Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Fotorelacja: Dwa spojrzenia na Sosnowiec

***

Myślę, że każdy ma takie miejsce do którego chętnie wraca, miejsce które kocha na wiele rożnych sposobów i za wiele rożnych aspektów. Tym miejscem najczęściej jest Dom. Znane nam ścieżki, uliczki, drzewa, budynki, wszystko to aż tętni wspomnieniami. Gdy wracamy, emocje zdają się przybierać na sile. Ponad rok temu przeprowadziłam się do Sosnowca. Początki były dla mnie bardzo trudne. Przeprowadzka to zawsze nowy porządek. 

Wiele znanych mi miejsc, dosłownie budowało to kim jestem. Chociaż, tak naprawdę na co dzień z powodu pracy i studiów mało bywałam u siebie. Jednak, gdy wracałam czekały na mnie, moje wyjątkowe miejsca. Stary most, który zerwano dawno temu, pamięta więcej łez niż mogę sama zliczyć. Niemalże bezkresne pola golfowe, gdzie zaczynałam inspirować się pięknem poranka wytrwale biegając. To tam, urzekły mnie po raz pierwszy detale, do dziś pamiętam pewną rosę na pajęczynie. Później także tam, odbyłam swoją pierwszą fotograficzną podróż o świcie.

***

Po przeprowadzce byłam strasznie rozbita. Nie umiałam się odnaleźć. Wydawało mi się, że już zawsze będę tęsknić za tym wszystkim, co było mi tak dobrze znane. W końcu każda, nawet najlepsza zmiana oznacza wyjście ze swej strefy komfortu. Lęk przed zmianą to nic złego, to naturalny etap, który trzeba przejść, aby pozwolić sobie na to, co nowe. A przecież, nowe nieraz bywa lepsze, trzeba tylko dać mu szansę, albo spojrzeć więcej niż raz.

W Sosnowcu nie było dla mnie miejsc do spacerów, bo te odbiegały od tych które znałam. Idąc z aparatem w ręce, próbując robić zdjęcia, czułam się odcięta od wszystkich ludzi. Mijano mnie, a ja miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Straciłam swobodę. Brakowało mi miejsca do pojeżdżenia na rolkach, do biegania. Wszystkiego mi brakowało, nawet ulubionych sklepów. W efekcie czego, sama wychodziłam z mieszkania  jedynie na zakupy. Wszystko wymagało czasu. Kilka razy wracałam do Domu. Zapytacie, po co? Cóż, chciałam w nim po prostu posiedzieć, wrócić na chwilę do tego, co dobrze znałam.

Mijały tygodnie i miesiące, a ja znalazłam nowe miejsca i ścieżki. Sosnowiec okazał się być życzliwym i zielonym miastem. Zauważyłam, że ludzie bywają tutaj równie sympatyczni i skorzy do rozmów z nieznajomymi jak Ci w Domu. Znalazłam miejsce do jazdy na rolkach i biegania, okazało się być 20 minut drogi od naszego mieszkania. Odkryłam, że to miasto ma swój klimat i urok! Zarówno na pierwszy rzut oka, jak i z nieco innej, bardziej mojej perspektywy.

I nawet nie wiem kiedy, te ścieżki, parki i sklepy stały się moim nowym Domem, moim nowym miejscem. Zmiana wymaga czasu. Gdy tęsknimy, nawet najpiękniejsze miejsce wydaje się wyblakłe. Jednak mimo wszystko, gdy wracam do starego Domu, lubię na chwilę usiąść w swoim pokoju, zamknąć oczy i wziąć głęboki oddech. Dobrze być pogodzonym z przeszłością.

***

Wczoraj obudziło nas słońce. Temperatura była na plusie, a puchaty śnieg i delikatna mgła tylko zachęcały do spaceru. Niewiele myśląc, ogarnęłam wpierw siebie, później malucha. I tak standardowo już, w chuście wyruszyliśmy na małą wyprawę po Sosnowcu. Karol trzymał się dzielnie, do momentu w którym zaczęłam robić zdjęcia. Gdy tylko wciągnęłam aparat, odpadł na śpiocha :). Naszym celem był staw Hubertus, jednak nie dotarliśmy aż tak daleko. Za to jako, że remontują nam most, zwiedziliśmy stare targowisko i stację kolejową. Czasem dobrze tak, po prostu zmienić znaną nam drogę wiecie? Z jednej strony można zobaczyć coś nowego, z drugiej natomiast mieć poczucie, że zrobiło się coś nowego, choć to pozornie tak niewielka zmiana. Wspominałam, że kocham czarno-białe fotografie miast? Nie? To wspominam! Uwielbiam je! 🙂 Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie uwieczniła przy okazji kilku ulubionych detali.

***

Stąd dziś mam dla Was mały miks, dwie ulubione scenerie (poza górską). Z jednej strony makro, a z drugiej refleksyjna fotografia miejsca.

Dobrze kochani, zatem zapraszam Was na wyprawę po Sosnowcu, wyprawę w której zobaczycie go na dwa, skrajne sposoby.

***

Która wycieczka podobała Wam się bardziej?
Czarno-białe Zagłębie, czy subtelne zimowe zdjęcia w stylu makro?
A jak to jest u Was, macie swoje wyjątkowe miejsca, do których lubicie wracać?
Miłego wieczoru kochani! 🙂

Spodobały Ci się zdjęcia? Zapraszam zatem do obejrzenia innych moich fotorelacji.
Natomiast jeśli chciałbyś, regularnie towarzyszyć mi w moich podróżach, zapraszam do polubienia mnie na facebooku, będziesz wtedy na bieżąco.

Dzięki!

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Lalo.mama says:

    Cudne widoki. Oddają magię miejsca ! Moim zdaniem nie ma brzydkich miejsc, wszędzie znajdzie się coś interesującego , coś innego … Każde miejsce ma swoją wyjątkowa specyfikę !

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie! Każde miejsce jest warte, aby poświęcić mu chwilę 🙂

  2. Andrzej says:

    Zdjęcia z Zagłębia podobają mi się bardziej, bo pokazują Sosnowiec, tę bardziej mroczną stronę miasta. Ale makro też niczego sobie ;).

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czarno białe zdjęcia miast, szczególnie śląskich, mają swój klimat. Bywają toporne, wręcz naturalistyczne, ale to urok naszego regionu. Pomimo coraz większej ilości zieleni, warto pamiętać o tym wizerunku :). Z resztą spacerując ulicami, zawsze znajdzie się coś wartego ustrzelenia ;).

  3. Magdalena says:

    przepiękne zimowe fotografie! 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję! 🙂

  4. Ola says:

    Cudowna opowieść, cieszę się, że udało Ci się „oswoić” Sosnowiec i wyspacerować swoje ścieżki. Ja lubię zmiany i długo nie wysiedzę w jednym miejscu, celowo wybierając miasta, których nie znam, by je po swojemu odkrywać. Sentymentalne podróże to znanych już miejsc też są miłe i często bywam w rodzinnych okolicach.
    Twoje ujęcia są przepiękne, makro ma w sobie jeszcze większą magię zimą.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo miło czytać mi Twoje słowa :). Sosnowiec nie taki straszny jak go malują! Ja kocham podróże, uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, ale lubię mieć swoją przystań do której wracam 🙂

  5. Ania (W Różne Strony) says:

    Widziałam Sosnowiec pod koniec lata, ale stwierdzam że zimą prezentuje się bardzo ciekawie. Życzę byś jak najszybciej poczuła się całkiem „u siebie” 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Już jest całkiem dobrze, dziękuję! Zima ma specyficzny klimat szczególnie na czarno-białych fotografiach 🙂

  6. magda says:

    Ladne zdjecia. Musze sie przyznac ze nigdy nie bylam w sosnowcu.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja także nie byłam, przed poznaniem mojego męża, a mam raptem 25 minut drogi autobusem, licząc od wcześniejszego miejsca zamieszkania 😀

  7. magda says:

    Ladne zdjecia. Musze sie przyznac ze nigdy nie bylam w Sosnowcu ,)

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję i zapraszam! :))

  8. Ola says:

    Obie wersje mi się podobają. Z jednej strony lubię takie uchwycone w kadrze migawki z mniej reprezentacyjnych części miasta (ta kanapa jest świetna). Z drugiej przyroda jest dla mnie najpiękniejsza. Mieszkam w sumie stosunkowo niedaleko Sosnowca, muszę się kiedyś wybrać na odkrywanie tego miasta. Mam nadzieję, że będzie Ci się tam dobrze mieszkało 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Miło mi, że zdjęcia się spodobały 🙂 już czuję zkę tutaj świetnie, a Sosnowiec warto odwiedzić od tej mniej znanej strony.

  9. Marysia says:

    Dobrze że się odnalazłaś w nowym miejscu i znalazłaś swoje ścieżki 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To ważne, aby czuć się dobrze w swoim otoczeniu 🙂

  10. Anna - Szkolne inspiracje says:

    Piękne zdjęcia! A ja myślałam, że Sosnowiec, to tylko kominy i szare ulice. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Zdecydowanie nie! Jest masa zielonych terenów i to zarówno parków jak i tych dzikszych 😉

  11. Rykoszetka says:

    Kilka razy się przeprowadzałam (wprawdzie na terenie Wrocławia, ale przecież każde osiedle jest jak takie małe osobne miasteczko) i żeby lepiej odnaleźć się w nowych miejscach zrobiłam dla siebie Projekt 1km – zaczęłam się rozglądać za ciekawymi miejscami w mojej najbliższej okolicy i pokazywałam to na blogu. W niektórych miejscach było łatwiej (Nadodrze i Biskupin są piękne), a w innych gorzej. Ale zawsze udawało mi się znaleźć drobiazgi, które pozwalały oswoić nową przestrzeń 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Świetny pomysł na mobilizację :). Nie tylko przekonałaś się do nowego miejsca, ale i pozwiedzałaś 🙂 pozdrawiam!

  12. Ania W says:

    przepiękne zdjęcia! nie znam szczerze powiedziawszy Sosnowca, więc w tym temacie się nie wypowiem, ale zdjęcia bajka! 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że przypadły do gustu 🙂

  13. Rosaline says:

    Zastanawiam się nad mieszkaniem w Sosnowcu. Jak widać nie jest taki zły. Jednak szkoda mi zostawiać Katowic, mam wrażenie, że tu jest wszystkiego więcej i wszystko jest blisko.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Jak się jest przyzwyczajonym do miejsca to zawsze, wszędzie jest blisko :). Jak się przeprowadzisz, minie czas i bedzie podobnie :D. Pozdrawiam!

  14. Klaudia says:

    Piękne zdjęcia 🙂

  15. Lucy says:

    Obawiam się, że nie będę oryginalna, ani też zbyt pokrzepiająca, bo Sosnowiec nie kojarzy mi się zbyt dobrze. Bury, ponury, nijaki. Na szczęście to tylko wrażenia człowieka z zewnątrz, myślę, że każde miejsce można adoptować i pokochać. Zdjęcia natury klimatyczne bardzo.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Śląsk generalnie nie kojarzy się super zielono 🙂 a w efekcie nie jest u nad tak szaro, jak mogłoby się wydawać! Cieszę się, że zdjęcia się spodobały 😉

  16. Filmowykot says:

    Ciekawe spojrzenie, a słoneczko pięknie gra na Twoich zdjęciach. Myślę, że każde miejsce potrzebuje czasu żeby je polubić 🙂 ale z odrobiną otwartości wszędzie można znaleźć dom 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Jak to mówią, Dom tam gdzie serce Twoje i wiele w tym racji 🙂

  17. Olu001 says:

    Nie potrafię się zdecydować, który typ zdjęć spodobał mi się bardziej – czarno-białe mnie zafascynowały, a refleksyjne zauroczyły 🙂 Współodczuwam z Tobą w kwestii zmiany miejsca zamieszkania. Należę do tych osób, które mocno zapuszczają korzenie, więc proces adaptacji do nowego otoczenia przebiega bardzo długo i boleśnie :/ Ale cieszę się, że u Ciebie aklimatyzacja została zakończona sukcesem 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Musiałam dojrzeć do przyznania, że wszystko wymaga czasu. Zrozumiałam, że to nie tak, że to nowe miejsce jest gorsze, a jedynie ja tkwię jeszcze jedna nogą, albo i sercem w tym, co stare :). Adaptacja czasem wymaga mniej, a czasem więcej czasu, to już będzie zależało od osoby.

  18. Ryś says:

    Oj, znam ten ból. Wychodzenie poza strefę komfortu jest niezwykle trudne. Mam wrażenie, że czasami jesteśmy w stanie nawet prowadzić mały autosabotaż, byleby tylko niczego nie zmieniać. A potem znów się przyzwyczajamy i kiedy jest nam już lepiej, to znowu świat wzywa do zmiany. Nie ma przed tym ucieczki, co w gruncie rzeczy jest dobre. Przynajmniej z perspektywy czasu.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Każda zmiana, uczy nas czegoś, nawet te wydawałoby się złe, z czasem mogą okazać się dobre. W tym własnie tkwi urok świata, że nawołuje nas do drogi :). Pozdrawiam!

  19. super dzieciaczki says:

    Przepiękne zdjęcia 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję! 🙂

  20. MamaKarolina says:

    Zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu zdjęcia czarno-białe. No przepiękne są!
    A co do miejsca, to faktycznie zmiany ciężko zaakceptować. Często się przeprowadzałam w życiu, jednak zawsze w obrębie jednego miasta. I nie wyobrażam sobie go zmienić. 7 miesięcy w Holandii sprawiło, że bardzo tęskniłam za DOMEM, jednak nie chodzi nawet tyle o mieszkanie w którym żyję (tym bardziej, że prawdopodobnie niebawem będziemy je zmieniać), a o miasto, otoczenie, miejsce w którym mieszkam. Jednak nie miałam nigdy problemu z przywiązaniem się do kolejnych dzielnic Warszawy 😛
    Ściskam i pozdrawiam :*

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bo każda kolejna dzielnica Warszawy, to wciąż Twoja okolica 🙂 a, co za tym idzie ulubione miejsca są wciąż osiągalne. Podziwiam Twoją odwagę w zaiązku z wyjazdem! :)) dzielna kobietka!

  21. Katarzyna says:

    Piękne zdjęcia!
    Co do samej tak diametralnej zmiany miejsca zamieszkania, to doświadczyłam tego tylko raz jako nastolatka i przyznaję, że na wszystko trzeba czasu. Początkowo wydawało mi się nieosiągalne znaleźć w tamtym miejscu szczęście, z czasem trudno mi było się z nim rozstać.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Właśnie ja początkowo miałam identycznie, bałam się że to nie minie :). Jednak to prawda, że to co nowe wymaga szansy i czasu, a czasem ponownego spojrzenia 🙂

    2. Katarzyna says:

      Mimo wszystko najlepiej jest mi tutaj, na naszych Mazurach i na stałe nigdy bym tego miesjca nie opuściła. <3

    3. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mazury! Zazdroszczę 🙂 sama mogłabym mieszkać na Mazurach 😀

  22. Rock n Rollowy Autyzm Tata says:

    Piękne. Ja mieszkam w takim miejscu nawet;-) Edinburgh

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że zdjęcia się podobają! :). Pozdrawiam!

  23. Magda says:

    Świetne zdjęcia. Mi zdecydowanie bardziej podchodzą zdjęcia miasta. Detale też bardzo ładne, ale to w przypadku tych pierwszych uchwyciłaś duszę miejsca. 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To był wyjątkowy dzień, bo sama nie mogłam się zdecydować, co właściwie chce sfotografować. Pogoda dopisała, poranek był piękny. Zazwyczaj idąc już wiem czy to bedzie makro, b&w czy coś innego, a tym razem dałam się zaskoczyć sama sobie :D. Pozdrawiam ciepło!

  24. Arbuziaki-Beata Wilczyńska says:

    I dzięki Tobie i Twoim zdjęciom, w których czuć jakąś dziwną magię, Sosnowiec przestał się kojarzyć z brudnym miastem, pełnym hałasu i smogu. Brawo Kochana!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To piękne słowa, aż się ciepło na sercu robi! Dziękuję Ci za tak ogromny komplement! 🙂 buziak!

  25. Monika Dudzik says:

    Oswajanie nowych miejsc wymaga czasu. Zawsze tak jest – nawet, jesli wyjeżdżamy gdzieś na parę dni, a co dopiero mówić, gdy w rachubę wchodzi przeprowadzka. Każdy chyba też ma takie miejsca, do których lubi wracać – u mnie np. jest to Kazimierz Dolny.
    Zdjęcia świetne, te czarno-białe rewelacja!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Jak wspomniałam wyżej, nowe zawsze łączy się ze zmianą, nowe to ryzyko i chyba dlatego człowiek tak się szamota w myślach i tęskni za starym :). A cóż, miejsca pozostaną i zawsze już będą generować wspomnienia. Cieszę się, że zdjęcia się spodobały! 🙂 buziak!

  26. Karolina says:

    Powiem szczerze, że mam już dość zimy, ale jak patrze na te piękne zdjęcia i uchwycone w nich drobiazgi, które zwykle omijamy i nawet nie zauważamy, to z powrotem zimę polubiłam:)

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czasem to chyba nie samego widoku zimy człowiek ma dość, a tego braku słońca i bezczynności :). Dziękuję za przemiłe słowa! Pozdrawiam cieplutko!

  27. Iza - Kobieca Strona Mamy says:

    Ola robisz niesamowite zdjęcia, serio! Potrafisz wydobyć takie szczegóły, które kompletnie zmieniają sposób patrzenia na dane miejsce. Sosnowiec zawsze kojarzył mi się z brudnym, asfaltowym miastem, a Ty pokazujesz go w zupełnie innym świetle 🙂
    Co do przeprowadzek – mam za sobą kilka, najważniejszą – czyli tą na stałe – również. Nie było mi jednak ciężko, nie przywiązałam się nigdy do żadnego miejsca tak, żebym chciała do niego wracać. Fakt, trudno mi było opuścić blok, w którym dorastałam, ale szybko przyzwyczaiłam się do nowego, wiejskiego otoczenia. I chociaż początki były trudne – pokochałam moją wieś. Teraz mieszkamy z mężem niedaleko mojego domu – również na wsi i nie wyobrażam sobie swojego miejsca nigdzie indziej 🙂 Pozdrawiam ciepło! :*

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję za bardzo miłe słowa :), lubię doszukiwać się czegoś więcej, może stąd takie zwracanie uwagi na detale. Lubię zmusić do spojrzenia odrobinę szerzej i głębiej na to, co zwyczajne, na to co każdego dnia bezwiednie mijamy. Widzisz, może to tak, że za jednymi miejscami nie tęsknimy bo nie kojarzą nam się dobrze, a inne staja się Domem, bo są obok nas ludzie, ten Dom tworzący :). Pozdrawiam cieplutko!

  28. Radosna Chata says:

    Miło rozpoznać wszystkie miejsca, w których zostały zrobione te zdjęcia…i zobaczyć, jak po tylu latach się zmieniły. Oj, daawno mnie tam już nie było. Taka nostalgiczna nutka trochę 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się, że mogłam Ci to pokazać :). I widzisz, Twój komentarz idealnie oddaje to, o czym pisałam. Powroty do Domu, na różne sposoby (niezależnie czy to przyjazd czy fotografia) zmuszają do refleksy i zadumy. Człowiek się zatrzymuje na tę parę chwili i wraca, całym sobą. Pozdrawiam :).

  29. Sylwia z Młoda mama pisze says:

    Wiesz, przez większą część tekstu czułam się, jakbym czytała o sobie, bo… przeprowadziliśmy się w czerwcu w rodzinne strony mojego partnera – na Podbeskidzie. Ja sama wychowałam się w woj. opolskim, potem studia we Wrocławiu. I przyznam szczerze, że jeszcze się w pełni tu nie zaaklimatyzowałam. Niby tyle zalet – mieszkamy w domku (wczesniej blok), w poblizu góry, dużo miejsc do zwiedzania, obok duże miasto – Bielsko-Biała, a ja jednak tęsknie za Wrocławiem, gdzie czułam się dobrze i nawet za rodzinnym miastem. Mam nadzieję, że wkrótce się tu odnajdę – nie żeby było źle, ale po prostu jeszcze ciągle myślę z sentymentem o Wroclawiu i to pewnie nie pozwala mi się w wpełni cieszyć nowym miastem.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Trzeba czasu, po prostu. Po przeprowadzce myślałam, że nigdy się tutaj nie odnajdę, nigdy nie znajdę tutaj swoich miejsc. A z czasem wychodziłam coraz więcej, zaczęłam poznawać otoczenie, odkrywać że to piękne miasto, czego absolutnie nie widziałam na początku. Ale, co do Wrocławia Cię rozumiem, zwiedziłam go dwa razy i jest cudownym miastem! 🙂

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe