Mamatywna
Prawdziwie kochająca żona, spełniona mama i zakochana w ludziach pielęgniarka.

W domu raz chaotyczna iście prawdziwa Kobieta, a raz ceniąca spokój miłośniczka Sigura Rosa'a. Królowa swojej kuchni, uwielbiająca trwonić czas na szarlotkową klasykę, albo cukiniowo - batatową ekstrawagancję.

Introwertyczna domatorka, ceniąca detale, amatorka gór i kotów, wierszokletka, artystka z krwi i kości, grafomanka i Ba!
Spełniona kobieta.

Menu

Apel: Wrzuć na luz Mamusiu!

***

Po raz kolejny się nie wyrobiłaś! Nie udało Ci się zrealizować nawet połowy z Twojej listy „To Do”. Maluch potrzebuje Cię coraz bardziej, nie pozwalając się skupić. Raz chce abyś się nim zajęła, innym razem męczą go kolki, a za chwilę czuje ogromny strach przed rozstaniem z Tobą. – Cóż, myślisz. Jeszcze trochę i będzie normalnie, ale normalnie nie przychodzi. Stawiasz sobie kolejne cele, nowe obietnice, niestety bez pokrycia. Tyle chcesz zrobić! Zadbać o siebie, iść na spacer, do kina, do znajomych, zrzucić te zbędne kilogramy, posprzątać mieszkanie, wrócić do swoich pasji, czuć że jesteś wartościowa. Zarówno jako kobieta i jako matka.

STOP! Mamusiu wyluzuj! Dasz wiarę, że Świata nie czeka zagłada, jeśli nie zrealizujesz swojego planu dnia? Mówię poważnie! 

***

Od kiedy pojawi się ta malutka, niewinna istotka życie płynie zupełnie nowym rytmem, jej rytmem! Kto by pomyślał? Taki okruszek, a wszystko kręci się wokół jego tyłeczka (tak, a coraz częściej jego kupeczki). Każdy poniedziałek, wtorek, piątunio to tylko słowa. Mogę Ci obiecać, że przez jakiś czas (oj tak!) istnieć będą jedynie dni jako takie, ba! Nieraz zapomnisz nawet jaki jest dzień miesiąca, tygodnia i nie będziesz wcale, a wcale przekonana, co do aktualnej godziny.

Sprawa jest prosta. Kiedy to maleństwo śpi to i Twój czas na sen (ewentualnie Twój „czas wolny”, ale początkowo nie polecam tej opcji, warto spać ile wlezie, przyda się zapas), gdy się bawi ,Ty także powinnaś być chętna do brykania (ale spokojnie, da Ci na to kilka tygodni, wpierw będzie mniej absorbujący).

Zdradzę Ci, że początkowo będziecie siebie niepewni, wszak nie poznaliście się wcześniej. Dopiero z czasem nauczycie się siebie nawzajem. Będzie tak, jakbyście usiedli naprzeciwko i powolutku przypominali sobie to, co wiedzieliście już od zawsze, od zarania, zanim jeszcze byliście na świecie. Przypomnicie sobie czym jest prawdziwa bezinteresowna miłość, uczucie bez granic i bez norm, takie którego nie można opisać. Zrobiło się nazbyt ckliwie? Ależ tak będzie kochane mamy! Podejrzewam, że mało która z nas, albo zaryzykuję stwierdzeniem, że praktycznie żadna, nie czuła tego od samego początku. Dopiero z biegiem dni, dojrzewa się do tego uczucia, ciało powolutku wraca do siebie, a my kodujemy co się właściwie stało. Zaczynamy rozumieć że to małe zapampersowane żyjątko to nasze dziecko. Nasz skarb.

Z czasem zaczniesz rozróżniać płacz Twojego maleństwa i te malutkie gesty. Każdy przejaw jego zainteresowania Tobą, będzie jak ogromna nagroda, za te wszystkie dotychczas nieprzespane noce. Przyjdzie dzień, gdy maluch podczas karmienia, odwróci główkę i spojrzy na Ciebie. Dokładnie na Twoją twarz. Ta chwila będzie całkowicie wasza, tylko Ty i on, mały cud, którego zaczynasz rozumieć. Dokładnie w tej chwili zrozumiesz to o czym piszę i poczujesz to, czego opisać, ja nie potrafię. Będziesz wiedziała, że nikt nigdy nie spojrzy na Ciebie tak, jak dziecko, gdy zaczyna poznawać Ciebie, jako swoją mamę.

Widzisz mamusiu, ścisłe harmonogramy przy niemowlęciu, a co dopiero noworodku nie mają racji bytu. Myślicie że jestem nieodpowiedzialna skoro tak piszę? Otóż nie. Życie wcześniej było dla mnie pasmem punktów w notesie, które musiałam pieczołowicie odhaczać. Jedna praca, druga praca, studia, ukochany mężczyzna, zdjęcia, nauka, ćwiczenia, dom jeden, dom drugi. Dziś nie rozumiem tego swojego życia z wtedy. Mimo tej mojej małej „zmiany planów” żyję o wiele wolniej. Ten maluch uczy mnie nie tylko spokoju, ale i pokory.

Po porodzie próbowałam sobie wmówić, że minie tydzień, dwa, miesiąc i wszystko sukcesywnie wróci do stanu „sprzed”. Błąd! Już nigdy nie będzie jak dawniej! I lepiej w to uwierzcie. Czy to jednak powód do smutku? Nie mamusiu! To najlepsze, co mogło Ci się przytrafić! Stałaś się matką! 100% kobietą. Spójrz na siebie, podejrzewam że nigdy nie wyglądałaś lepiej i nie byłaś bardziej sobą! Nigdy nie byłaś też, tak odpowiedzialna, jak teraz. Dziś już prawdziwie odpowiadasz za życie, za tą malutką fasolkę. Okruszka, który tylko przy Tobie, jest tak wyjątkowo spokojny. Ufa Ci bezgranicznie, bo nie ma powodów aby było inaczej. To właśnie to poczucie odpowiedzialności, z czasem zamienia się w miłość i troskę, ot sedno macierzyństwa. I to prawda miną tygodnie, miesiące, a Ty nie będziesz w stanie wyobrazić sobie życia, w którym jego nie było.

***

Chcecie wiedzieć jak to jest z tym planowaniem? Coś wam opowiem. Dwa miesiące temu, mijały dwa lata odkąd znam mojego męża. Na te okazję mieliśmy spędzić miły dzień we dwójkę. Mąż zaproponował romantyczny obiad w stylowej restauracji oraz wieczorny seans w teatrze. Oczywiście, jako że Lisek był już z nami od ponad miesiąca (i jak na ironię kilka dni przed rocznicą miał pierwsze szczepienia) musieliśmy całą przyjemność dokładnie zaplanować.

Już ponad tydzień wcześniej zbierałam mleczko dla malucha, ażebyśmy mogli go zostawić u teściów, na chociażby kilka godzin. Ustaliliśmy że punkt 15 idziemy na obiad, dziadki zostają u nas z małym, po obiadku szybkie karmienie i prędki wypad do Teatru na 19 :). To była miła wizja, no może poza tym „szybko” i „prędko”, bo takie przymiotniki łatwo tworzą presję i wróżą zgubę, bo jak to się mówi „jak się człowiek spieszy …” i tak też się stało. Tam na dole, cieszą się podejrzewam do dziś.

To miał być wyjątkowy wieczór i taki też był! Nasza malutka „zmiana planów” dzień wcześniej dostała gorączki prawie 40 stopni, mąż pochorował się także, a i ja zaczęłam odczuwać strzykanie w kościach. Tak, że tego. W dzień naszego wielkiego wyjścia maluszek nie dawał się odstawić od przysłowiowego „cycka” jakby przeczuwając, że może mu go zabraknąć! Począł kichać i kaszleć, w efekcie czego moi teściowie świetnie bawili się w teatrze, natomiast my wciąż czekamy na odpowiedni wieczór :).

***

Idąc dalej, ostatniej soboty zaplanowaliśmy sobie wypad do kina, maluszek miał ponownie zostać oddelegowany do dziadków, a my odstresować się na filmie. Los chciał, że mąż zechciał dopompować koła w wózku i szukając pompki, odkrył o zgrozo! Istną kolonię pleśni! Istny ogród botaniczny. Co ciekawe, wcześniej nic nie było ani czuć, ani widać. I tak oto nasze kochanie poszło sobie do dziadków, a my wpierw na rajz po sklepach budowlanych, a następnie do walki z grzybami.

Oczywiście, takich sytuacji można by mnożyć na potęgę. Wcześniej mimo niezaplanowanych akcji typu „odgrzybianie” łatwo było znaleźć kolejny termin na kino, ale wiecie co? To życie ma swój urok. Zapytacie dlaczego? To proste. Idąc w końcu, po tygodniu na spacer, chociażby do parku, czujemy się jakbyśmy zdobyli Rysy! Doceniamy prozaiczny spacer, tak jakby to była wielka wyprawa. Każdy wieczór jest inny, chociaż praktycznie wydają się identyczne, każda chwila jest warta, aby przeżyć ją pełniej.

Zatem, jak rozpoczęłam, Mamusiu, wrzuć na luz! Daj sobie prawdziwie przeżyć ten czas, bo z czasem zrozumiesz, że on nigdy nie wróci. Nigdy więcej nie będziesz mamą po raz pierwszy. Z czasem wiele wróci do normy, ale jeszcze bardzo długo (18, 20, 25 lat i żeby tylko) Twoje życie będzie kręcić się wokół tego niegdyś maleństwa. Z tym, że problem kupek ustąpi miejsca innym, coraz to nowym troskom. Pewno nie raz jeszcze pomyślimy, że fajnie byłoby mieć znów te prozaiczne (kupkowe) problemy, gdy np. nasz 16 letni Syn oznajmi nam, że będzie tatą!

***

To prawda, że zmiany są trudne i każdorazowo trzeba nam czasu, aby się przestawić. Zrozumiałam jednak, że ten brak planów, to najpiękniejszy przejaw spokoju i bezpieczeństwa. Zarówno Ty jak i Twój Mąż jesteście tu i teraz, przy waszym dziecku, czyli dokładnie tam, gdzie powinniście być. I tak naprawdę, nie liczy się nic innego. Prozaicznie ta mała „zmiana planów” niczego nie komplikuje, a jedynie uczy nas, co tak naprawdę jest ważne i jak cenna, jest każda chwila z osobna.

… a pewnie z biegiem dni, wszystkie dojdziemy do takiej wprawy, że znajdziemy czas na wszystko.

Mamatywna

Dyskusja:


  1. Ciąża to nie czas na rozwój - Mamatywna says:

    […] z Chodakowską, długą kąpiel, serial z mężem przy karmi. I cóż, jak już pisałam Wam tutaj, maluszki rządzą się swoimi prawami. Są po prostu najważniejsze. Mogę mieć milion planów, […]

  2. Szymon says:

    Pamiętam jak z Żoną mieliśmy iść do kina… Kiedy dotarliśmy do galerii handlowej, byliśmy tak zmęczeni, że skończyło się na fast foodzie i małych zakupach. Ale szczęśliwie spędziliśmy czas! 🙂 Całe szczęście, że się udało.

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Tak to już bywa ze nieplanowaną zmianą planów, często to coś najlepszego, co może się nam przydarzyć! 🙂

  3. Ilona says:

    Początki są zawsze ciężkie, a brak snu nie ułatwia sprawy. Chociaż ciężko było żyć bez zaplanowanego kalendarza, to nie zamieniłabym tych chwil. Teraz wydaje mi się, że bez nasz dzień byłby nudny bez naszego malucha.
    Pozdrawiam

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Mam to samo, nie wyobrażam sobie jak miałyby wyglądać dni bez Karola 🙂

  4. Karolina K. says:

    Cóż zobaczymy, jak to będzie u mnie. Jak sobie poradzę. Na razie jestem przerażona. Że nie dam rady, że nie podołam, że zaniedbam mojego partnera i samą siebie. Ale myślę, że wszystko się zacznie zmieniać w chwili, gdy wezmę swoje dziecko po raz pierwszy w ramiona i spojrzę u w twarz… I to w sumie wzbudza we mnie jednocześnie lęk jak i radosne oczekiwanie ze zniecierpliwieniem 🙂 Ale chyba każda przyszła mama przechodzi przez coś podobnego…

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Słońce! Miałam identyczne obawy, myślę że nie jedna mamusia podpisałaby się tutaj obiema rękami i nogami. Ten stres i złe samopoczucie muszą przejść, po prostu. Daj sobie czas, odpuść. Wszystko się poukłada i choć nie będzie jak dawniej, będzie tylko lepiej! Jedyne co Ci potrzebne to czas, nic na siłę. Bo jak już malutka będzie z Wami, nie będziesz sobie wyobrażała dnia bez niej :D.

  5. Justyna says:

    Odpuszczenie, to najtrudniejsza z rzeczy… potrafimy pracować dzień i noc, potrafimy zrobić wszystko na 100%, dwa etaty, obiad na stole i wypucowany dom, ale zrelaksować sie, odpuścić, wrzucic na luz… tu pojawiają się schody…

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Dokładnie, dlatego maluszek w chwili, gdy nie dajemy już rady, potrafi nas zmusić do odpuszczenia pewnych, mniej ważnych czynności :). Okazuje się, że nie zawsze trzeba być na 200% :). Bo pędząc zbyt szybko, sporo możemy stracić, niestety.

  6. Agnieszka says:

    JA chyba muszę wrzucić na luz 🙂
    agnieszka-gromek.blogspot.com

    1. http://www.mamatywna.com/wp-content/themes/mamatywna/assets/images/default_avatar.png
      Mamatywna says:

      Pewno, jak my wszystkie! Chętnie zajrzę 🙂

Odpowiedz na „SzymonAnuluj pisanie odpowiedzi

*

Pola oznaczone * są obowiązkowe