Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Blogerki rachunek sumienia

***

Dziś każdy ma już gotowe podsumowanie, postanowienia noworoczne czy chociażby rachunek sumienia. A ja utknęłam gdzieś, dość dawno temu. Chociaż atmosfera analizowania i wyrzucania sobie czego to, w tym kochanym Roku 2016 nie udało się nam zrealizować, trwa już spokojnie tydzień (jak nie miesiąc), powiem szczerze że nie lubię bilansów. To nie tak, że rok był zły, a ja boje się wyjść na minus, wręcz przeciwnie, to był piękny, jak nie najpiękniejszy rok w moim życiu. Prawda jest taka, że w ogóle nie lubię planerów wiecie? Kto by pomyślała, że jakiś czas temu nie mogłam bez nich żyć! A jednak, mój świat zwolnił na zakręcie i okazało się, że nie wszystko musi być na poziomie „Naj” (najlepsze, najefektywniejsze, najdokładniejsze).

***

Odpuściłam sporo myślników w swoim kalendarzu, a to co naprawdę ważne, dziś zapisuję na jednej (małej) tablicy kredowej (m.in szczepienia Karola, USG Karola, dentysta, fryzjer). Nie myślcie kochani, że straciłam kontrolę nad swoim życiem. Co to, to nie! To zabawne, ale dopiero gdy przestałam dążyć do „Naj” wszystko się poukładało. Od kilku dni dręczy mnie, czym to ja się z Wami podzielę, na to popularne i poczytne podsumowanie 2016? Zestawieniem postów? Zrealizowanymi celami 2016? Może rachunek sumienia? Najpiękniejsze chwile? Nie. Postaram się nie wyliczać, ale opowiem Wam, coś ważnego. Nie będzie to opowieść o roku 2016, ale o wcześniejszym. Dlaczego? Bo bez niego, nie było by dla mnie roku 2016.

W głowie mam setki obrazów, miejsc, słów i melodii. Wybaczcie dygresję, ale ta szczególnie zapadła mi w pamięć. Było trudno, jak wtedy gdy ten (stary), Nowy Rok 2016 się rozpoczynał, gdy tak zaciekle prowadziłam wojnę przeciwko sobie na L4. Kiedy to musiałam nauczyć się być sama z sobą, tolerować swoje towarzystwo, nie tylko własne myśli, ale i ciszę. Było ciężko, gdy uczyłam się odpoczywać, bo okazało się że totalnie tego nie potrafię. Wydawało mi się, że zawsze jest coś do zrobienia (aby zagłuszyć ciszę i wyrzuty sumienia). Unikałam tej selfkonfrontacji. Aż wreszcie zdradzę Wam, że było mi bardzo trudno, gdy Karol urodził się przedwcześnie z wagą 2kg, przeraźliwie bałam się, że nie dam rady. Byłam pewna, że polegnę jako kobieta, jako żona i matka. Jako Ja.

***

Byłam kobietą niepewną swojej drogi i celu, kochałam to co robię, ale poświęcałam się temu (za bardzo) bez najmniejszej refleksji Pogubiłam się gdzieś po drodze, nie ufając sobie i tym których kocham, biegłam przed siebie, w imię samego pokonywania dystansu. Nie rozglądałam się na pobocze, nie szukałam drogowskazów, chodziło jedynie o to, aby być w ruchu. Niestety ruch okazał się być kręceniem w kółko.

Grudzień 2015, był najtrudniejszym miesiącem w moim życiu. Próbowałam zajmować się domem, pracą na dwa etaty, sytuacją po wypadku i Wigilią. Oddałam ojca do zakładu opiekuńczo – leczniczego, walczyłam z powinnością, wyrzutami sumienia i narastającym zmęczeniem. Święta udały nam się cudowne, były duże, rodzinne, takie nasze. Wymarzone.

***

Opowiem Wam kochani historię pewnego sylwestra, wpierw jednak wrócę do 27 Grudnia 2015 roku. Tego dnia było spokojnie. Nie czułam, się jednak za dobrze. Doskwierało mi zmęczenie i głód połączony ze wstrętem do jedzenia. Pamiętam, że byliśmy z P. oglądać szopkę w pobliskiej katedrze. Wróciliśmy do domu, a ja naszykowałam sobie takie dwie megaaaa buły, ledwo zjadłam połowę jednej. P. nie wytrzymał.

– Kotek musimy zrobić test – rzucił niespodziewanie.
– No co Ty? To nie może być powód. To byłoby śmieszne.

Oczywiście, że chciałam dzidziusia! Test robiłam kilkukrotnie, w końcu moja praca zobowiązywała do szybszego pójścia na L4, ażeby nie zaszkodzić maleństwu. Maleństwu, które miało się nie zdarzyć, bo nieco ponad rok wcześniej usłyszałam po raz pierwszy, że nie będę mogła mieć dzieci.

– Kochanie, pójdę po test. Jesteś notorycznie zmęczona i zobacz jak Ty jesz. To musi być ciąża! – ekscytował się.
– Serio? Sama nie wiem – zamyśliłam się.
– Co Ci szkodzi, to będzie chwila – uśmiechnął się słodko i objął mnie ramieniem.
– Dobrze kotku, ale pójdę z Tobą.

I tym sposobem, ochoczo powędrowaliśmy do apteki 24/h i w bardzooo szybki tempie byliśmy z powrotem. Całej sytuacji towarzyszyła specyficzna atmosfera, będąca mieszanką niepokoju i podniecenia. Będąc już w domu, powolutku zaczęłam się rozbierać, rozpakowywać rzeczy z torby, test położyłam w łazience i finalnie usiadłam przy stole. P. patrzył na mnie zdumiony.

– Pójdziesz wreszcie do tej łazienki?
– Yyy, tak! Już idę.

Grzecznie pomaszerowałam, tam gdzie król chodzi piechotą, w celu o jakim nawet mu się nie śniło! Rozpakowałam owe nowoczesne cudo, zrobiłam co trzeba, test odłożyłam na półeczkę nad sedesową i wyszłam. No co? Pisali, że trzeba czekać co najmniej 5 minut, to sobie poszłam.

– Kochanie to chyba już? – dopytywał rozbawiony P. po jakimś bliżej nie określonym czasie (to były godziny mówię Wam!).
– A dlaczego ja mam to sprawdzać? Zawsze muszę ja? Ty idź!
– A proszę Cię bardzo.

I poszedł. Nastała cisza, oj długa cisza (przynajmniej tak mi się wydawało).

– Kotku to ile ma być tych kresek? – zapytał z łazienki.
– Co? Nie pamiętam! Daj ten test!

Patrzę, dwie kreski. Ok. Po chwili, rzucam się na śmietnik i szukam instrukcji. Robiłam testy wielokrotnie, ale co tam. Pewności nigdy za wiele! Czytam. Aha, dwie kreski, aha, ciąża, aha.

– Paweł! Otwórz okno! Słabo mi, zaraz zemdleję! 

P. rzucił mi się na pomoc, drżącymi rękoma odpalił jednego z ostatnich papierosów, a ja w sylwestra musiałam sobie odmówić upragnionych krewetek i szampana, które miały dominować w naszym sylwestrowym menu.

***

W sylwestra 2015 roku, byłam w pracy, na dniówce. Nie było specjalnie ciężko, spora ilość pacjentów został wypisana do domów, praktycznie zostały nam jedynie osoby leżące i kilka kręgosłupów. Przez cały dzień myślałam tylko o tym, aby się nie przedźwigać, nie podnieść za dużo, przypadkiem nie zakłuć. Jak to jest, że nagle człowiek staje się tak odpowiedzialny? Nowina we mnie rosła, chciałam się nią podzielić, ale uznałam że dobrze będzie, gdy jak pierwsza dowie się oddziałowa, więc milczałam. Wyobrażacie sobie jak było ciężko? Szczególnie, że straszna ze mnie gaduła :). Tego dnia na obiad w szpitalu była kaszanka, nienawidzę kaszanki. Jednak tego dnia, nic nie smakowało mi tak, jak kaszanka. Dzwoniła do mnie mama, a ja nie omieszkałam pochwalić się, że nasza szpitalna kaszanka jest wyborna. Moja rodzicielka nieco się zdziwiła, ale niczego nie podejrzewając zmieniła temat na sylwestrową kolację.

W tę szczególna noc postanowiliśmy być sami, jednak wpierw chcieliśmy obwieścić to i owo naszym najbliższym. Pojechaliśmy do moich (wtedy jeszcze) przyszłych teściów. Zdziwili się widząc nas w drzwiach, ale sylwester, jak to sylwester. Można się nie dodzwonić z życzeniami po północy, więc rezolutnie przyszliśmy pożyczyć wcześniej. Kupili to. Zasiedliśmy w pokoju, grał telewizor. P. zerkał na mnie, ja na niego. Oj nie było chętnych do ogłoszenia naszej nowiny! Rodzice o czymś do nas mówili, szczerze już nawet nie pamiętam, czego dotyczyła cała rozmowa. Nagle P. wyciszył telewizor.

– No ej? Co Ty robisz? – Zdziwił się tata.
– Będziecie dziadkami.

No tak, mój P. czasem do subtelnych nie należy. Ale co tam! Efekt był, bo rodzice z niedowierzaniem rzucili się nam w ramiona, wycałowali, wygratulowali, a my dziękując pojechaliśmy dalej głosić nowinę, tym razem do mojej mamy.

Mama wiedziała, że ich odwiedzimy, zrobiła nawet galaretki (chyba niczego w życiu, nie zjadłam tak bezmyślnie, jak tej galaretki). Usiedliśmy, gadaliśmy, mama krzątała się to w pokoju, to w kuchni. Chodziłam za nią, nie umiałam znaleźć słów.

– Mamo muszę Ci coś powiedzieć, ale usiądź proszę – nie zaczęłam zbyt dobrze.
– Ale o co, chodzi? – Zaniepokoiła się.

W tym momencie P. wychylił się zza rogu, widząc że sobie nie radzę i krótko rzucił:

– Będzie Pani babcią!

Jak mówiłam, szczyt subtelności! Dobrze mieć takiego P. Mama prawie popłakała się ze szczęścia.

Po wszystkim pojechaliśmy do domu. snując plany o tym jak to będzie. Ominęły nas krewetki (do dziś za nimi tęsknię) i szampan. P. wyczarował nam bakłażany z kozim serem i karmelizowaną gruszką jako przystawki (zdolniacha!), do tego podał pyszne tajlandzkie danie z trawa cytrynową. O północy wypiliśmy Piccolo. Byliśmy szczęśliwi. Rok 2016 miał przynieść zmiany.

***

Dziś stoją przed Wami kochane mamy jako silna kobieta. Pewna siebie i swej kobiecości. Rok 2016 przyniósł mi wiele doświadczeń. Nauczyłam się kochać bez względu na wszystko. Zrozumiałam, że miłość to coś więcej, niż pocałunki i przytulanki. Ta miłość, o której mówię to ogrom pracy, wysiłku na rzecz budowania relacji, ale to także coś subtelnego, coś co niepielęgnowane może uschnąć. Dziś wiem, że prawdziwa miłość jest bezinteresowna, wspierana rozmową, szacunkiem i czułością. Następnie zrozumiałam, że można prawdziwie kochać kogoś, nie znając go i nie widząc. Teraz wiem, że można troszczyć się o kogoś, kogo właściwie jeszcze nie ma. Miłość jest w każdym z nas i doprawdy każdy z nas potrafi kochać. Uwierzcie. Wydaje mi się, że kochanie jako takie jest nijako wbudowane w jednostkę ludzką. Taka nasza natura.

Kochane Mamy! Tego roku udało mi się zatrzymać w biegu, nauczyłam się odpoczywać, właściwie to Karol mnie tego nauczył. Zrozumiałam że czasem nie warto robić czegoś na siłę, dziś potrafię odpuścić i prawdziwie dbać nie tylko o rodzinę, ale i o siebie samą. Jestem dumna z siebie, że z malutkiego okruszka udało mi się stworzyć pięknego, pulchnego pięciu miesięcznego bobasa. Tego roku nauczyłam się bardzo wiele. Zostałam żoną i matką. Po długich przygotowaniach dałam namówić się P. na prowadzenie bloga. Wróciłam do pisania, zdjęć i samej siebie. Tego roku wygrałam jako mama i żona, ale co najważniejsze jako świadoma kobieta.

***

Na koniec, chciałam Wam życzyć tego, co najlepsze!
Aby Wasze plany spełniły się po stokroć!
Niech ten Nowy 2017 rok, przyniesie Wam równowagę i spokój, da odpowiedzi których szukacie i spełnienie, o którym marzycie.
Życzę Wam, abyście zawsze były pewne siebie i tak silne jak byłyście do tej pory.
Myślę, że przyda się Wam także odrobina ciepłej kawy i kilka dodatkowych godzin snu, taki noworoczny pakiecik dla Mam! 🙂
Szczęśliwego Nowego Roku!

Podoba Ci się u Mamatywnej? Będzie mi miło, jeśli znajdziesz chwilę i odwiedzisz mnie także na moim fanpage’u. Miłego! 😉

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Marta Kraszewska says:

    Piękna historia! Mnie również wzruszyła! Tak bardzo wam gratuluję! I Tobie, że się zatrzymalas, ze wsluchalas w siebie, ze cieszysz się zyciem i najbliższą rodziną!:)

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Czasem musimy po prostu dojrzeć, aby móc cieszyć się w pełni tymi najprostszymi rzeczami :). Dziękuję za miłe słowa 😘

  2. Karolina z Odnova says:

    Olka, wzruszyłam się czytając Twój wpis. Wartości takie jak rodzina są w naszym życiu najważniejsze. Mały człowiek wnosi w życie sporo zamieszania, ale wzamian otwiera nasze serca i umysły. Stajemy się bardziej wrażliwi-empatyczni, jednocześnie więcej spostrzegamy, bo czujność wyostrza się do granic możliwości 😉. Będąc rodzicem Stajemy się bogatsi – o nowe doswiadczenia, uczucia oraz zmianę życiowego punktu ciężkości- priorytety całkowicie się odwracają – na lepsze oczywiscie. Jesteś juz na tej wymagającej, ale i wspaniałej rodzicielskiej drodze. Jeszcze raz najlepszego w tym roku 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Od początku byłam przekonana, że wiele się zmieni, momentami się bałam, momentami złościłam. I powiem szczerze, że żadne emocje nie były w stanie mnie przygotować na tego maluszka :). Pojawił się, wywrócił wszystko do góry nogami, wszystko jest inaczej i tak jak pisałam pełniej :). To daje ogromną satysfakcję, gdy pisząc od serca, takie teksty mogą się podobać :). Dziękuję i spokojnej nocy!

  3. New Life Easier says:

    Aj fajnie ze udalo ci sie tyle rzeczy! ode mnie zycze ci kolejnej wygranej jako mama i żona, ale co najważniejsze jako świadoma kobieta, ponownie w 2017 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To był dobry rok, grunt to porażkę spróbować przekuć w naukę, a później w pozytywy :). Bardzo dziękuje za życzenia!

  4. SAVE THE MAGIC MOMENTS says:

    Kochana nikt nikogo nie zmusza do wstawiania tego typu posta. Czy to popularne? Jasne, bo łatwe. Siłą rzeczy każdy z Nas 31 grudnia patrzy wstecz. I nie chodzi o to, by wyliczać swoje błędy, tylko wyciągać pozytywne korzyści 🙂 Wszystkiego najlepszego życzę!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Nom o tym też piszę, że to dobry czas na przemyślenia 😉

  5. liseko pl says:

    bardzo miło się czytało 😊

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ciesze się! 🙂

    2. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się 🙂

  6. olguska says:

    piekne wspomnienia aż łezka w oku się zakręciła.. u mnie nie był to rok dobry ale nie był aż tak straszyny był przeciętny… Tobie życzę cudnego kolejnego roku bez spin i spokoju ducha 😀

  7. lucy es says:

    Piękne wspomnienia. Aż mi się przypomina mieszanka uczuć znad moich kresek 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję, ciesze się że historia się podobała 🙂

  8. Olga says:

    Pięknie napisane. I takie podsumowania roku mogę czytać a nie jakieś tam rankingi postów. Wszystkiego dobrego!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo mi miło to czytać :). Pozdrawiam!

  9. Dominik says:

    Nic bym nie zmienił w 2k16, bardzo dużo powodów do radości mnie spotkało 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Oby kolejny rok był równie udany! Pozdrawiam! 🙂

  10. Rock n Rollowy Autyzm Tata says:

    W tym roku końcówka roku to chillax z rodzina. Cieszę się ze mogę pracować w szkole i mieć wolne wtedy co dzieci. Fajny wpis pozdrawiam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dzięki za odwiedziny! 🙂

  11. Joanna says:

    Ja nie znalazłam czasu na podsumowania. Twoje jest piękne. Udanego roku 🙂

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Podsumować można spokojnie do końca stycznia, jak nie dalej 😀 myślę, że każdy moment jest dobry na małe wspominki :). Dziękuję za miłe słowa!

  12. Katarzyna Wójcik- Respendowicz says:

    Piękne są takie wspomnienia:)) Wszystkiego dobrego Wam życzę:))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To prawda to jedno z piękniejszych wspomnień :). Dziękuję i pozdrawiam!

  13. Bożena says:

    U mnie postanowień brak, za to konsekwentnie realizuje wyznaczone cele. Rok było cudowny, ten będzie jeszcze lepszy :)))

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      To się nazywa pozytywne, dobre podejście! Trzymam kciuki! 🙂

  14. Dominika says:

    Jaki klimatyczny tekst. Sama wróciłam pamięcią do chwili, gdy zobaczyłam swoje dwie kreseczki. Tę drugą akurat dwa lata temu, w noworoczny poranek. A teraz te dwie kreseczki mają prawie 1,5 roczku i buszują mi pod nogami. 😀

    Co do analizowania co było dobre, co niedobre… nie wszystko i nie zawsze wychodzi tak, jak sobie tego życzymy. Zawsze czuć będziemy niedosyt, negatywne emocje, wyrzuty sumienia. W takich chwilach mówię sobie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. I się sprawdza. Zawsze. Tego Ci życzę, byś potrafiła nawet porażki przekuć w sukces. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dziękuję za tak wyjątkowe życzenie, to prawda. Dobrze jest zawsze wyciągnąć coś pozytywnego, chociażby lekcję, doświadczenie, którego nikt już nam nie zabierze :). Życzę jeszcze raz wszystkiego co najlepsze w tym Nowym Roku! A, że nie zawsze wychodzi tak jak sobie życzymy, cóż powoli, stopniowo się tego uczę, wczoraj np. zamiast pokazu sztucznych ogni, Sylwester spędziliśmy w centrum pediatrii. Maluszki naprawdę nas uczą. Sami nie podejrzewamy nawet, jak silni potrafimy być, gdy trzeba :).

  15. Małgorzata says:

    Pięknie napisane i pięknie przeżyty

  16. Karolina K. says:

    To ja podobne podsumowanie roku 2016 mogę napisać, co ty miałaś po 2015 🙂 Ciąża wywróciła moje życie do góry nogami, tylko że ja dowiedziałam się o niej w sierpniu. W Nowy Rok wchodzę pełna nadziei i oczekiwań. W końcu już za niecałe 3 miesiące poznam swoją córeczkę, więc uważam, że zbliżający się rok będzie dla mnie wyjątkowy i niezwykły oraz pełen zmian na lepsze 🙂

    Życzę ci Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku, dużo zdrowia, szczęścia i spokoju :* Pozdrawiam cieplutko :*

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Ja w Sierpniu miałam już Karolka w domu, ale zobaczysz jeszcze chwilka i sama będziesz miała wrażenie że okres ciąży to jakaś zamierzchła przeszłość, a maluch jest z Tobą od zawsze! 😀 Nowy rok będzie dla Ciebie rokiem zmian, ale zobaczysz to będą piękne zmiany!

  17. Monika says:

    I dla mnie ten rok był bardzo wyjątkowy, również za sprawą dziecka – córki!
    Poerwsze mama, pierwsze kroczki i pierwsze kocham.
    I ja Tobie życzę cudownego 2017 roku i spełnienia wszystkich marzeń 😘

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      U mnie będzie podobnie w tym roku, pierwszy ząbek, pierwsze mama i pierwsze kroczki, życie z dzieckiem, to ciagła możliwość do doceniania codzienności i cieszenia się z tego co najdrobniejsze! 🙂 Dziękuję za życzenia!

  18. Z naciskeim na szczęście says:

    Mój rok 2016 uważam za udany! Kiedy czytałam o tym jak dowiedziałaś się o ciąży- wspaniały kawałek. Bardzo się wciągnęłam. 🙂
    Oby 2017 rok był jeszcze wspanialszy od tego!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Bardzo mi miło, że tekst się spodobał :). Każda z nas ma podobną historię u siebie, każda przeszła podobne radości, wątpliwości, miałyśmy ogrom pytań, lęków i miłości dla tego, co miało się dopiero pokazać na świecie! Dziękuję za życzenia!

  19. Młoda mama pisze says:

    Uwielbiam Cię czytać 😉 Myślę, że mnie ten rok też ogromnie zmienił. Możemy podziękować za to dzieciaczkom, bo pewnie gdyby nie to to nie odkryłabym w sobie tylu nowych możliwości i cech charakteru 😉

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Cieszę się! 🙂 Te tekst z serca piszę się najlepiej! A co do dzieci, myślę, że nauczą nas jeszcze nie jednego, o życiu i o nas samych. Pozdrawiam cieplutko!

  20. Paulina says:

    Bardzo wzruszający wpis 🙂 szczęśliwego nowego roku!

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Taki był ten rok! 🙂 pełen wzruszeń, dziękuję!

  21. MamaMysza says:

    Piękne i wzruszające bardzo 🙂 Dla mnie ten rok również był rokiem wielkich zmian, bo też zostałam mamą 🙂
    Co do podsumowań nie robię tego. Zdecydowanie wolę zaplanować coś na przyszły rok:-D

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Myślę, że końcówka roku jest dla każdego indywidualnym przeżyciem :). Jedni planują, inni wspominają, jeszcze inni robią swoiste bilanse. Są ludzie którzy chcą być wtedy sami i są Ci, którzy nie wyobrażają sobie tego dnia bez rodziny. Pozdrawiam cieplutko!

  22. Izabela says:

    O ile dla mnie 2015 był wspaniały, o tyle 2016 kiepski. Ale pod względem blogowym – bardzo dobry.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dlatego chyba warto na chwilę usiąść i zastanowić się nad tym, co było. Szczególnie jeśli rok nas nie rozpieszczał, właśnie po to aby znaleźć jakieś pozytywy i mimo wszystko zakończyć go z uśmiechem i nadzieją :). Dziękuję za wizytę!

Dodaj komentarz:

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe