumenty, ciekawe czego tym razem będzie im brakowało.
Zawsze stoi Pani w tych kolejkach? – zapytałam.
Tak. – odpowiedziała krótko.

Trzask, kolejna osoba.

Zamyśliłam się na jakiś czas, a gdy się ocknęłam Panie wciąż żywo dyskutowały. Opisując swoje przygody w okolicznych Domach Pomocy Społecznej. Wspominały, że w każdym ośrodku jest nieco inaczej, a każda Pani okienkowa ma swoją interpretację dokumentów, które się jej składa. Z tej dyskusji wyrwała je pewna kobieta, istna alkoholowa maszyna.

Ja ich wszystkich znam! Wiem, co to za ludzie! – Syknęła.
Siedzą sobie w tych swoich pięknych bluzeczkach i szmineczkach, gówno wiedząc o prawdziwym życiu! Nie wiedzą, że tu się walczy o przetrwanie. Mój brat już dostał 500+, kuzynka i siostra dostały świadczenia rodzinne, a tutaj zawsze się czeka! Pieprzony urząd – zatrzymała się na chwilę, wodząc rybimi oczyma po wszystkich zgromadzonych. Sapnęła, stęknęła i zaczęła kontynuować swoja inwokację.
Tu dzieci trzeba wykarmić, zdrowie im zapewnić! Szuje pieprzone, jak tylko tam wejdę to im powiem, co o nich myślę! – Nastała cisza, maszyna skończyła, a nikt nawet nie myślał się odezwać. Dopiero po chwili, Panie wróciły do dyskusji, o różnorodności MOPS-ów w naszym okręgu.

Jasne. Pomyślałam. Dzieci wykarmić? O zdrowie zadbać? Wszystko im zapewnić? Nie lubię oceniać ludzi, ale myślę że ta kobieta skończyła taniego winiacza kilka godzin wcześniej. A dzieci? Cóż, jak chodziły potargane, pewno dalej chodzą.

Trzask, kolejna osoba.

Po chwili zrobił się straszny szum, szum z którego wyłonił się głos kolejnej kolejkowiczki. Owa kobieta była dobrze po pięćdziesiątce, charakteryzowały ją króciutki rude włosy oraz panterkowe futerko do połowy uda. Była wyraźnie zaaferowana.

Słuchajcie! – Rzuciła do współkolejkowiczów.
Jaka tutaj była akcja tydzień temu! W zeszłym tygodniu, jedna kobieta przyszła tutaj po decyzje w sprawie 500+. Czekała prawie dwa miesiące na odpowiedź! Wyobrażacie sobie? – Lud z przejęciem kiwał głowami.
Jakby tego było mało, przyszła z trójką dzieci, dwoma malutkimi, a trzecim niepełnosprawnym. Dzieci jak to dzieci były głośne i rozbawione. Mama nie potrafiła nad nimi zapanować. Po jakimś czasie wyszedł do niej dyrektor ośrodka – w korytarzu momentalnie zapanowała cisza.

Dyrektor? Ale po co? – Pytał ktoś z tłumu.
Widzi Pani, dyrektor wyszedł, aby powiedzieć Pani czekającej, że tu jest urząd i należy mu się szacunek. Dodał, że nie mają pieniędzy, a jej nikt nie kazał sobie robić takiej zgrai dzieciaków – tłum zawrzał.
Ale jak tak można? – ktoś rzucił.
To żałosne, to się do TVN-u nadaje – dodał ktoś inny. Po chwili wieszczka ponownie podniosła głos.
Na odchodne dodał, że tak to najłatwiej, rodzic sobie dzieci i być na utrzymaniu państwa – spuentowała kobiecina, gotowa na oklaski. A współcierpiący? Cóż zaczęli żarliwie dyskutować. Wróciłam do spokojnego oczekiwania na swoją kolej.

Trzask, kolejna osoba.

Kilkoro dzieci bawiło się wesoło w berka. Poza tym zapanowała cisza. Kolejkowiczów dopadło zmęczenie. Była to istna cisza przed burzą. Niestety, owa burza wciągnęła i mnie, w swoje oko cyklonu.

Co wy sobie wszyscy, w ogóle wyobrażacie do jasne cholery? – Oczy większości zwróciły się w prawo, skąd siwiuteńka, drobna babulina próbowała rozpętać piekło.
Nie wiecie jak urzędy funkcjonują? Dla pracujących jest poniedziałek, wtedy można sobie wszystko załatwiać do 18! Inne dni są dla niepracujących – hardo nie dawała za wygraną.
Czyli mamy iść do domu, aby Pani mogła wejść szybciej, tak? – Zaśmiała się młoda kobieta.
Ty sobie nie pogrywaj smarkulo! – Odgryzła się babcia
Niech się Pani uspokoi, każdy ma prawo przyjść wtedy, kiedy mu pasuje – grzecznie tłumaczył jej mężczyzna w średnim wieku.
To wszystko wasza wina, przez was są kolejki! Jesteście idiotami – starowinka zaczęła krzyczeć jak istny wulkan.
Chyba Pani teraz przesadziła – próbował się wtrącić facet, ale po chwili usiadł i machnął ręką.
A skąd ma Pani pewność, kto jest osobą pracującą, a kto nie? – Zapytałam delikatnie.
Żeby nie było kolejek, trzeba myśleć kiedy się przychodzi – totalnie mnie zignorowała, więc próbowałam dalej.
Widzi Pani, mam w domu kilkumiesięcznego synka, zostawiłam go z teściową i muszę to załatwić dziś – tak dzielnie tłumaczyłam jej moje prawo do korzystania z MOPS-u.
I kogo to obchodzi? Skuli mnie możesz mieć i trójkę i jedno w brzuchu – pozamiatane.

Trzask, kolejna osoba.

Pieprzone matki, wszędzie mają łatwiej. Myślicie, że kim jesteście? – Syknęła na odchodne, ale jako że nie było chętnych do dyskusji, po prostu wyszła. Jak gdyby nigdy nic.

Trzask, kolejna osoba.

Gdy wyszła, kolejkowicze byli jeszcze chwilę w lekkim szoku, po czym wrócili do swoich zajęć, a konkretniej do rozmów i telefonów. Czekaliśmy dalej. Za jakiś czas weszła Pani z niemowlakiem, a ja byłam kolejna. Pani obsłużyła mnie w niecałe 45 minut, niestety w pliku brakowało jednego dokumentu, tak więc całą przeprawę musiałam przyjść raz jeszcze, w kolejnym tygodniu. Tamtego dnia, o dziwo było nieco spokojniej :). Becikowe otrzymaliśmy po miesiącu od złożenia kompletu dokumentów, czyli standardowo, wedle przepisów.

Tak oto wyglądała moja walka na kolejkowym froncie. Nie obyło się bez otarć, niesmaku i opowieści z piekła rodem.

***

Kochane mamy, jak już zaznaczyłam na początku nie powinno tak być. Osoby w szczególnej sytuacji, czyli mamy karmiące, samotne kobiety z dziećmi, emeryci, renciści powinni mieć szybszy dostęp do takowych świadczeń. Nasze państwo chyba specjalnie tak to wszystko utrudnia, odstraszając już na samym początku ogromem dokumentów, które są potrzebne, aby ubiegać się o wybrane świadczenie. Gdy już skompletujemy dokumenty, dumnie idziemy do naszego MOPS-u i co? Okazuje się, że złożenie dokumentów to także nie lada wyzwanie. Człowiekowi opadają ręce. Podejście do MOPS-u robiłam kilkukrotnie, w różnych godzinach, z dzieckiem i bez niego, kolejka zawsze była porównywalna. I co poczniesz?

Nie dziwie się, że tak duża ilość moich znajomych po prostu zrezygnowała z jednorazowej zapomogi, zwanej becikowym. My także dalibyśmy spokój, ale okazało się, że o becikowe można się ubiegać przez rok czasu od urodzenia dziecka, zatem gdy tylko lepiej się poczułam, a mąż już wrócił do pracy, postanowiłam spróbować. Udało się, ale wiecie co? Czuję się jakbym dosłownie naciągnęła na coś państwo. Poważnie!

***

Zatem kochani, jeśli lubicie wojenne ścieżki polecam Wam walkę o becikowe, z urzędem dacie sobie radę, ale współkolejkowicze. Cóż! Tutaj należałoby być głuchym, albo mieć super moce, aby wyciszyć innych :).

A jak to wygląda u Was? Kolejki są podobne? Ludzi życzliwsi?
Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dnia! 🙂

Jeśli spodobał Ci się wpis, zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku. Dzięki!

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Patryk z eduoffice says:

    Oj becikowe to faktycznie jeden wielki koszmar… Aż dziwne, że 500+ załatwia się tak prosto 🙂 31 sierpnia urodziła się córka i dopiero w poniedziałek (czyli w lutym) jadę z po raz kolejny do mopsu i mam nadzieję, że sprawę już zamknę. Tyle dokumentów, że głowa boli a godziny otwarcia tak przyjazne, że jeśli nie weźmie się urlopu, to nie ma szans na złożenie wniosków a i to nie jest takie pewne, bo np. mops czynny 2 godziny w ciągu dnia. Jak byłem jednego razu, to usłyszałem, że muszą tak pracować, bo inaczej to by się z niczym nie wyrobili. Ech, szkoda gadać…

  2. Arbuziaki-Beata Wilczyńska says:

    Połowę z tych dialogów które tu wspominasz słyszałam na własne uszy stojąc nie tylko w kolejce po becikowe ale w każdej innej, gdzie mama z dzieckiem na ręku traktowana jest przez innych (głównie kobiety-paradoks) jak ta co specjalnie je wzięła żeby szybciej być obsłużoną.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety takie są realia. Pocieszającym jest fakt, że takie osoby same oracują na to kim są. Łatwo pielęgnować w sobie nienawiść i żal, do czasu aż się przeleją.

  3. Marta Kraszewska says:

    Swietne rozmówki:) moje becikowe i urząd wspominam dobrze. Szybko, przyjemnie i bezproblemowo. Lada dzień wybieram się ponownie po 3latach przerwy. Zobaczymy. Chociaż mocno rozważam opcje wysłania dokumentów pocztą.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja także chciałam pisłać pocztą, ale wtedy nie byłoby informacji zwrotnej czego brak 🙂 tak niestety działa to w moim mieście. I sprawa stoi, a Ty czekasz. Życzę szybkiego załatwienia sprawy! :))

  4. asia | amelushka says:

    Ja mam zbyt mało cierpliwości do załatwiania spraw w urzędach, co więcej, czasami zdarza mi się zbyt bezpośrednio wyrazić swoje zdanie. Dlatego też, kiedy tylko mogę wysyłam do urzędów męża.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To byłoby dobre wyjście i w moim wypadku! Cóż w tamtej sytuacji, niestety bezpośredniość mało by zmieniła, a i tak oddzywam się niepotrzebnie 🙂 pozdrawiam!

  5. Żaneta Bomba says:

    Dla mnie te kwoty to jakaś jamłużna kompletnie. Patrząc na środki jakie dostają matki w krajach UE, to polskie realia po raz kolejny to jakaś komedia.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety to prawda, a dobrego ile sie od nas wymaga, aby to załatwić prawda? W innych krajach wystarcza akt urodzenia i podanie. Nikt nikomu nie utrudnia poboru należnych mu świadczeń 🙂

  6. Karolina Kary B says:

    I dlatego tak bardzo cenię sobie epuap. Odkąd założyłam tam profil, każdą jedną pierdołę załatwiam internetowo. Faktem jest, że u mnie na wsi OPS działa jakoś na innych zasadach uprzejmości iż te, opisane przez Ciebie.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      O kurcze, fajny portal :). To na pewno wiele ułatwia! I masz rację, w mniejszych miejscowościach człowiek chyba nie jest tak anonimowy jak w dużym mieście.

  7. Wypaplani says:

    W Polsce zmiany zachodzą szumnie, a w praktyce bardzo problematycznie. Wiele jest jeszcze miejsc i procedur, przez które czujemy się niestety jak intruzi we własnym kraju. Coraz więcej znajomych myśli o emigracji 🙁

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie zazwyczaj jest afera, ogromny szum, milion obietnic i zmiany, które przychodzą bardzo powoli, albo i wcale.

  8. renata says:

    świetny wpis.Codzienność ludzka z urzędami.Jak coś załatwić u nas w Polsce to jest bardzo skomplikowane i kupę papierków.Pozdrawiam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi, że się podobało. Chciałam, aby mimo wszystko było humorystycznie :). Pozdrawiam!

  9. MamaKarolina says:

    Już się słabo robi jak widzę co mnie czeka i przez co będę musiała przejść już niebawem. Zobaczymy czy u mnie też będzie z takimi „przygodami” 😛

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Może w Waszym mieście nie będzie tak źle 🙂

  10. Anna - Szkolne inspiracje says:

    Mam trójkę już dorosłych dzieci i nie dostałam ani becikowego, ani 500+. Po latach kształcenia dzieci, mam puste konto. Nie narzekam, mam wspaniałą rodzinę. Mam jednak trochę żalu, że państwo tak późno „się obudziło”. Pewnie wolałabym stać w długiej kolejce, niż mieć puste konto.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Rozumiem Twój żal, z jednej strony dobrze że coś się zmienia, jednak dlaczego dopiero teraz i tak naprawdę na jak długo? Pozdrawiam!

  11. Carolina says:

    Bardzo trafny wpis 🙂 ja przez 3 miesiace czekalam za decyzja bo ciagle cos „brakowalo”.. choc ostatecznie okazalo sie, ze Pani przyjmujaca dokumenty stwierdziła, ze cos bylo nie tak a jednak wszystko sie zgadzalo bo upierdliwym chodzeniu i roznowie z innymi pracownikami. W pokoju w ktorym wyjasnialam sprawe siedzialo 5 kobiet, wszystkie krzywo spogladajace i podsluchujace a przy tym przy jakimkolwiek pytabiu odburkaly jakvy za kare tam siedzialy.. czulam sie jakbym zebrala i jakby to szlo z ich kieszeni. Sytuacja strasznie stresujaca i moja samoocena spadla ponizej zera w tym miejscu…
    Wszystkim zalatwiajacym papierologie . Naszych urzedach zycze powodzenia! 😀

  12. New Life Easier says:

    ” A na deser słynne 500+! O ile masz, co najmniej dwójkę maluszków! Bo jedno dziecko niestety nie opłaca się naszemu państwu. Wiecie jak to jest? Jedno to zbyt mały wkład w przyrost naturalny (17% więcej urodzeń od ogłoszenia 500+, naturalnie nie ma co!) Państwa Polskiego. Nie pozostaje nam nic, jak tylko siedzieć w domu i rodzić dzieci. ”
    ja tutaj wychodzę z założenia, że dobrze że dają. Jednak kiedy Dają na drugie to od razu są pytania, a czemu nie od razu na pierwsze? nie wiem czemu, moze rzeczywiście państwo nie ma na tym „zysku”, ale takie są wymagania. Trzeba pamiętać o jednym, nie ma że DAJĄ coś za DARMO, bo żeby DAĆ trzeba najpierw ZABRAĆ.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja także cieszę się, że dają cokolwiek 🙂 z tym, że wymaganie dwójki maluszków, aby się załapać na świadczenie jest niedorzeczny. Są rodziny, które nie mogą mieć większej ilości dzieci i co wtedy?

  13. Michał says:

    Oh, z całego serca wam współczuje- jednakże chcąc szukać plusów to masz temat do wpisu :))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Generalnie nie ma czego współczuć, tak po prostu bywa. A wpisy najczęściej są inspirowane ludźmi, pozdrawiam!

  14. Jagoda says:

    Wszystko pieknie ładnie ale… po pierwsze przepisy są coraz to gorsze j coraz większe wymagania żeby coś dostać. To nie jest nasza wina (urzednikow) ze po obecnych weryfikacjach musimy żądać coraz więcej dokumentów. Takie ułatwienie i dla was i dla nas niby. Nam też nie jest to na rękę uwierzcie. A co do pierwszeństwa jeśli ma jr mieć młoda matka samotna emerytka niepełnosprawny to tak naprawdę każdy he by miał i tez byłoby źle. Rząd nam serwuje coraz to więcej zamiast mniej wprowadzając takie przepisy a nie inne. To nie jest uznaniowe świadczenie i nas tez kontrolują a konsekwencje nie są blachę jak brakuje dokumentu wiec tez zrozumcie. Jak becikowe było bez dochodu to trwało to 15 minut i juz mogła być decyzja teraz nam weryfikacja i zebranie danych zajmuje ponad miesiąc takie są realia.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Wpis był zapisem relacji zachowań i słów innych osób. U mnie, akurat wyglada to jak istne pole bitewne i to nie ze względu na urzędników, a samych świadczeniobiorców. Moi kolejkowiczowie opowiadają rożne niestworzone historie, a ile jest w nich prawdy? Podobnie jak w służbie zdrowia, tak i w urzędach wszystko ograniczają coraz ostrzejsze przepisy. System moim zdaniem zamiast usprawniać, komplikuje. W naszym MOPSie z urzędnikami jest taki problem, że nie ma do nich dostępu. Pozdrawiam i dziękuje z odwiedziny.

  15. Klaudia says:

    Ja za becikowem osiedziałam się tylko 2 godziny. Ale za rodzinnym i 500+ byłam po kilka razy, bo ciągle kazali mi coś donosić, mimo, że wcześniej o wszystko pytałam telefonicznie, żeby dokumenty skompletować. U nas jednak ludzie trochę bardziej życzliwi, albo ja tak trafiałam. W zasadzie to człowiek olata się jak głupi, ale zawsze można coś już z tymi pieniędzmi zrobić, czy jakiś wózek kupić, fotelik, czy szczepienia dodatkowe zrobić. U nas becikowe był 1000 i dodatkowy tysiąc był z Urzędu Miasta, z synem również załapałam się na darmowe pneumokoki, bo miasto refundowało.
    Jakby nie było, to trochę się mimo wszystko uśmiałam czytając te cytaty 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      I o to mi przedewszystkim chodziło, o humor. Wiadomo, że system ma dziury, ale czy naprawdę zawsze trzeba się, aż tak przejmować? Czasem warto usiąść i poobserwować. Nie zmienimy system od machnięcia ręką. Chciałam pokazać smutne realia jako czarną komedię. Dobrze jest czasem próbować przekuć to co szare, w coś lepszego :). Pozdrawiam!

  16. Justyna says:

    Nie wiedziałam, że tyle czasu trwa załatwianie tych spraw. Ja składałam o becikowe 10 lat temu, wtedy nie było żadnych kolejek i długo to nie trwało z tego co pamiętam. Co do 500+ – kasa tylko dla rodzin z dwójką dzieci… Mnie to po prostu śmieszy. A co w przypadku, kiedy tego drugiego dziecka małżeństwo nie może mieć? Powiedzmy jedna z osób zachorowała na świnkę i jest bezpłodna?

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Niestety tak to zaczyna wyglądać, kolejki i brak życzliwości stają się standardem, dobrze że są jeszcze miejsca, gdzie jest normalnie. Zgadzam się z Tobą w 100%, państwo liczy na zysk, na pieniądze dla wszystkich nie mieli funduszu, swoją drogą ciekawe kiedy powiedzą oficjalnie, że nie mają z czego wypłacać świadczeń. Pozdrawiam!

  17. Magdalena says:

    My czekamy juz 3 miesiace na kosiniakowe. Córka zaraz będzie miala 5.5 miesiąca a tu dalej cisza. Dzwoniąc do nich pytaniem o decyzję dostałam odpowiedz, ze musze czekać. :/

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      I niestety bardzo często czeka się tak długo, albo na odpowiedź, albo pieniądze :(. Ośrodki tłumaczą się tym, że nie mają pieniędzy. A nam zostaje czekać.

  18. Lucy eS says:

    Wyobrażam sobie czego się można w takich kolejkach nasłuchać. Istny serial.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Trochę jak trudne sprawy 🙂

  19. Marta says:

    U nad w urzędzie na szczęście jest specjalny pokój aby przewinąć i nakarmić maluszka. Ale niestety kobiety były tak doinformowane że musiałam tak chodzic 5 razy i za kazdym razem slyszalam ze brak mi tylko jednego papierka. Na szczęście ostatnim razem trafilam na konkretna kobietę ktora stwierdziła ze połowa tych dokumentow mi nie potrzebna a jeden brakujacy dokument niech sami sobie wyciagna ze skarbowki, wystarczy tylko jak podpisze oświadczenie że zgadzam się aby oni mogli ten dokument wybrać w moim imieniu. Tylko dzięki tej kobiecie udało się cokolwiek załatwić.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czyli trafiłaś na jedną, konkretną osobę, która wykonywała swoją pracę jak należy 🙂 jakby było łatwiej jakby, każdy dał z siebie choć trochę więcej prawda? U nas niestety pokoiku brak 🙁

  20. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Ciesz się, że w ogóle dostałaś!:P My się nie załapaliśmy 😉 Mimo, że panie w urzędzie są przemiłe i podały mi kilka sposobów jak jeszcze można spróbować dostać coś od państwa, niestety wychodzi na to, że jestem za bogata 😅
    A kiedy skończyła mi się umowa w pracy i ZUS zaczął mi wypłacać macierzyński, na pierwszą wypłatę czekałam ponad 2 miesiące 🙂 Wszystko spoko, bo mam męża, który pracuje, ale gdybym była samotną matką, jak miałabym przeżyć 2 miesiące bez jakichkolwiek pieniędzy…?

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      U nas do samego końca nie wiedzieliśmy czy się załapiemy czy nie, nikt nic nie wiedział. Wpierw stałaś w podobnej kolejce do informacji po karteczkę, następnie dopiero w kolejnej kolejce, aby złożyć dokumenty i x razy z brakującymi dokumentami. Panie taki jak to zazwyczaj są w urzędach, mało sympatyczne, raczej obojętne na sprawy świadczeniobiorców :). Ty mieszkasz w pięknym miejscu! W przychodni miły personel, w mopsie podobnie 😀 zazdroszczę!

  21. Matka bez lukru says:

    Eh, becikowe jeszcze przede mną… Jakoś nie potrafię się za to zabrać. Na szczęście zostało jeszcze kilka miesięcy 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Kompletowanie dokumentów zajmuje trochę czasu, a i oczekiwanie na odpowiedź może potrwać do miediąca :). Powodzenia!

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe