Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Fotorelacje: słów kilka i wyprawa do Pszczyny.

***

Jedną z moich największych pasji, ale także najlepszym sposobem na wyciszenie się i ukojenie myśli zawsze było podróżowanie połączone z fotografowaniem. Mówiąc o podróżowaniu, nie mam na myśli wypraw na koniec świata, ale czasem najbardziej prozaiczny spacer po własnym mieście, z tym że o 4 nad ranem, kiedy wszystko otula mgła.

Wiele razy zdarzało się, że wybudzał mnie jeden z maminych kociaków i okazywało się, że to ten idealny moment! Zazwyczaj ubierałam się w kilka minut i już byłam gotowa na wyprawę. Nie macie pojęcia ile takie wyjścia dawały mi radości, ile siły i swoistej wiary. W co? Trudno mi powiedzieć. Być może w sens życia, w jego piękno, pewnego rodzaju poukładanie. Jedno jest pewne, wracając czułam się zmarznięta i zmęczona, ale też odmieniona i spokojna. Baterie ładowały mi się tym sposobem na długie tygodnie.

Od kiedy zaszłam w ciążę, nie ma co się czarować owych spacerów, a tym bardziej prawdziwych wycieczek było coraz mniej, co jednak nie znaczy, że nie było ich wcale. Wdrapałam się na Trzy Korony i to w Lutym! Co prawda Lisek był jeszcze bardzoooo malutki 🙂 i niewiele mi przeszkadzał, ale jednak stres był! Wtedy chyba pierwszy raz zrozumiałam, że jestem za niego odpowiedzialna, że każdy krok to teraz i moje i jego życie, zabawne! Przy każdym takowym kroku uważałam 10 razy bardziej niż zwykle, trzymając się za brzuszek, ot taka miłość! Bezinteresowna w każdym calu, kocha się i już, sami wiecie.

Chciałabym was zaprosić do wspólnego wędrowania! Być może będzie ono inne niż wsześniej, ale o ile pełniejsze! Bo rodzinne! Czasem zabiorę was na miasto, czasem w góry, a nawet do mojego Domu na kawę albo coś słodkiego. Zdarzy się, że pójdziemy na zwykły spacer, z tym że na kolanach. Każda wycieczka będzie inna, nawet te proste historie domowe, jakie będę starała się wam opowiadać.

***

Dokładnie 1 Października tego roku, wybraliśmy się na pierwszą „poważną”, bo całodniową wycieczkę z Karolem, miał wtedy niecałe dwa miesiące, naszym punktem docelowym stała się Pszczyna, a dokładnie Park Zamkowy. Tego dnia było niesamowicie ciepło, park pełen był zwiedzających, większość o dziwo z wózkami! Muszę zaznaczyć, że mały przetrwał, chociaż wiem że na zdjęciach na to nie wygląda ;).

***

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Magda - Na Rozdrozu says:

    Powodzenia w dalszych wędrówkach z dzieciaczkiem. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      a dziękujemy! 😉

  2. Dyrdymała says:

    Czytając pierwszy akapit tekstu, w głowie miałam tylko jedno – kurcze: to o mnie! 🙂 Chociaż akurat z wstawaniem o 4 u mnie byłoby ciężko…

    Co do samego podróżowania – dla mnie nawet te pobliskie wyjazdy/spacery są świetne i dają mi dużo radości.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Teraz, kiedy jest z nami maluszek szczególnie te bliskie wyprawy dają kopa 🙂 a im więcej razy udaje się gdzieś wybrać w chuście, tym więcej daje to radości, świat staje się ponownie osiągalny, a podróże możliwe :). Z resztą zawsze były, tylko czasem to, co proste wydaje się niemożliwe z perspektywy siedzącej, trzeba wstać aby zobaczyć, że jednak można.

  3. Kat Nems says:

    zdjęcia tatusia całującego aniołka cudne:))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Tatuś dziękuje 🙂

  4. Kobieca Myślodsiewnia says:

    Ech, takie ładne zdjęcia, ciepłe i słoneczne – a u nas za oknem szarość i zimność 🙁
    Ja też bardzo lubię podróżować, choćby na kilka dni wyrwać się z betonowych bloków. Mam nadzieję, że moja młodsza córcia w końcu pokonuje chorobę i już za kilka miesięcy będziemy razem mogli bezpiecznie wyjeżdżać gdzie oczy poniosą 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Moje podróże jak na razie mocno ograniczają się w kilometrach, mam jednak nadzieję, że z czasem uda mi się zwiedzić kilka miejsc o których marzę. Widziałam, że byłaś w wielu pięknych miejscach, zazdroszczę Ci Chin. Oj! Bardzo zazdroszczę :).

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe